GRY

sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 4

Nie mogłam uwierzyć, że 10 centymetrów ode mnie stoi prawdziwy bóg...zobaczyłam czyjąś rękę machającą mi przed oczami. Oprzytomniałam.
-yyy...tak?- poczułam że moja policzki nabierają czerwonego koloru...
-nic skarbie ale chciałbym iść...-lekko się uśmiechnęłam. Wyciągnęłam do Harry'ego rękę. On ją chwycił i splótł nasze palce.
*15 minut później*
Chodziliśmy ulicami Londynu. Wieczorem był magiczny. Zobaczyłam, że z pod Big Ben'a biegną reporterzy w naszą stronę...trochę się wystraszyłam. Przytuliłam się do Harry'ego z obawą że oni m go zabiorą.
-Meg, kochanie nie bój się. Jestem przy tobie. Jedyne co masz robić to iść koło mnie i oddychać.- spojrzałam na niego i on wykorzystał to i mnie pocałował. Był to wolny i delikatny pocałunek. Taki jakby niewinny...
-kocham cię Harry- wyszeptałam. Loczek się uśmiechnął do mnie i odpowiedział:

- ja ciebie też. Kocham cię bardziej niż cały świat razem wzięty...-teraz to ja się uśmiechnęłam. Chwyciliśmy się za ręce i ruszyliśmy przed siebie. Gdy dotarliśmy do restauracji zaczęły błyskać flesze. Nienawidziłam za to tych ludzi. Nie znają za grosz szacunku dla sław...Zaczęłam przysłuchiwać tego o mówią ale nie dałam rady. Przekrzykiwali się nawzajem. Weszliśmy do restauracji. To było ukojenie dla moich uszu. Rozejrzałam się po otoczeniu. Było...romantycznie:

- skarbie, tu jest pięknie...-wyszeptałam. Odwróciłam głowę w stronę Harry'ego. Patrzył przed siebie z uśmiechem jakby się zastanawiał nad czymś miłym. W tle słyszałam piosenkę One Direction- Half a Heart akurat Harry śpiewał. Uwielbiałam ten fragment.
- lubisz tą piosenkę?- zapytał mój ukochany. Spojrzałam na niego. Był uśmiechnięty. Wiem, że to zabrzmi dziwnie ale ja tonęłam w jego zielonych oczach. Było widać, że to co do mnie czuje jest prawdziwe.
-tak, uwielbiam tą piosenkę.-powiedziałam szczerą prawdę.
-ja też. Kiedy ją pisaliśmy ja miałem takie uczucia jak w niej...- nie rozumiałam. Czyżby ta piosenka była o jego byłej za którą tęsknił?
-nie rozumiem....- Harry chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy do stolika. Chciałam ponownie zapytać ale podszedł kelner. Spojrzałam na Harry'ego
-poproszę Mięso z kraba zapiekane z makaronem  i do tego czerwone wino- spojrzał na mnie z uśmiechem na twarzy. -yhm...dla mnie to samo- kelner zapisał i odszedł. Postanowiłam wrócić do rozmowy.
-dlaczego "Half a Heart" jest twoją ulubioną piosenką?- bałam się odpowiedzi
- bo prawda jest taka że ja nie poznałem cię dzisiaj po południu.-ta odpowiedź mnie zdziwiła. Ja go też niby dzisiaj nie poznałam ale on był sławny
możesz jaśniej?- naprawdę nic nie rozumiałam...niby kiedy mnie poznał?
- czy na twitterze masz w obserwowanych Edwarda Cox'a?- ciekawe skąd wie? 
-tak mam. On też mnie ma. O co  chodzi?- kompletnie nic nie rozumiałam
-więc tym Edwardem jestem ja...- co? On? O Jezu ja od 5 miesięcy rozmawiałam z Harry'm Styles'em! 
-jak? Dlaczego?
-bo jak czytałem życzenia urodzinowe od fanów i najbardziej spodobało mi się twoje. Zdjęcie też było piękne więc wszedłem na twoje konto poczytałem, gdzie miałem problemu bo większość była po polsku ale nie ukrywałaś niczego. Pisałaś wszystko co ci leżało na sercu.  Postanowiłem zrobić nowe konto by móc z tobą porozmawiać żeby to wyglądało jak przyjaciel rozmawia z przyjaciółką a nie jak fanka z idolem. Dzięki temu dowiedziałem się o tobie wielu rzeczy. Nie bez powodu zadałem pytanie "czy jak One Direction będą w Polsce na koncercie czy będziesz na nim w pierwszym rzędzie" Bardzo chciałem cię zobaczyć a ten koncert który jest planowany na 14 kwietnia 2015 roku w Warszawie.- nie mogłam w to uwierzyć. To było dziwne
-teraz załapałam. Edward bo to twoje drugie imię i Cox bo to obecne nazwisko twojej matki. Znasz wszystkie piosenki One Direction bo między innymi ty je napisałeś.- teraz wszystko rozumiałam...
- więc ta piosenka jest moją ulubioną bo opisuje nasze uczucia. Ja cię pokochałem już dawno ale dzisiaj potwierdziłem te uczucie. Kocham Cię- te dwa sprawiły, że stałam się czerwona. Zawstydzona opuściłam głowę ale nie na długo bo Harry chwycił mój podbródek i nakazał mi patrzeć te przeklęte zielone oczy.- rumienisz się...
-nie prawda!
-prawda...słodko wyglądasz...-uśmiechnął się do mnie i w tej chwili przyszedł kelner z naszymi daniami.
-dziękuję za komplement, ale musimy zjeść nim ten krab ucieknie z talerza- jest wiele powodów dlaczego tak powiedziałam między innymi, żeby usłyszeć śmiech Harry'ego który mnie zabija w środku i żeby rozluźnić atmosferę
- jesteś bardzo zabawna. Za to cię kocham
-Harry nie słodź tak bo będę bardziej czerwona niż ten krab- Harry wybuchł śmiechem a ja zaraz po nim nie zwracałam uwagi na ludzi, którzy się na nas patrzą ważny był Harry i ja i nic innego.  Jak się uspokoiliśmy zaczęliśmy jeść w połowie posiłku Harry się odezwał:
-kocham cię i będę to powtarzać aż do naszej śmierci- przypomniało mi się to co mu opowiadałam
-pamiętasz?
-a jak? To jak wymyśliłaś swoje życie jest...cudne i jeszcze ja u twojego boku a co do imienia naszego dziecka bardzo mi się podoba- to były jakieś cuda. Ja to mówiłam na żarty a on to wziął na serio... sama zaczynam się zastanawiać ''czy on ma rację? '' zdecydowanie tak
-cieszę się że tak mówisz...Też Cię Kocham- nachylił się do mnie i delikatnie musnął moje usta. Jakby bał się, że mnie skrzywdzi. Cieszyłam się, że tak o mnie dbał. 
                                                                             *
Po skończonym posiłku poszliśmy na spacer. Zaraz jak weszliśmy do parku znów dopadli nas reporterzy. Dlaczego oni nie dają nam spokoju? Ciekawe co teraz robi reszta? Z zamyśleń wyrwał mnie głos Hazzy:
-wracamy?- teraz zorientowałam się, że robiło się coraz chłodniej. 
-yhm...chodźmy- uśmiechnęłam się do niego i ucałowałam policzek. Więc pierwszy dzień wakacji dodaję do najlepszych. Jutro 2 lipiec więc z tego co pamiętam chłopcy mają wywiad
-macie jutro wywiad?- spojrzałam na niego. Przyłapałam go na tym, że mi się przyglądał.
-yhm...tak o 13 a czemu pytasz?
- bo jak pojedziesz to co ja będę robić?
-chyba nie myślałaś, że zostajesz w domu?
-no tak myślałam, bo po co mam jechać z wami?
-jutro jadą z nami dziewczyny czyli ty, Nat, Eleanor, Danielle i Pusia
-Pusia?- kto to był? Czemu jej nie znam? 
-tak...pies Niall'a.
-pies?
-wiem, że to dziwne ale on kocha tego psa tak samo jak ja ciebie...
-aaa...- w środku chciało mi się śmiać ale nie mogłam tego pokazać. Gdy ja byłam mała też miałam psa i kochałam go jak nikogo innego ale, żeby zabierać go na wywiad? To było dziwne...
- o co chodzi? nad czym się zastanawiasz?
-ja? Nad niczym a czemu?
-bo wyglądasz...śmieszne- teraz to nie mogłam. Wybuchłam śmiechem
-dlaczego?
-bo jesteś piękna...- podszedł bliżej mnie. Chwycił mnie za biodra i pocałował, ja dałam swoje dłonie na kark loczka. Zaczęły błyskać flesze. ''Idźcie do piekła!'' pomyślałam ale nie przerywałam pocałunku.
                                                                                *
Staliśmy pod domem. Harry wszedł pierwszy do domu ''One Direction'' i został napadnięty, za to ja stałam z boku i  się śmiałam. Gdy tylko się uspokoiłam dopadli mnie. Już nie było tak kolorowo
-ej ludzie....a raczej małpy złaście ze mnie!- nie poskutkowało więc padłam na inny pomysł. Będę udawać martwą. Opuściłam ręce i nic nie robiłam. Usłyszałam głos Harry'ego
-małpy! Złazić! Ona jest nie przytomna! Udusiliście mi ją!- podszedł do mnie i zaczął macać po twarzy. Nie no nie zaraz nie wytrzymam-skarbie, obudź się, proszę...- poczułam łzę na policzku. Harry płacze? Nie mogłam sobie wyobrazić miny jak się ocknę i nie wytrzymałam...wybuchłam niepohamowanym śmiechem...
-ty...ty udawałaś?- zapytał zdeterminowany Harry a że przez śmiech nie umiałam nic powiedzieć pokiwałam twierdząco głową.- jak mogłaś? ja się tak bałem o ciebie! teraz spotka cię zasłużona kara!- wziął mnie na ręce i przerzucił przez siebie. Miałam widok na jego pupę. Miał zdecydowanie najpiękniejszą na świecie. Zaczęłam go klepać ale on nic. poszliśmy do salonu. Rzucił mnie na kanapę a ja skrzyżowałam ręce. 
-i co teraz zrobisz?- Loczek poruszył w śmieszny sposób brwiami i usiadł na nie okrakiem. Ja dalej oszołomiona nie wiedziałam co robić. Spojrzałam na resztę która stała tam gdzie wcześniej.
Śmiali się! Harry zaczął mnie łaskotać.
* 15 minut później*
Harry nie znał litości.
-hahahaHarryproszęhahahanoskarbiebłagamhahaha- gardło mnie bolało od śmiechu i darcia się-hahahazrobięwszystkotylkohahahahaprzestań!- przestał. Boże jaka ulga.
-naprawdę wszystko?- o nie i po co to powiedziałam? co ja miałam zrobić? powiem nie będzie mnie łaskotać. Powiem tak nie wiadomo co wymyśli no bo to jest Harry jego nie ogarniesz....
-tak...wszystko- boję się. 
-okey... pocałuj mnie o tu- wskazał pacem na swoje usta. zaśmiałam się. Czasami zachowywał się jak dziecko. Nachyliłam się do niego ale zamiast go pocałować zrzuciłam go na podłogę a sama zwiałam z sofy. Spojrzałam na resztę patrzyli na mnie oszołomieni.
-no co?- z miejsca poderwał się Niall
-co ty zrobiłaś?- wydarł się Niall. Ja jedynie wzruszyłam ramionami i pobiegłam do góry. Na początku nie wiedziałam gdzie iść. Usłyszałam, że ktoś biegnie po schodach. ''Zaraz będzie po mnie!'' pomyślałam. Wbiegłam do drzwi naprzeciwko mnie. Wpadłam do pokoju Harry'ego. Rozejrzałam się gdzie mogę się schować. Mój wzrok zatrzymał się na szafie. Podeszłam do niej. Usłyszałam skrzypnięcie drzwi, szybko wgramoliłam się do szafy i ją zamknęłam. Oddychałam głęboko.
                                                                                    * 
Siedzę w tej szafie chyba od 10 min a Harry jak mnie nie znalazł tak jest dalej. Usłyszałam, że ktoś zaczyna otwierać drzwi od szafy... Zobaczyłam lokowaną czuprynę a potem zielone oczy. Wydarłam się, a Harry wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko. Opadłam śmiejąc się. Harry położył się obok mnie. Przytuliłam się do niego a głowę położyłam na jego torsie.
-Meg, nie wiem czy pamiętasz ale obiecałaś mi całusa więc chy...-nie pozwoliłam mu dokończyć bo dopadłam jego usta. Pocałunek był namiętny. Odchyliłam lekko usta i Harry wsadził swój język. Zaczął nim błądzić po moim podniebieniu. Drzwi otworzyły się z hukiem a ja i loczek odskoczyliśmy od siebie. W progu pokoju stali wszyscy z czymś: Zayn miał wałek, Niall jakiś wielki kawałek mięsa, Liam miał na głowie durszlak (?) Lou miał marchewki a raczej cały ogródek marchewek, Nat miała lampę..lampę?
-co wy robicie? Co wy w ogóle macie?- pokazałam palcem na ich rzeczy. Czułam jak Harry mnie przytula. Pierwszy odezwał się Zayn
-um...my...-Chyba za niego postanowił dokończyć Niall, który przeżuwał mięso które miał przy sobie
-bo ty się tak wydarłaś, że myśleliśmy, że kosmici was porywają...
-a jakby tak było walczyłbym z nimi moimi marchewkami. - podniósł rękę w której miał pomarańczowe warzywa- widzicie jak się dla was poświęcam?- teraz ja z Harry'm wybuchliśmy śmiechem.Harry aż spadł z łóżka i wszyscy się tarzali ze śmiechu. Wtedy stwierdziłam, że od teraz moje życie jest piękne...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz