All Not Lost:
Byłem rozbity. Mojej ukochanej zostało 12 godzin życia lub mniej. Od pół roku starałem się o tym zapomniała, udało się ale tylko na chwilę a dokładniej na tydzień. Po tym czasie podczas śniadania zemdlała i była w śpiączce 2 tygodnie. Jej choroba się pogarszała a szczegółowo rak zabijał ją coraz bardziej. Byłem z zespołem na trasie i podczas jednego koncertu gdy śpiewaliśmy piosenkę ''Summer love'' zadzwonił mi telefon. Nagle wszystko ucichło-dosłownie-odebrałem telefon od lekarza
-tak słucham?
-czy rozmawiam z panem Louis'em Tomlinson'em?
- tak przy telefonie coś się stało?
-niestety tak...pańska żona na pewno dzisiaj umrze...przykro mi
-ale jak to?
-obstawiamy dwie opcje pierwsza to rak jest za silny a druga to Patrycja jest za słaba. Chociaż, że obstawiamy to pierwsze...
-dziękuję za informacje. Do widzenia.- rozłączyłem się
*
Koncert został przerwany. Ja razem z chłopakami lecimy teraz samolotem do szpitala. Przeglądałem zdjęcia moje i Patrycji. Najbardziej lubiłem to zdjęcie które zrobił nam Niall a dokładniej nasz pierwszy pocałunek w parku w zimę... wtedy nie wiedzieliśmy co na czeka w niedalekiej przyszłości...obiecaliśmy sobie bezgraniczną miłość...Jesteśmy razem od 5 lat. Chciałem się jej oświadczyć w dzień jej pierwszego ataku. Znowu zapadła w śpiączkę ale tym razem na krócej. Gdy tylko się obudziła oświadczyłem się jej a raczej wzięliśmy ślub. Byliśmy małżeństwem nie na papierku tylko w naszych sercach. Zrobiłem to z tego powodu, że bardzo ją kocham i było to jej marzenie przed śmiercią.-Wylądowaliśmy- Szybko pojechaliśmy do szpitala. O dziwo nie było reporterów ani fanów. Chyba cały świat o tym już wie ale nie przejąłem się tym. Wbiegłem do pokoju Patrycji. Była blada jak te ściany, niebieskie oczy wyblakły a malinowe usta były teraz sine. Poczułem ukłucie w sercu. Tak bardzo chciałem by była zdrowa. Gdy tylko mnie zobaczyła uśmiechnęła się i szepnęła:
-jesteś...-podszedłem do niej i ją przytuliłem. Była taka krucha
-tak jestem...Nie chcę byś umierała, nie chcę żyć bez ciebie...
-Lou, ja zawsze będę...-podniosła swoją bladą dłoń i położyła na mojej klatce piersiowej po lewej stronie-...o tu.- Rozpłakałem się jak dziecko. Ona była taka...blada, krucha...za młoda na śmierć. Nie chciałem...Zobaczyłem, że ona też płacze
-Kocham Cię Louis-miła taki słaby głos. Jeszcze rok temu tryskała energią. Nie zniosę jej śmierci. Ona powinna żyć, iść na studia, robić to co kocha, założyć rodzinę ze mną...Takie były plany ale Bóg je zniszczył. Nagle przypomniał mi się dzień za nim to się zaczęło. Byliśmy w parku ona zrobiła mi zdjęcie kiedy ja dawałem autograf małej dziewczynce. Chciałem się odegrać ale ona zaczęła uciekać. Najpierw podziwiałem jej uśmiech a potem zacząłem ją gonić. Dopadłem ją szybko i runęliśmy na kupę kolorowych liści. Śmialiśmy się do upadłego nawet przed snem nie umieliśmy być poważni. A rano...a rano wszystko zniknęło. Zniknął jej uśmiech intensywne niebieskie oczy i zniknęła no może nie do końca ale za niedługo zniknie i ona...zacząłem jeszcze mocniej płakać...
-Lou...Lou ja zaraz odejdę od świata żywych ale mam jedną prośbę...
-dla ciebie wszystko-chwyciłem jej bladą, chłodną dłoń i zacząłem całować każdą kosteczkę.
-pocałuj mnie tak jak za pierwszym razem i obiecaj, że mimo wszystko będziesz szczęśliwy z kimś innym...
-ja nie...nie mogę, za bardzo cię kocham. Na zawsze będziesz moją żoną...
-...a ty moim mężem na zawsze. Uwierz mi kiedyś się jeszcze spotkamy. Ja w to wierzę. Może nie jako małżeństwo ale jako przyja...-nie mogłem tego słuchać
-nie...spotkamy się jako małżeństwo i to prędko- już postanowiłem. Zabiję się dla niej, dla miłości
-chyba nie zamierzasz...
-tak zabiję się. Dla ciebie bo cię kocham. Nie dam rady sobie bez ciebie
-Louis, skarbie proszę nie rób głupstw. Wiesz ile osób cię kocha? Przyjaciele, rodzina, fani i...
-...i ty. Ale nikt mnie nie kocha tak jak ty-nachyliłem się i pocałowałem ją bardzo delikatnie. Po chwili się. odsunąłem
- Kocham cię i nigdy nie przestanę
-Lou, ja nie daję rady. Też cię kocham- zamknęła oczy. Ona nie mogła teraz umrzeć.
-Pat proszę nie rób mi tego chcę jeszcze choć chwilę popatrzeć w twoje oczy, usłyszeć twój głos i bicie twojego serca.- już nie panowałem nad łzami wszystkie skapywały na twarz mojej ukochanej. Jej powieki drgnęły a po chwili je otworzyła
-BooBear proszę pozwól mi odejść ja już nie chcę cierpieć...proszę- Boże dlaczego mi to robisz? Co ja takiego zrobiłem? - Lou pamiętaj zawsze będę w twoim sercu. Będę wiatrem, który będzie cię ostrzegał przez złem. W gorące dni będę dla ciebie ukojeniem, jesienią będę przypominać nasz pierwsze spotkanie, w zimę pierwszy pocałunek a wiosną zaręczyny...
-teraz ty mnie posłuchaj...ten ostatni raz...-pokiwała głową bym kontynuował- chwyć mnie mocno za rękę i nie puszczaj aż...do końca...Kocham Cię moje słoneczko, Żegnaj. Już nic nie mów-nachyliłem się i pocałowałem ją. Pocałunek był delikatny, pełen uczucia. Przez jakiś czas ona mocno ściskała moją dłoń potem coraz lżej i lżej a na koniec już w ogóle. Usłyszałem pisk aparatury. Tylko to słyszałem. Nie słyszałem bicia jej serca, uśmiechu, oddechu i głosu. Już nic nie będzie takie same...Jej ciało było bardzo blade i chłodne. Opuściła mnie. Teraz jestem sam w tym wielkim świecie sam...
-Kocham cię Patrycja. Wiem, że mnie słyszysz...wiem też, że teraz będziesz patrzeć na mnie z góry a ja z dołu, ja będę patrzeć na twoje zdjęcia, a ty na mnie przez chmury, ja będę smutny ubolewać nad twoją śmiercią a ty cieszyć się z tego, że żyję ,gdzie tego nie chcę...- usłyszałem skrzypienie drzwi a w nich smutnego lekarza
-przykro mi... widziałem, że jej ostatnie chwile były szczęśliwe. Walczyła do końca tylko dla pana. Nie dla siebie.- do pokoju weszły pielęgniarki kazały mi już wyjść. Nie chciałem by ktoś dotykał moją księżniczkę...Wyszedłem z pokoju i zobaczyłem chłopaków. Chyba też widzieli to przez szybę...Przytuliłem się do Liam'a i rozpłakałem się na dobre...
-Ona odeszła...na zawsze. Chciałem się z nią zestarzeć, patrzeć jak dorastają nasze dzieci i wnuki a potem z nią szczęśliwy umrzeć. Dlaczego los jest taki niesprawiedliwy?- spojrzałem na nich. Każdy płakał. Liam odpowiedział:
-Pewnie Bóg jej potrzebował by ktoś się tobą z góry zaopiekował? Może, ona była aniołem i jej życie na ziemi z tobą dobiegło końca? Nie wiem Louis...- ruszyliśmy w stronę auta. Ostatni raz spojrzałem w stronę ciała Patrycji. Wyglądała tak niewinnie
*5 lat później*
Dzisiaj damy pierwszy koncert od śmierci Pat. Dalej noszę obrączkę oznaczającą miłość do śmierci dalej ją kocham. Nigdy nie spojrzałem na inną kobietę. Mam adoptowaną córkę Natalię. Bardzo przypomina mi Patrycję. Adoptowałem ją bo coś w sercu mówiło mi, że ona tego chciała. Mała spała mi na rękach podczas gdy ja się sterowałem. Poczułem czyjąś rękę na ramieniu.
-nie denerwuj się tak. Patrycja jest z ciebie dumna, że postanowiłeś wrócić na scenę- spojrzałem na Liam'a
-tak myślisz?- uśmiechnął się lekko
-jestem tego pewny- odwaga powoli zaczęła wracać
-to chodźmy...- dałem śpiącego Aniołka na sofę i poprosiłem naszą makijażystkę by się nią zajęła w czasie koncertu. Ruszyliśmy na scenę. Było wspaniale a to co dobre szybko się kończy. Teraz czas na ostatnią piosenkę.
-Teraz zaśpiewamy...-zacząłem nie pewny-...zaśpiewamy piosenkę, którą napisaliśmy z myślą o mojej zmarłej żonie Patrycji- usiedliśmy na podłodze. Niall wziął swoją gitarę. Pierwsze nuty zaczęły brzmieć:
(http://www.youtube.com/watch?v=7750JSiVGLg)
Liam:
So your friends been telling me
You've been sleeping with my sweater
And that you can't stop missing me
Bet my friends been telling you
I'm not doing much better
'Cause I'm missing half of me
Zayn:
And being here without you
It's like I'm waking up to
Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I'm walking round with just one shoe
I'm a half a heart without you
I'm half the man, at best
With half an arrow in my chest
I miss everything we do
I'm a half a heart without you
Louis:
Forget all we said the night
No it doesn't even matter
Cause we both got split in two
Zayn:
If you could spare an hour or so
We'll go for the lunch down by the river
We could really talk it through
Harry:
And being here without you
It's like I'm waking up to
Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I'm walking round with just one shoe
I'm a half a heart without you
I'm half the man, at best
With half an arrow in my chest
'Cause I miss everything we do
I'm a half a heart without you
Half a heart without you
I'm a half a heart without you
Niall:
Though I try to get you out of my head
The truth is I got lost without you
And since then I've been waking up to
Zayn:
Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I'm walking round with just one shoe
I'm a half a heart without you
I'm half the man, at best
With half an arrow in my chest
I miss everything we do
I'm a half a heart without you
Without you, without you
Half a heart without you
Without you, without you
Harry:
I'm half a heart without you
-Na zawsze zostaniesz w moim sercu, Kocham cię- z lewego oka poleciała mi łza...Poczułem muśniecie w policzek tam gdzie spływała pojedyncza smutna i samotna jak ja łza. Odwróciłem głowę w tamtą stronę a, że siedziałem na brzegu nikogo tam nie było.Zrozumiałem, że to Patrycja. Nie chciałem wierzyć, że to ona ale serce mówiło ni coś innego, że to...ona
-więc jesteś tu...?- szepnąłem
-zawsze jestem przy tobie nawet gdy śpisz czy jedziesz autem lub kiedy czytasz książkę Natalce...-łzy zbierały się we mnie.- jestem twoim Aniołem Stróżem- szeptała mi do ucha
-Tak za tobą tęsknię... kocham cię- poczułem lekkie muśnięcie u usta. Ona jest obok mnie. Nagle na moje kolana wpadła mała Natalia. Uśmiechnąłem się do niej. Usłyszałem szept mojej ukochanej:
-też cię kocham. Tak pięknie razem wyglądacie... Piosenka była bardzo piękna więc dlatego pozwoliłam sobie uciąć jedno skrzydło na tydzień tylko dla ciebie...-głos się jej załamał...- muszę iść papa kochanie...- już jej nie było nie czułem jej obecności
-Kiedyś się spotkamy, przysięgam ci to- nie mogłem uwierzyć, że powiedziałem to na głos. Byłem szczęśliwy mimo, że jej nie ma...
*NARRATOR*
Louis zmarł rok po rozmowie z Patrycją. Dzisiaj jest 7 rocznica śmierci Patrycji Tomlinson i 1 rocznica Louis'a Tomlinson. Zmarł w jej rocznicę, na tą samą chorobę, w tym samym szpitalu, na tym samym łóżku, w tym samym miesiącu, dniu jak i godziny. Wielu uważa, że to sprawka Boga bo nie mógł patrzeć jak tych dwoje cierpi...Nie wiadomo czy się spotkali w niebie. Zayn, Liam i Niall bardzo w to wierzą. Więc ja też. Wszyscy są pewni, że teraz żyją razem długo i szczęśliwie. Znowu razem. Słowa Louis'a na pierwszym koncercie po 5 latach się potwierdziły.
"Zapomnij o wszystkim, co powiedzieliśmy tej nocy. Nie, to nie ma nawet znaczenia, bo my obojga jesteśmy podzieleni na połowy" -Louis.T
Ale razem tworzą jedność...
Byłem rozbity. Mojej ukochanej zostało 12 godzin życia lub mniej. Od pół roku starałem się o tym zapomniała, udało się ale tylko na chwilę a dokładniej na tydzień. Po tym czasie podczas śniadania zemdlała i była w śpiączce 2 tygodnie. Jej choroba się pogarszała a szczegółowo rak zabijał ją coraz bardziej. Byłem z zespołem na trasie i podczas jednego koncertu gdy śpiewaliśmy piosenkę ''Summer love'' zadzwonił mi telefon. Nagle wszystko ucichło-dosłownie-odebrałem telefon od lekarza
-tak słucham?
-czy rozmawiam z panem Louis'em Tomlinson'em?
- tak przy telefonie coś się stało?
-niestety tak...pańska żona na pewno dzisiaj umrze...przykro mi
-ale jak to?
-obstawiamy dwie opcje pierwsza to rak jest za silny a druga to Patrycja jest za słaba. Chociaż, że obstawiamy to pierwsze...
-dziękuję za informacje. Do widzenia.- rozłączyłem się
*
Koncert został przerwany. Ja razem z chłopakami lecimy teraz samolotem do szpitala. Przeglądałem zdjęcia moje i Patrycji. Najbardziej lubiłem to zdjęcie które zrobił nam Niall a dokładniej nasz pierwszy pocałunek w parku w zimę... wtedy nie wiedzieliśmy co na czeka w niedalekiej przyszłości...obiecaliśmy sobie bezgraniczną miłość...Jesteśmy razem od 5 lat. Chciałem się jej oświadczyć w dzień jej pierwszego ataku. Znowu zapadła w śpiączkę ale tym razem na krócej. Gdy tylko się obudziła oświadczyłem się jej a raczej wzięliśmy ślub. Byliśmy małżeństwem nie na papierku tylko w naszych sercach. Zrobiłem to z tego powodu, że bardzo ją kocham i było to jej marzenie przed śmiercią.-Wylądowaliśmy- Szybko pojechaliśmy do szpitala. O dziwo nie było reporterów ani fanów. Chyba cały świat o tym już wie ale nie przejąłem się tym. Wbiegłem do pokoju Patrycji. Była blada jak te ściany, niebieskie oczy wyblakły a malinowe usta były teraz sine. Poczułem ukłucie w sercu. Tak bardzo chciałem by była zdrowa. Gdy tylko mnie zobaczyła uśmiechnęła się i szepnęła:
-jesteś...-podszedłem do niej i ją przytuliłem. Była taka krucha
-tak jestem...Nie chcę byś umierała, nie chcę żyć bez ciebie...
-Lou, ja zawsze będę...-podniosła swoją bladą dłoń i położyła na mojej klatce piersiowej po lewej stronie-...o tu.- Rozpłakałem się jak dziecko. Ona była taka...blada, krucha...za młoda na śmierć. Nie chciałem...Zobaczyłem, że ona też płacze
-Kocham Cię Louis-miła taki słaby głos. Jeszcze rok temu tryskała energią. Nie zniosę jej śmierci. Ona powinna żyć, iść na studia, robić to co kocha, założyć rodzinę ze mną...Takie były plany ale Bóg je zniszczył. Nagle przypomniał mi się dzień za nim to się zaczęło. Byliśmy w parku ona zrobiła mi zdjęcie kiedy ja dawałem autograf małej dziewczynce. Chciałem się odegrać ale ona zaczęła uciekać. Najpierw podziwiałem jej uśmiech a potem zacząłem ją gonić. Dopadłem ją szybko i runęliśmy na kupę kolorowych liści. Śmialiśmy się do upadłego nawet przed snem nie umieliśmy być poważni. A rano...a rano wszystko zniknęło. Zniknął jej uśmiech intensywne niebieskie oczy i zniknęła no może nie do końca ale za niedługo zniknie i ona...zacząłem jeszcze mocniej płakać...
-Lou...Lou ja zaraz odejdę od świata żywych ale mam jedną prośbę...
-dla ciebie wszystko-chwyciłem jej bladą, chłodną dłoń i zacząłem całować każdą kosteczkę.
-pocałuj mnie tak jak za pierwszym razem i obiecaj, że mimo wszystko będziesz szczęśliwy z kimś innym...
-ja nie...nie mogę, za bardzo cię kocham. Na zawsze będziesz moją żoną...
-...a ty moim mężem na zawsze. Uwierz mi kiedyś się jeszcze spotkamy. Ja w to wierzę. Może nie jako małżeństwo ale jako przyja...-nie mogłem tego słuchać
-nie...spotkamy się jako małżeństwo i to prędko- już postanowiłem. Zabiję się dla niej, dla miłości
-chyba nie zamierzasz...
-tak zabiję się. Dla ciebie bo cię kocham. Nie dam rady sobie bez ciebie
-Louis, skarbie proszę nie rób głupstw. Wiesz ile osób cię kocha? Przyjaciele, rodzina, fani i...
-...i ty. Ale nikt mnie nie kocha tak jak ty-nachyliłem się i pocałowałem ją bardzo delikatnie. Po chwili się. odsunąłem
- Kocham cię i nigdy nie przestanę
-Lou, ja nie daję rady. Też cię kocham- zamknęła oczy. Ona nie mogła teraz umrzeć.
-Pat proszę nie rób mi tego chcę jeszcze choć chwilę popatrzeć w twoje oczy, usłyszeć twój głos i bicie twojego serca.- już nie panowałem nad łzami wszystkie skapywały na twarz mojej ukochanej. Jej powieki drgnęły a po chwili je otworzyła
-BooBear proszę pozwól mi odejść ja już nie chcę cierpieć...proszę- Boże dlaczego mi to robisz? Co ja takiego zrobiłem? - Lou pamiętaj zawsze będę w twoim sercu. Będę wiatrem, który będzie cię ostrzegał przez złem. W gorące dni będę dla ciebie ukojeniem, jesienią będę przypominać nasz pierwsze spotkanie, w zimę pierwszy pocałunek a wiosną zaręczyny...
-teraz ty mnie posłuchaj...ten ostatni raz...-pokiwała głową bym kontynuował- chwyć mnie mocno za rękę i nie puszczaj aż...do końca...Kocham Cię moje słoneczko, Żegnaj. Już nic nie mów-nachyliłem się i pocałowałem ją. Pocałunek był delikatny, pełen uczucia. Przez jakiś czas ona mocno ściskała moją dłoń potem coraz lżej i lżej a na koniec już w ogóle. Usłyszałem pisk aparatury. Tylko to słyszałem. Nie słyszałem bicia jej serca, uśmiechu, oddechu i głosu. Już nic nie będzie takie same...Jej ciało było bardzo blade i chłodne. Opuściła mnie. Teraz jestem sam w tym wielkim świecie sam...
-Kocham cię Patrycja. Wiem, że mnie słyszysz...wiem też, że teraz będziesz patrzeć na mnie z góry a ja z dołu, ja będę patrzeć na twoje zdjęcia, a ty na mnie przez chmury, ja będę smutny ubolewać nad twoją śmiercią a ty cieszyć się z tego, że żyję ,gdzie tego nie chcę...- usłyszałem skrzypienie drzwi a w nich smutnego lekarza
-przykro mi... widziałem, że jej ostatnie chwile były szczęśliwe. Walczyła do końca tylko dla pana. Nie dla siebie.- do pokoju weszły pielęgniarki kazały mi już wyjść. Nie chciałem by ktoś dotykał moją księżniczkę...Wyszedłem z pokoju i zobaczyłem chłopaków. Chyba też widzieli to przez szybę...Przytuliłem się do Liam'a i rozpłakałem się na dobre...
-Ona odeszła...na zawsze. Chciałem się z nią zestarzeć, patrzeć jak dorastają nasze dzieci i wnuki a potem z nią szczęśliwy umrzeć. Dlaczego los jest taki niesprawiedliwy?- spojrzałem na nich. Każdy płakał. Liam odpowiedział:
-Pewnie Bóg jej potrzebował by ktoś się tobą z góry zaopiekował? Może, ona była aniołem i jej życie na ziemi z tobą dobiegło końca? Nie wiem Louis...- ruszyliśmy w stronę auta. Ostatni raz spojrzałem w stronę ciała Patrycji. Wyglądała tak niewinnie
*5 lat później*
Dzisiaj damy pierwszy koncert od śmierci Pat. Dalej noszę obrączkę oznaczającą miłość do śmierci dalej ją kocham. Nigdy nie spojrzałem na inną kobietę. Mam adoptowaną córkę Natalię. Bardzo przypomina mi Patrycję. Adoptowałem ją bo coś w sercu mówiło mi, że ona tego chciała. Mała spała mi na rękach podczas gdy ja się sterowałem. Poczułem czyjąś rękę na ramieniu.
-nie denerwuj się tak. Patrycja jest z ciebie dumna, że postanowiłeś wrócić na scenę- spojrzałem na Liam'a
-tak myślisz?- uśmiechnął się lekko
-jestem tego pewny- odwaga powoli zaczęła wracać
-to chodźmy...- dałem śpiącego Aniołka na sofę i poprosiłem naszą makijażystkę by się nią zajęła w czasie koncertu. Ruszyliśmy na scenę. Było wspaniale a to co dobre szybko się kończy. Teraz czas na ostatnią piosenkę.
-Teraz zaśpiewamy...-zacząłem nie pewny-...zaśpiewamy piosenkę, którą napisaliśmy z myślą o mojej zmarłej żonie Patrycji- usiedliśmy na podłodze. Niall wziął swoją gitarę. Pierwsze nuty zaczęły brzmieć:
(http://www.youtube.com/watch?v=7750JSiVGLg)
Liam:
So your friends been telling me
You've been sleeping with my sweater
And that you can't stop missing me
Bet my friends been telling you
I'm not doing much better
'Cause I'm missing half of me
Zayn:
And being here without you
It's like I'm waking up to
Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I'm walking round with just one shoe
I'm a half a heart without you
I'm half the man, at best
With half an arrow in my chest
I miss everything we do
I'm a half a heart without you
Louis:
Forget all we said the night
No it doesn't even matter
Cause we both got split in two
Zayn:
If you could spare an hour or so
We'll go for the lunch down by the river
We could really talk it through
Harry:
And being here without you
It's like I'm waking up to
Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I'm walking round with just one shoe
I'm a half a heart without you
I'm half the man, at best
With half an arrow in my chest
'Cause I miss everything we do
I'm a half a heart without you
Half a heart without you
I'm a half a heart without you
Niall:
Though I try to get you out of my head
The truth is I got lost without you
And since then I've been waking up to
Zayn:
Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I'm walking round with just one shoe
I'm a half a heart without you
I'm half the man, at best
With half an arrow in my chest
I miss everything we do
I'm a half a heart without you
Without you, without you
Half a heart without you
Without you, without you
Harry:
I'm half a heart without you
-Na zawsze zostaniesz w moim sercu, Kocham cię- z lewego oka poleciała mi łza...Poczułem muśniecie w policzek tam gdzie spływała pojedyncza smutna i samotna jak ja łza. Odwróciłem głowę w tamtą stronę a, że siedziałem na brzegu nikogo tam nie było.
-więc jesteś tu...?- szepnąłem
-zawsze jestem przy tobie nawet gdy śpisz czy jedziesz autem lub kiedy czytasz książkę Natalce...-łzy zbierały się we mnie.- jestem twoim Aniołem Stróżem- szeptała mi do ucha
-Tak za tobą tęsknię... kocham cię- poczułem lekkie muśnięcie u usta. Ona jest obok mnie. Nagle na moje kolana wpadła mała Natalia. Uśmiechnąłem się do niej. Usłyszałem szept mojej ukochanej:
-też cię kocham. Tak pięknie razem wyglądacie... Piosenka była bardzo piękna więc dlatego pozwoliłam sobie uciąć jedno skrzydło na tydzień tylko dla ciebie...-głos się jej załamał...- muszę iść papa kochanie...- już jej nie było nie czułem jej obecności
-Kiedyś się spotkamy, przysięgam ci to- nie mogłem uwierzyć, że powiedziałem to na głos. Byłem szczęśliwy mimo, że jej nie ma...
*NARRATOR*
Louis zmarł rok po rozmowie z Patrycją. Dzisiaj jest 7 rocznica śmierci Patrycji Tomlinson i 1 rocznica Louis'a Tomlinson. Zmarł w jej rocznicę, na tą samą chorobę, w tym samym szpitalu, na tym samym łóżku, w tym samym miesiącu, dniu jak i godziny. Wielu uważa, że to sprawka Boga bo nie mógł patrzeć jak tych dwoje cierpi...Nie wiadomo czy się spotkali w niebie. Zayn, Liam i Niall bardzo w to wierzą. Więc ja też. Wszyscy są pewni, że teraz żyją razem długo i szczęśliwie. Znowu razem. Słowa Louis'a na pierwszym koncercie po 5 latach się potwierdziły.
"Zapomnij o wszystkim, co powiedzieliśmy tej nocy. Nie, to nie ma nawet znaczenia, bo my obojga jesteśmy podzieleni na połowy" -Louis.T
Ale razem tworzą jedność...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz