Za dwie godziny mamy samolot a ja nie jestem do końca spakowana. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej kilka podkoszulek, dwa stroje kąpielowe, dwa ręczniki, kilka par rurek, krótkie spodenki, trzy pary conversów, parę balerinek, japonki i jedne szpilki. Zapięłam torbę z ciuchami. Sięgnęłam po drugą i do niej schowałam moją kosmetyczkę, aparat, koc, kapelusz, ładowarkę, książki, laptopa, podusię i pieniądze. Zadowolona z siebie usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko zbiegłam na dół i otworzyłam. W drzwiach zobaczyłam loczka z walizką. Z racji, że byłam w dresach zaprosiłam Harry'ego a sama pobiegłam do góry by coś wybrać. Postanowiłam założyć krótkie jeansowe spodenki, czarną bluzkę w koronkę. Włosy spięłam w koka. Postanowiłam się za mocno nie malować więc jedynie lekko podkreśliłam rzęsy tuszem.
Zeszłam na dół i zobaczyłam jak Harry bierze walizki do auta. Gdy schował już ostatnią ja zamknęłam drzwi i ruszyliśmy. Po drodze było pełno śmiechu jak i romantyczności. Harry co chwila szeptał mi do ucha. Dzisiaj jest 4 lipca więc 2 tygodnie do moich urodzin. Nikt oprócz Nat nie wiedział kiedy je miałam. Nie chciałam mówić ponieważ wiedziałam, że nakupują wiele niepotrzebnych rzeczy. Byłam szczęśliwa bo miałam wszystko co chciałam. Poczułam, że ktoś szarpie mnie za ramiona.
-tak?
-odleciałaś. O czym tak myślałaś?
-um...o niczym. Tak po prostu.- uśmiechnęłam się do niego
-hm...dobra nieważne, jesteśmy na miejscu- spojrzałam przez okno i zobaczyłam krajobraz Australii. Wstałam z miejsca i wyszłam z samolotu. Było wiele fanów ale Harry chwycił mnie za rękę i siedliśmy do auta.
*
Wchodziliśmy do hotelu a ja prawie zawału zostałam widząc hol. Nie dość że był ogromny to można łatwo się zgubić. Chwyciłam Harry'ego za rękę i podeszliśmy do recepcji. Przywitała nas młoda blondynka chyba mojego wieku. Miała długie, proste włosy i ciemne oczy. Jej uśmiech wydawał się szczery ale wiedziałam, że zarywa do mojego kota.
-poprosimy pokój który zarezerwowałem na tydzień.- Harry w ogóle nie przejmował się tą dziewczyną. Na kilometr można by zobaczyć jak do niego zarywa. Aż się we mnie gotowało by jej przywalić.
-tak. Dwa pokoje?- zapytała blondynka.
-to chyba jakieś nieporozumienie. Ja zarezerwowałem jeden dwuosobowy pokój.- Tej szpetnej lasce aż szczęka opadła słysząc to. Nie mogłam uwierzyć jak Harry ją spławił.
-aham...przepraszam, moja wina źle spojrzałam. Proszę pokój 316 na 3 piętrze- podała Hazzie klucze.
Uśmiechnęła się do niego a mnie zmroziła wzrokiem.
Odeszliśmy a Harry chwycił moją dłoń i splótł nasze palce. Cmoknęłam go w policzek i ruszyliśmy przed siebie. Kilka razy błądziliśmy ale w końcu odnaleźliśmy nasz pokój.Był ogromny ale przytulny. Z łóżka był widok na ocean. Aż zamarłam z zachwytu.Pokój był jasny.
-ładnie tu...-wyszeptałam. Poczułam jak obejmuje mnie od tyłu.
-cieszę się, że ci się podoba- mruknął mi do ucha. Odwróciłam się do niego i zaczęłam go całować. Pocałunek nie był przez kogoś kontrolowany. Nasze języki działały same. Nagle drzwi do pokoju otworzyły się a w nich stała ta blondi
-ah...przepraszam ale przyniosłam posiłek na powitanie- uśmiechnęła się do Harry'ego i wyszła z pokoju. Spojrzałam na niego i nasze spojrzenia się skrzyżowały.
-Harry...mam dość tej pustej blondi...-jęknęłam a on mnie przytulił
-ja też. Nie wiem czemu nie umie zrozumieć, że nie ma umie szans. Jestem zajęty już na zawsze- te słowa były piękne. Nie mogłam zaprzeczyć...
-cieszę się, że tak mówisz
- to co robimy?
-nie mam zielonego pojęcia- pokręciłam głową. Harry'ego to rozbawiło
-hmm...zakupy?
-nie wiem czy to dobry pomysł...-nie miałam zbyt wiele pieniędzy by iść na zakupy.
-dlaczego?- chwycił mnie w pasie
-nie mam zbyt wiele kasy...
-to ja ci kupię i tak planowałem ci kupić piękną sukienkę i idziemy na kolację dzisiaj a jutro na galę. Przyjadą chłopcy ale tylko na chwilę.
-ja na galę? Z wami? Po cholerę?
-hm...no wiesz jako osoba towarzysząca...bo wiesz jesteś moją dziewczyną i nie chcę iść z kimś innym...
-oj...Hazza jak słodko...ale i tak weźmiesz kogoś innego- cmoknęłam go w policzek i rzuciłam się na łóżko. Chwilę później koło mnie pojorzył się Harry.
-koteczku dlaczego nie chcesz iść?- podparł się na łokciach. Jedną rękę dał po drugiej stronie mojego ciała. Jego usta były bardzo blisko moich.
-bo...bo nie
-proszę- musnął moje usta
-Hazza ja się boję iść tam!
-dlaczego?
-bo ja jestem zwykłą dziewczyną bez żadnych zdolności
-kłamiesz. Masz talent fotografowania. Nie jesteś zwykłą dziewczyną. Zauroczyłaś sobą samą mnie. A to nie jest takie łatwe- zaśmiałam się na ostatnie słowa. Postanowiłam iść, ale wpierw się z nim podrażnię
-hm...nie wiem, nie wiem
-no proszę.- wstał z łóżka i pociągnął mnie.-siedź tu!- nakazał róg łóżka.Usiadłam i zaczęłam obserwować co on robi. klęknął na kolana i zapytał z miną kociaka:
-pójdziesz jutro ze mną?- on tak słodko wygląda.
-okey...ale jeden warunek- podniosłam do góry palec wskazujący
-jaki?- macał mi uda co było cholernie miłe
-będziesz mnie całować- Hazza się zaśmiał
-dobrze ale i tak bez tego warunku bym to robił- wstał chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy na zakupy.
*
Byliśmy już w 50 sklepie z sukienkami ale żadna nie była idealna. Już mieliśmy wychodzić gdy zobaczyłam lekko różową bez ramiączek dookoła talii była czarna wstążka. Była idealna.
-ładna jest...-wyszeptałam cicho. Poczułam ręce Harry'ego w mojej talii.
-masz rację, jest cudna. Kupujemy?- zobaczyłam cenę i o mało nie zemdlałam.
-raczej nie...
-dlaczego? Przecież jest idealna. Co jest nie tak?
-cena. Jest. Kosmiczna...-wyszeptałam odwracając się do niego. On się uśmiechnął i musnął moje usta.
-nie przejmuj się...zapłacę dla cie...
-ale to jest dużo- natychmiast mu przerwałam.
-no i co? Chcę pokazać mojej księżniczce jak bardzo ją kocham- cmoknął mnie w czoło
-niech ci będzie...zbyt łatwo ci ulegam.
-robisz to z czystej miłości do mnie-wymruczał do mnie. Spojrzałam w stronę okna i zobaczyłam tłumy ludzi przed sklepem lepiących się do szyby.
-Haz czemu ich tak dużo?- Harry spojrzał w tamtą stronę i im pomachał ci za szybą zaczęli piszczeć jak opętani
-to są fani. Idziemy do nich?-zrobiłam ogromne oczy i spojrzałam na niego. Szybko pokręciłam przecząco głową. A Haz za to odchylił głowę do tyłu i zaczął się śmiać
-dlaczego?
-bo oni pożrą mnie w całości!- niemal pisnęłam
-kotku, nie bój się. Chodź zapłacimy za suknię i pójdziemy do nich-jęknęłam ale nie chciałam sprawić przykrości Harry'emu więc nie komentowałam. Hazza zapłacił i ruszaliśmy w stronę wyjścia. Loczek chwycił mnie za dłoń i szepnął:
-nie bój nic ci nie zrobią, obiecuję- cmoknął mnie w czubek nosa i wyszliśmy. Ilość decybeli jaka dotarła do moich uszu była tak duża, że aż głowa mnie rozbolała. Harry pociągnął mnie w tłum fanek. Harry je wszystkie uciszył mówiąc:
-bądźcie cicho albo my pójdziemy! -nagle nastała grobowa cisza przerywana odgłosami innych ludzi, aut, szumu fal. -idealnie- powiedział Harry. Nagle czyjaś dłoń poszła w górę- tak? zapytał Hazza
-hm...pobawimy się w pytania?- zabawa w pytania? O co w tym chodziło? Spojrzałam na tłum. Wszyscy kiwali głową na tą propozycję.
-dobrze, ale nie będziemy stać na ulicy. Chodźmy do parku. Usiądziemy na trawie i pogadamy. - usłyszałam jak wszyscy się cieszą, że sam Harry Styles chciał z nimi porozmawiać. Poszliśmy do pobliskiego parku. Znaleźliśmy tak jakby polanę. Był to zwykły okrąg zielony.Każdy usiadł tak by słyszeć siebie nawzajem obok nas usiadły bliźniaczki nie miały więcej niż 10 lat.
-więc tak- zaczął Hazza. Ja się wtuliłam w niego.- pobawimy się w pytania będziemy tak odpowiadać przez...-spojrzał na zegarek-...przez 3 godziny. Do 16- wszyscy pokiwali głowami i usiedli w kółku.
-więc idziemy po kolei. Ja zaczynam. To może nie będzie pytanie ale tak będzie szybciej. Niech każdy z was opowie o sobie. Zaczynamy idziemy po kolei.- przez 30 minut każdy opowiadał o sobie. Gdy dotarło do ostatniej osoby czyli jakieś brunetki chyba Patrycji z niebieskimi oczami. Myślałam, że teraz fani będą zadawać pytania ale się myliłam
- no teraz ty, księżniczko opowiedz coś nam- wymruczał Haz
-no więc tak. Mam na imię Megan jestem z Polski i mam 18 lat. Wszyscy znajomi w Polski mówili mi, że ja jestem mieszanką Hazzy i Lou uważali tak bo mam takie włosy jak loczek ale dłuższe- tu się wszyscy lekko zaśmiali- i takie oczy jak Lou. Nie widziałam nic w tym niezwykłego ale nie czepiałam się. Lubię fotografować i słuchać One Direction. Zawsze gdy słyszę ich piosenki chce mi się robić zdjęcia więc można uznać, że się dla mnie inspiracją- uśmiechnęłam się gdy usta Hazzy dotknęły mojego policzka. Wszyscy fani zebrani powiedzieli ciche ''aww...''- to chyba tyle.
-więc kochani teraz czas na wasze pytania. -Dziewczyna w wieku chyba 17 lat podniosła rękę. Harry spojrzał na nią a ona zapytała:
-kiedy weźmiecie ślub? Błagam oby jak najszybciej bo słodko razem wyglądacie- wszyscy wszyscy zgodzili się z nią co spowodowało u mnie zachwyt. Chciałam odpowiedzieć ale Harry był szybszy:
-hm...nie zastanawialiśmy się nad tym. To jest zbyt wcześnie. Jesteśmy razem nie cały tydzień- było wyraźnie słuchać marudzenie niezadowolenia.- ale nie martwcie się. Meg jest spaniałą osobą i nie pozwolę jej odejść no chyba, że zakocha się w kimś innym wtedy pozwolę odejść- było wyczuć nutkę smutku w jego głosie. Dla mnie było nie do pojęcia jak mogłabym go zostawić? Odwróciłam się do niego i powiedziałam:
-nigdy, przenigdy cię nie zostawię. Obiecuję. -musnęłam jego usta. Odsunęłam się od niego i głośno zapytałam:
-no kto następny?!- do góry poszło pełno rąk a ja wybrałam rudą dziewczynę chyba 18-20 lat.
-mogłabym się z tobą zaprzyjaźnić?
-jasne, że tak.Każdy może- uśmiechnęłam się szeroko by jej pokazać, że ja nie kłamię. Następne pytania były tak banalne, że te trzy godziny szybko upłynęły. Już mieliśmy iść gdy do nas podbiegła ta ruda dziewczyna.
-coś się stało? -zapytałam
-nie, nic tylko ja na serio chcę się z tobą zaprzyjaźnić. Wydajesz się być miłą dziewczyną- uśmiechnęłam się na słowa
-i taka jest- dodał Harry całując mnie w włosy. Ta dziewczyna uśmiechnęła się i wyciągnęła rękę do przodu
-jestem Karolina
-miło nam- odpowiedziałam. Wydawała się być fajną dziewczyną. Chciałabym się z nią zaprzyjaźnić ale do głowy wpadło mi jedno pytanie:
-czy ty chcesz się ze mną zaprzyjaźnić bo znam One Direction jak własną kieszeń?
-co? Nie, nie! Ja chcę się z tobą przyjaźnić bo też jestem z Polski- Ta wiadomość zbiła mnie ztropu
-okey. Ale to nie znaczy, że musisz się ze mną przyjaźnić
-dobrze. Prawda jest taka, że ja znam cię od zawsze byłyśmy kiedyś przyjaciółkami ale ja wyjechałaś jak miałaś 5 lat. Masz prawo nie pamiętać ale ja skojarzyłam ciebie. Nic a nic się nie zmieniłaś po za wzrostem i urodą- to nie mogła być prawda. Przecież ja pamiętam wszystkich przyjaciół. Wiem, że w wieku 5 lat przeprowadziłam się ale ja uznałam, że nie znałam stamtąd nikogo a tu taka niespodzianka. Postanowiłam sprawdzić czy wie jak miał na imię mój pies.
- Dla sprawdzenia czy nie kłamiesz jak miał na imię mój pies?- Hazza i Karolina wybuchnęli śmiechem. Nie wiem co ich rozbawiło.
-twój pies miał na imię Loki i był to owczarek niemiecki-szczęka mi opadła. Ona nie kłamała
-wow. Przepraszam, że cię nie pamiętam ale nie mam ani jednego zdjęcia naszego. Jak to możliwe, że nawet nic nie pamiętam?- Oni razem spojrzeli na mnie zdziwieni a dosłowniej jak na idiotę.
-um...księżniczko, byłaś kiedyś w śpiączce?
-tak a co?- spojrzałam na niego. Dookoła nas znowu powstawał tłum fanów.
-kiedy?- zapytała Karolina. O co im chodziło?!
-hm...jak skończyłam 6 lat miałam wypadek i zapadłam w śpiączkę a obudziłam się pół roku później. Nie pamiętałam niczego co było wcześniej ale wtedy poznałam Piotrka...-spuściłam głowę na samo wspomnienie. Harry mocniej mnie do siebie przytulił.
-cieszę się, że cię mam- wyszeptałam tak by tylko on usłyszał. Uśmiechnął się do mnie
-Piotrka?- zapytała Karolina- kim on jest?
-nie znasz. Ja też i nie chcę go znać- w jego głosie można było usłyszeć nutkę zazdrości
-Uuu...Harry Styles zazdrosny- droczyła się z nim Karolina, moja była przyjaciółka. Wszyscy się zaśmialiśmy
-a tak na poważnie czym się teraz zajmujesz Karolina?
-hm...jestem zawodową malarką. Oni...-wskazała palcem na loczka. Co ten bardzo się zdziwił- ...oni w tą sobotę są umówieni na portret do mnie i mojej koleżanki. Bardzo cieszę z tego, że będę mogła namalować na żywo moich idoli i ich spotkać ale jak widać teraz mam jeszcze większe szczęście- uśmiechnęła się do nas
-co masz na myśli? -zapytałam mocniej tuląc się plecami do torsu Hazzy. Gdzieś miałam tego, że stoimy na środku parku a dookoła jest wielu ludzi a między innymi reporterów
- to, że przed moimi oczami stoi przepiękna para która ma ode mnie rozkaz się pobrać. Spotkałam swojego idola i odnalazłam swoją przyjaciółkę
-Ooo...jak miło! - uwolniłam się z uścisku Harry'ego i podeszłam do dziewczyny by ją przytulić.- od teraz jesteśmy przyjaciółkami. Ale mam pytanie ty tutaj mieszkasz? -ona pokręciła głową przecząco z uśmiechem na twarzy. Ja odsunęłam się od niej
- nie. Jestem tu na wakacjach od wczoraj i wracam za tydzień. Przyjechałam tu z powodu bo wiem, że tych pięciu wariatów być może spotkam i chciałam odpocząć od Londynu
-ty mieszkasz w Londynie? Oraz wracasz wtedy co my?- pokiwała głową - więc wracasz z nami i zamieszkasz ze mną i Natalią...
- o Boże naprawdę? Jezu dziękuję! -poczułam jak loczek obejmuje mnie od tyłu. Odwróciłam się do niego i cmoknęłam go w usta
-dobra a teraz się zbieramy do hotelu. -ogłosił Haz i ruszyliśmy. Było po 17 a na 20 Harry zabiera mnie na randkę
Zeszłam na dół i zobaczyłam jak Harry bierze walizki do auta. Gdy schował już ostatnią ja zamknęłam drzwi i ruszyliśmy. Po drodze było pełno śmiechu jak i romantyczności. Harry co chwila szeptał mi do ucha. Dzisiaj jest 4 lipca więc 2 tygodnie do moich urodzin. Nikt oprócz Nat nie wiedział kiedy je miałam. Nie chciałam mówić ponieważ wiedziałam, że nakupują wiele niepotrzebnych rzeczy. Byłam szczęśliwa bo miałam wszystko co chciałam. Poczułam, że ktoś szarpie mnie za ramiona.
-tak?
-odleciałaś. O czym tak myślałaś?
-um...o niczym. Tak po prostu.- uśmiechnęłam się do niego
-hm...dobra nieważne, jesteśmy na miejscu- spojrzałam przez okno i zobaczyłam krajobraz Australii. Wstałam z miejsca i wyszłam z samolotu. Było wiele fanów ale Harry chwycił mnie za rękę i siedliśmy do auta.
*
Wchodziliśmy do hotelu a ja prawie zawału zostałam widząc hol. Nie dość że był ogromny to można łatwo się zgubić. Chwyciłam Harry'ego za rękę i podeszliśmy do recepcji. Przywitała nas młoda blondynka chyba mojego wieku. Miała długie, proste włosy i ciemne oczy. Jej uśmiech wydawał się szczery ale wiedziałam, że zarywa do mojego kota.-poprosimy pokój który zarezerwowałem na tydzień.- Harry w ogóle nie przejmował się tą dziewczyną. Na kilometr można by zobaczyć jak do niego zarywa. Aż się we mnie gotowało by jej przywalić.
-tak. Dwa pokoje?- zapytała blondynka.
-to chyba jakieś nieporozumienie. Ja zarezerwowałem jeden dwuosobowy pokój.- Tej szpetnej lasce aż szczęka opadła słysząc to. Nie mogłam uwierzyć jak Harry ją spławił.
-aham...przepraszam, moja wina źle spojrzałam. Proszę pokój 316 na 3 piętrze- podała Hazzie klucze.
Uśmiechnęła się do niego a mnie zmroziła wzrokiem.
Odeszliśmy a Harry chwycił moją dłoń i splótł nasze palce. Cmoknęłam go w policzek i ruszyliśmy przed siebie. Kilka razy błądziliśmy ale w końcu odnaleźliśmy nasz pokój.Był ogromny ale przytulny. Z łóżka był widok na ocean. Aż zamarłam z zachwytu.Pokój był jasny.
-ładnie tu...-wyszeptałam. Poczułam jak obejmuje mnie od tyłu.
-cieszę się, że ci się podoba- mruknął mi do ucha. Odwróciłam się do niego i zaczęłam go całować. Pocałunek nie był przez kogoś kontrolowany. Nasze języki działały same. Nagle drzwi do pokoju otworzyły się a w nich stała ta blondi
-ah...przepraszam ale przyniosłam posiłek na powitanie- uśmiechnęła się do Harry'ego i wyszła z pokoju. Spojrzałam na niego i nasze spojrzenia się skrzyżowały.
-Harry...mam dość tej pustej blondi...-jęknęłam a on mnie przytulił
-ja też. Nie wiem czemu nie umie zrozumieć, że nie ma umie szans. Jestem zajęty już na zawsze- te słowa były piękne. Nie mogłam zaprzeczyć...
-cieszę się, że tak mówisz
- to co robimy?
-nie mam zielonego pojęcia- pokręciłam głową. Harry'ego to rozbawiło
-hmm...zakupy?
-nie wiem czy to dobry pomysł...-nie miałam zbyt wiele pieniędzy by iść na zakupy.
-dlaczego?- chwycił mnie w pasie
-nie mam zbyt wiele kasy...
-to ja ci kupię i tak planowałem ci kupić piękną sukienkę i idziemy na kolację dzisiaj a jutro na galę. Przyjadą chłopcy ale tylko na chwilę.
-ja na galę? Z wami? Po cholerę?
-hm...no wiesz jako osoba towarzysząca...bo wiesz jesteś moją dziewczyną i nie chcę iść z kimś innym...
-oj...Hazza jak słodko...ale i tak weźmiesz kogoś innego- cmoknęłam go w policzek i rzuciłam się na łóżko. Chwilę później koło mnie pojorzył się Harry.
-koteczku dlaczego nie chcesz iść?- podparł się na łokciach. Jedną rękę dał po drugiej stronie mojego ciała. Jego usta były bardzo blisko moich.
-bo...bo nie
-proszę- musnął moje usta
-Hazza ja się boję iść tam!
-dlaczego?
-bo ja jestem zwykłą dziewczyną bez żadnych zdolności
-kłamiesz. Masz talent fotografowania. Nie jesteś zwykłą dziewczyną. Zauroczyłaś sobą samą mnie. A to nie jest takie łatwe- zaśmiałam się na ostatnie słowa. Postanowiłam iść, ale wpierw się z nim podrażnię
-hm...nie wiem, nie wiem
-no proszę.- wstał z łóżka i pociągnął mnie.-siedź tu!- nakazał róg łóżka.Usiadłam i zaczęłam obserwować co on robi. klęknął na kolana i zapytał z miną kociaka:
-pójdziesz jutro ze mną?- on tak słodko wygląda.
-okey...ale jeden warunek- podniosłam do góry palec wskazujący
-jaki?- macał mi uda co było cholernie miłe
-będziesz mnie całować- Hazza się zaśmiał
-dobrze ale i tak bez tego warunku bym to robił- wstał chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy na zakupy.
*
Byliśmy już w 50 sklepie z sukienkami ale żadna nie była idealna. Już mieliśmy wychodzić gdy zobaczyłam lekko różową bez ramiączek dookoła talii była czarna wstążka. Była idealna.
-ładna jest...-wyszeptałam cicho. Poczułam ręce Harry'ego w mojej talii.
-masz rację, jest cudna. Kupujemy?- zobaczyłam cenę i o mało nie zemdlałam.
-raczej nie...
-dlaczego? Przecież jest idealna. Co jest nie tak?
-cena. Jest. Kosmiczna...-wyszeptałam odwracając się do niego. On się uśmiechnął i musnął moje usta.
-nie przejmuj się...zapłacę dla cie...
-ale to jest dużo- natychmiast mu przerwałam.
-no i co? Chcę pokazać mojej księżniczce jak bardzo ją kocham- cmoknął mnie w czoło
-niech ci będzie...zbyt łatwo ci ulegam.
-robisz to z czystej miłości do mnie-wymruczał do mnie. Spojrzałam w stronę okna i zobaczyłam tłumy ludzi przed sklepem lepiących się do szyby.
-Haz czemu ich tak dużo?- Harry spojrzał w tamtą stronę i im pomachał ci za szybą zaczęli piszczeć jak opętani
-to są fani. Idziemy do nich?-zrobiłam ogromne oczy i spojrzałam na niego. Szybko pokręciłam przecząco głową. A Haz za to odchylił głowę do tyłu i zaczął się śmiać
-dlaczego?
-bo oni pożrą mnie w całości!- niemal pisnęłam
-kotku, nie bój się. Chodź zapłacimy za suknię i pójdziemy do nich-jęknęłam ale nie chciałam sprawić przykrości Harry'emu więc nie komentowałam. Hazza zapłacił i ruszaliśmy w stronę wyjścia. Loczek chwycił mnie za dłoń i szepnął:
-nie bój nic ci nie zrobią, obiecuję- cmoknął mnie w czubek nosa i wyszliśmy. Ilość decybeli jaka dotarła do moich uszu była tak duża, że aż głowa mnie rozbolała. Harry pociągnął mnie w tłum fanek. Harry je wszystkie uciszył mówiąc:
-bądźcie cicho albo my pójdziemy! -nagle nastała grobowa cisza przerywana odgłosami innych ludzi, aut, szumu fal. -idealnie- powiedział Harry. Nagle czyjaś dłoń poszła w górę- tak? zapytał Hazza
-hm...pobawimy się w pytania?- zabawa w pytania? O co w tym chodziło? Spojrzałam na tłum. Wszyscy kiwali głową na tą propozycję.
-dobrze, ale nie będziemy stać na ulicy. Chodźmy do parku. Usiądziemy na trawie i pogadamy. - usłyszałam jak wszyscy się cieszą, że sam Harry Styles chciał z nimi porozmawiać. Poszliśmy do pobliskiego parku. Znaleźliśmy tak jakby polanę. Był to zwykły okrąg zielony.Każdy usiadł tak by słyszeć siebie nawzajem obok nas usiadły bliźniaczki nie miały więcej niż 10 lat.
-więc tak- zaczął Hazza. Ja się wtuliłam w niego.- pobawimy się w pytania będziemy tak odpowiadać przez...-spojrzał na zegarek-...przez 3 godziny. Do 16- wszyscy pokiwali głowami i usiedli w kółku.
-więc idziemy po kolei. Ja zaczynam. To może nie będzie pytanie ale tak będzie szybciej. Niech każdy z was opowie o sobie. Zaczynamy idziemy po kolei.- przez 30 minut każdy opowiadał o sobie. Gdy dotarło do ostatniej osoby czyli jakieś brunetki chyba Patrycji z niebieskimi oczami. Myślałam, że teraz fani będą zadawać pytania ale się myliłam
- no teraz ty, księżniczko opowiedz coś nam- wymruczał Haz
-no więc tak. Mam na imię Megan jestem z Polski i mam 18 lat. Wszyscy znajomi w Polski mówili mi, że ja jestem mieszanką Hazzy i Lou uważali tak bo mam takie włosy jak loczek ale dłuższe- tu się wszyscy lekko zaśmiali- i takie oczy jak Lou. Nie widziałam nic w tym niezwykłego ale nie czepiałam się. Lubię fotografować i słuchać One Direction. Zawsze gdy słyszę ich piosenki chce mi się robić zdjęcia więc można uznać, że się dla mnie inspiracją- uśmiechnęłam się gdy usta Hazzy dotknęły mojego policzka. Wszyscy fani zebrani powiedzieli ciche ''aww...''- to chyba tyle.
-więc kochani teraz czas na wasze pytania. -Dziewczyna w wieku chyba 17 lat podniosła rękę. Harry spojrzał na nią a ona zapytała:
-kiedy weźmiecie ślub? Błagam oby jak najszybciej bo słodko razem wyglądacie- wszyscy wszyscy zgodzili się z nią co spowodowało u mnie zachwyt. Chciałam odpowiedzieć ale Harry był szybszy:
-hm...nie zastanawialiśmy się nad tym. To jest zbyt wcześnie. Jesteśmy razem nie cały tydzień- było wyraźnie słuchać marudzenie niezadowolenia.- ale nie martwcie się. Meg jest spaniałą osobą i nie pozwolę jej odejść no chyba, że zakocha się w kimś innym wtedy pozwolę odejść- było wyczuć nutkę smutku w jego głosie. Dla mnie było nie do pojęcia jak mogłabym go zostawić? Odwróciłam się do niego i powiedziałam:
-nigdy, przenigdy cię nie zostawię. Obiecuję. -musnęłam jego usta. Odsunęłam się od niego i głośno zapytałam:
-no kto następny?!- do góry poszło pełno rąk a ja wybrałam rudą dziewczynę chyba 18-20 lat.
-mogłabym się z tobą zaprzyjaźnić?
-jasne, że tak.Każdy może- uśmiechnęłam się szeroko by jej pokazać, że ja nie kłamię. Następne pytania były tak banalne, że te trzy godziny szybko upłynęły. Już mieliśmy iść gdy do nas podbiegła ta ruda dziewczyna.
-coś się stało? -zapytałam
-nie, nic tylko ja na serio chcę się z tobą zaprzyjaźnić. Wydajesz się być miłą dziewczyną- uśmiechnęłam się na słowa
-i taka jest- dodał Harry całując mnie w włosy. Ta dziewczyna uśmiechnęła się i wyciągnęła rękę do przodu
-jestem Karolina
-miło nam- odpowiedziałam. Wydawała się być fajną dziewczyną. Chciałabym się z nią zaprzyjaźnić ale do głowy wpadło mi jedno pytanie:
-czy ty chcesz się ze mną zaprzyjaźnić bo znam One Direction jak własną kieszeń?
-co? Nie, nie! Ja chcę się z tobą przyjaźnić bo też jestem z Polski- Ta wiadomość zbiła mnie ztropu
-okey. Ale to nie znaczy, że musisz się ze mną przyjaźnić
-dobrze. Prawda jest taka, że ja znam cię od zawsze byłyśmy kiedyś przyjaciółkami ale ja wyjechałaś jak miałaś 5 lat. Masz prawo nie pamiętać ale ja skojarzyłam ciebie. Nic a nic się nie zmieniłaś po za wzrostem i urodą- to nie mogła być prawda. Przecież ja pamiętam wszystkich przyjaciół. Wiem, że w wieku 5 lat przeprowadziłam się ale ja uznałam, że nie znałam stamtąd nikogo a tu taka niespodzianka. Postanowiłam sprawdzić czy wie jak miał na imię mój pies.
- Dla sprawdzenia czy nie kłamiesz jak miał na imię mój pies?- Hazza i Karolina wybuchnęli śmiechem. Nie wiem co ich rozbawiło.
-twój pies miał na imię Loki i był to owczarek niemiecki-szczęka mi opadła. Ona nie kłamała
-wow. Przepraszam, że cię nie pamiętam ale nie mam ani jednego zdjęcia naszego. Jak to możliwe, że nawet nic nie pamiętam?- Oni razem spojrzeli na mnie zdziwieni a dosłowniej jak na idiotę.
-um...księżniczko, byłaś kiedyś w śpiączce?
-tak a co?- spojrzałam na niego. Dookoła nas znowu powstawał tłum fanów.
-kiedy?- zapytała Karolina. O co im chodziło?!
-hm...jak skończyłam 6 lat miałam wypadek i zapadłam w śpiączkę a obudziłam się pół roku później. Nie pamiętałam niczego co było wcześniej ale wtedy poznałam Piotrka...-spuściłam głowę na samo wspomnienie. Harry mocniej mnie do siebie przytulił.
-cieszę się, że cię mam- wyszeptałam tak by tylko on usłyszał. Uśmiechnął się do mnie
-Piotrka?- zapytała Karolina- kim on jest?
-nie znasz. Ja też i nie chcę go znać- w jego głosie można było usłyszeć nutkę zazdrości
-Uuu...Harry Styles zazdrosny- droczyła się z nim Karolina, moja była przyjaciółka. Wszyscy się zaśmialiśmy
-a tak na poważnie czym się teraz zajmujesz Karolina?
-hm...jestem zawodową malarką. Oni...-wskazała palcem na loczka. Co ten bardzo się zdziwił- ...oni w tą sobotę są umówieni na portret do mnie i mojej koleżanki. Bardzo cieszę z tego, że będę mogła namalować na żywo moich idoli i ich spotkać ale jak widać teraz mam jeszcze większe szczęście- uśmiechnęła się do nas
-co masz na myśli? -zapytałam mocniej tuląc się plecami do torsu Hazzy. Gdzieś miałam tego, że stoimy na środku parku a dookoła jest wielu ludzi a między innymi reporterów
- to, że przed moimi oczami stoi przepiękna para która ma ode mnie rozkaz się pobrać. Spotkałam swojego idola i odnalazłam swoją przyjaciółkę
-Ooo...jak miło! - uwolniłam się z uścisku Harry'ego i podeszłam do dziewczyny by ją przytulić.- od teraz jesteśmy przyjaciółkami. Ale mam pytanie ty tutaj mieszkasz? -ona pokręciła głową przecząco z uśmiechem na twarzy. Ja odsunęłam się od niej
- nie. Jestem tu na wakacjach od wczoraj i wracam za tydzień. Przyjechałam tu z powodu bo wiem, że tych pięciu wariatów być może spotkam i chciałam odpocząć od Londynu
-ty mieszkasz w Londynie? Oraz wracasz wtedy co my?- pokiwała głową - więc wracasz z nami i zamieszkasz ze mną i Natalią...
- o Boże naprawdę? Jezu dziękuję! -poczułam jak loczek obejmuje mnie od tyłu. Odwróciłam się do niego i cmoknęłam go w usta
-dobra a teraz się zbieramy do hotelu. -ogłosił Haz i ruszyliśmy. Było po 17 a na 20 Harry zabiera mnie na randkę



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz