Nie wiedziałam jak mu to powiedzieć...
-co jest? Ja ci się nie podobam? Sama mówiłaś, że jestem najładniejszy na świecie , decyduj się co gadasz...-spuściłam głowę bo czułam, że zraniłam Harry'ego chłopaka którymi się podobał jako piosenkarz bardzo przypomniał mi Piotrka dlatego nie chciałam z nim chodzić nie chciałam żyć przeszłością ...chciałam żyć przyszłością
-nie mogę przypominasz mi Piotrka chociaż bardzo bym chciała spróbować czegoś nowego z tobą...
-to miłe- nachylił się w moją stronę nie wiedziałam co robić więc tylko czekałam na to co się stanie...Harry zbliżył się jeszcze bliżej mnie poczułam jego wargi na moich.Były one ciepłe, miękkie, delikatne. Na początku pocałunek był czuły z sekundy na sekund był bardziej gorący nie wiem czemu a uważam ze usta Harry'ego są najlepsze.Gdy się od niego odsunęłam, szybko wstałam i wybiegłam z pokoju. Teraz uświadomiłam sobie, że to nie powinno się zdarzyć gdy zbiegłam na dół wszyscy się na mnie spojrzeli. Poczułam, że ktoś znowu łapie mnie za nadgarstek. Odwróciłam się i zobaczyłam zdeterminowanego loczka. Zrobiło mi się żal go ale nie mogę. To dla mnie za szybko
-Meg, co się stało?- wyrwałam rękę z jego uścisku spojrzałam na niego złym wyrazem twarzy
*perspektywa Harry;ego*
Nie rozumiałem o co jej chodzi. Jak skończyliśmy się całować wybiegła jakby piorun walnął ją w dupę. Wybiegłem zaraz po niej.
- o co ci chodzi?- zapytałem bo przyznam, że nie wiem. Patrzyła na mnie jak na jakiegoś bandziora
-to nie powinno się zdarzyć! Przykro mi...- usłyszałem, że jej głos załamał się przy 2 ostatnich słowach. Poczułem łzy w oczach. Spojrzałem na nią przeszklonymi oczami, zobaczyłem w jej smutek i żal
-naprawdę przykro mi...a teraz postaraj się zapomnieć o tym...o tym wszystkim.- zrobiła kilka kroków w tył odwróciła się i...wyszła! Nadzwyczajnie w świecie wyszła! Poczułem, że łzy cieknął mi po policzkach...ja ją naprawdę pokochałem...odwróciłem się w stronę reszty i zobaczyłem, że Natalii już nie ma. Zerknąłem na ich twarze, każdy miał ją wykrzywioną z bólu. Jako pierwszy podszedł do mnie Lou i mocno mnie przytulił
-pierwszy raz na kimś ci tak zależy...-tak to prawda bardzo mi na niej zależało nie była taka jak inne dziewczyny była...wyjątkowa
- ona jet tą jedyną...-wyszeptałem Louis spojrzał na mnie i powiedział:
-skąd wiesz?
-dużo mi o sobie opowiedziała. Po za tym traktuje a raczej traktowała mnie jak normalnego człowieka a nie za sławnego Harry'go Styles'a!- tak to co teraz powiedziałem też było szczerą prawdą jeszcze bardziej się rozpłakałem. Puściłem Lou i wybiegłem do pokoju. Spojrzałem w okno i zobaczyłem ją siedzącą na łóżku i płaczącą? Dlaczego płacze? Postanowiłem po tajemnie iść do niej.
*15 minut później*
stałem pod drzwiami od willi dziewczyn cholernie się bałem, że mój plan nie wypali. Na szczęście drzwi odtworzyła Nat
- o hej Hazza co tu robisz?!
-ciszej przyszedłem do mojej...chyba mojej księżniczki- poczułem ukłucie w sercu a myślałem, że będzie moja księżniczką już na zawsze...
-okey, wchodź. Siedzi u siebie. U góry ostatnie drzwi po lewej- uśmiechnęła się do mnie więc pewnie o niczym nie wiedziała, dziwne...
-dzięki- odwzajemniłem uśmiech i ruszyłem. Jak wszedłem do góry to skierowałem się do drzwi o których mówiła Natalia. Zapukałem. Usłyszałem krótkie ''proszę!''. Niepewnie odtworzyłem drzwi i zobaczyłem zapłakaną Meg. Od razu wstała z łóżka i podeszła do mnie
-co ty tu robisz, do cholery jasnej!?- więc jednak nie byłem ty mile widziany
- czemu mi to robisz?- chyba nie zrozumiała o co mi chodzi bo patrzyła na mnie jak na osła- dlaczego mnie odrzuciłaś?- zapytałem jaśniej
-Harry...-wyczułem, że jej głos stał się łagodniejszy-...ja cię nie kocham...- spuściła głowę. Jak to?! Przecież mówiła, że jej się podobam i że chciała spróbować czegoś nowego ze mną... to nie może być prawda!
-jak to? przecież mówiłaś...- nie mogłem dokończyć bo Meg mi przerwała
-mówiłam, że podobasz mi się jako piosenkarz i bardzo przypominasz Piotrka. Mówiłam też, że chciałabym spróbować czegoś nowego z tobą ale podczas pocałunku...-zobaczyłem, że się rumieni więc chyba coś znaczył ten pocałunek uśmiechnąłem się z tego powodu że jednak mam u niej szansę tylko muszę dać jej czas-...uświadomiłam sobie, że to dla mnie za szybko. Najpierw zostańmy przyjaciółmi a później się zobaczy...okey?- nie mogłem uwierzyć, że uciekła z tego powodu że dla niej jest to za szybko
dobrze, najlepsi przyjaciele...pogadamy?- nie wiem czemu o to zapytałem ale bardzo lubiłem z nią rozmawiać
-hm..okey i tak mam ci dużo do powiedzenia...między innymi przeprosiny- uśmiechnąłem się do niej a ona odwzajemniła. Byłem szczęśliwy, no w połowie znaczeniu tego słowa ale lepiej tyle nisz nic. Chwyciła mnie za rękę i pociągnęła na łóżko. Dopiero teraz zorientowałam jaki ma pokój był ładny jak na nią:
Zacząłem oglądać zdjęcia nad jej łóżkiem jedno przykuło moją uwagę a mianowicie zdjęcie na którym byliśmy razem... po chwili skapnąłem się, że to przeróbka to zdjęcie zostało zrobione w parku a ona je tak przerobiła, że wyglądało to tak jakbyśmy byli tam razem i ja całowałem ją w policzek. Słodkie było to zdjęcie
-ładne to jest- pokazałem palcem na tamto zdjęcie
-am...dzięki- zauważyłem że się rumieni- zrobiłam je tydzień przed przyjazdem tutaj- uśmiechnęła się do mnie. Nagle wpadłem na genialny pomysł
-a może jutro pójdziemy tu do parku porobimy sobie zdjęcia a przy okazji poznasz lepiej miasto. co ty na to?- w jej oczach wyczytałem, że podoba jej się ten pomysł ale nie była do niego taka pewna
-hm...czyżby sam Harry Styles zapraszał mnie na randkę?- skrzyżowała ręce na piersi
-nazwij to jak chcesz hm..np. wyjście przyjacielskie, sesja zdjęciowa, randka, okazja do poznania miasta
do koloru do wyboru- uśmiechnęła się do mnie ukazując przy tym rząd białych zębów
- nazwę to: randka z przyjacielem oraz poznawanie miasta i robienie zdjęć w parku- wybuchliśmy śmiechem po chwili do pokoju wpadła wystrojona w to:
-dokąd idziesz?- usłyszałem zainteresowanie Meg.
-idę z Zayn'em na randkę. Wam też by się przydała- powiedziała z chytrym uśmieszkiem. Zauważyłem, że Meg rzuca w jej stronę poduszkę ale ta ją ominęła powiedziała:
-papa gołąbeczki!- pomachała nam i wyszła. Odwróciłem głowę w stronę brunetki i widziałem jak na jej policzki wypływa rumieniec
-czy ja o czymś nie wiem?-zapytałem krzyżując ręce na piersi
-tak Harry...nie wiesz o najważniejszej rzeczy...- odwróciła się do mnie plecami tak, że nie widziałem jej twarzy. Chwyciłem ją ja biodra i pociągnąłem do siebie. Posadziłem ją na moich kolanach ręce owinąłem dookoła niej. Spojrzałem na jej oczy były jakby... zmartwione
-o co chodzi?- zapytałem jak potrafiłem
-prawda jest taka, że ty mi się strasznie podobasz. Przez ciebie nie umiałam się zakochać w żadnym chłopaku po śmierci gdyż naprawdę próbowałam. Jesteś bardzo piękny i twój charakter też jest uroczy ale potem pomyślałam, że ty taki jesteś przed kamerami lecz kiedy cię spotkałam uznałam, że dalej facetem moich marzeń-uśmiechnęła się leciutko dalej patrząc na mnie co było słodkie- gdy powiedziałeś, że się we mnie zakochałeś nie umiałam się opanować w środku. Później ten pocałunek to już były jakieś cuda! Bo nigdy nie sądziłam, że TY będziesz chciał ze mną chodzi...lecz nagle odzyskałam zdrowy rozsądek i zaczęłam się bać...- zobaczyłem pojedynczą łezkę na jej policzku, otarłem ją koniuszkiem palca.
-czego?-chwyciłem jej rękę i zacząłem całować każdą wystającą kosteczkę
-boję się, że ludzie będą o nas źle mówić, że ja nie zasługuję na ciebie i w ogóle- przytuliłem ją do siebie i szepnąłem:
- to co mówiłaś było piękne i przysięgam na wszystko, że nie masz się czego bać.Jestem pewny, że cię pokochają tak mocno jak ja- zobaczyłem w jej oczach iskry...szczęścia? Nadziei? Nie wiem jak ona to nazwała. Przytuliła się do mojego torsu tak, że jej oddech czułem na szyi.
-dzięki tobie Harry jest nadzieja że moje życie będzie wyglądać tak jak zaplanowałam-ucieszyłem się na te słowa ale byłem ciekawy jak je planowała....
-jak?-poczułem że się uśmiecha. Odchyliła głowę i powiedziała patrząc mi się w oczy:
- skończyłam liceum wyprowadzam się do Londynu. Poznaję was ja jestem wniebowzięta. Po jakimś czasie ty mi mówisz że mnie kochasz a ja ciebie. zostajemy parą, ja zaczynam studiować fotografię. Po roku weźmiemy ślub, będziemy mieć synka Leona . Skończę studia wszyscy wyprowadzamy się do Los Angeles. Zostaję fotografem Rihanny i waszym potem wracamy do Londynu. Ja, ty i Leon zamieszkamy w przytulnym domku niedaleko jeziora koło lasu. Będziemy żyć długo i szczęśliwie. Umrzemy razem trzymając się za ręce by pokazać że mimo śmierci dalej jesteśmy razem tylko że trochę...wyżej- poczułem że łzy spływają mi po policzkach. To jak planowała życie było...wspaniałe. cieszyłem się, że planowało to z moją osobą obok siebie, poczułem jak ociera moje policzki z łez.
- Harry, nie płacz. Uśmiechnij się- uśmiechnąłem się lekko. Chciałem jakoś podziękować za to co powiedziała.''Mam!'' pomyślałem. zabiorę ją na naszą pierwszą randkę. Spojrzałem na zegarek była 19:30 ''idealnie'' pomyślałem. Chwyciłem ponownie dłonie Meg i złączyłem nasze palce razem i powiedziałem:
-zabieram cię na romantyczną kolację-uśmiechnęła się szeroko.
-dobrze...daj mi godzinkę...-szepnęła. Musnęła moje usta i wstała. Pociągnęła mnie do drzwi
ty kochany idziesz do domu- chciałem zaprotestować. Nie zdążyłem bo wyrzuciła mnie z pokoju...
Wyszedłem z domu i spojrzałem w jej okna. Widać było jak skacze po pokoju i z kimś rozmawia przez telefon. Na pewno nie z Nat...może z kimś z Polski? Nie wiem ale cieszyłem się, że mogą uszczęśliwić dziewczynę, z którą chcę spędzić resztę życia. Widziałem wiele tysięcy dziewczyn ale, żadna nie była...wyjątkowa. Ona jest tą jedyną
*perspektywa Megan*
Jak Harry wyszedł zaczęłam skakać po pokoju jak opętana. Szybko chwyciłam po telefon i zadzwoniłam do Pauliny mojej przyjaciółki z Polski. Po pięciu sygnałach odebrała:
-hej, Meg! Możesz mi wyjaśnić co to za laska koło Zayn'a? Bo ona mi strasznie przypomina Nat...-chciała co,ś powiedzieć ale jej przerwałam
- hej Paula! Ta dziewczyna koło Zayn'a to Nat jest z nim teraz na randce. Ja za to umówiłam się z samym Harry'm Styles'em! Uwierzysz w to?- usłyszałam jak Paula upadła na coś
- na serio?-wydarła się
-tak na tysiąc procent! Dobra ja kończę bo muszę się szykować pogadamy później na skype ok?- uśmiechnęłam się do siebie. Nie wiem dlaczego, może byłam psychiczna?
-okey...ale mam prośbę.-usłyszałam jak się lekko spięła
- jaką?
-mógłby być z tobą Louis? A i Niall i Liam. Albo nie wszyscy?- zaśmiałam się. Ona też była wielką fanką One Direction. Nie miała ''tego'' ulubionego. Każdego kochała tak samo
- jasne. Zrobię wszystko co z mojej mocy. 10 min przed rozmową zadzwonię do ciebie ok?- usłyszałam pisk Pauli i krzyk jej mamy coś w stylu '' gdzie jest zombi?'' zachciało mi się śmiać ale usłyszałam odpowiedź Blondynki ''nie zombi a One Direction!'' ''haha bo ci uwierzę, że jednym z nich teraz rozmawiasz?'' ''nie teraz rozmawiam z Meg. Ona właśnie idzie na randkę z Harry'm a Nat jest już na randce z Zayn'em jak nie wierzysz zobacz do neta'' ''i co to ma wspólnego z tobą i twoim piskiem?'' ''to, że Meg może sprawi tak, że będę z nimi rozmawiać!'' ''jak zaczniesz rozmowę to mnie zawołaj'' usłyszałam zamykanie drzwi. Ta cała rozmowa między Paulą a jej mamą była tak zabawna, że po chwili wybuchłam razem z Paulą niepohamowanym śmiechem
-dobra kończmy bo się spóźnisz na randkę z Harry'm Styles'em! papa- rozłączyłam się i podeszłąm do szafy. Nie miałam zbyt dużego problemu odnalezieniem sukienki. Bo miałam tylko dwie: jedną taką bardziej sportową a drugą wieczorową miniówkę. Wybrałam tą drugą:
do tego założyłam, beżowe szpilki i byłam gotowa. Zeszłam na dół chwyciłam małą, czarną torebkę i włożyłam do niej telefon i klucze. Podeszłam jeszcze do naszej kuchni w której szczerze mówiąc jestem pierwszy raz. Jeszcze nie widziałam salonu, łazienki, i tego co było na dole a nie miałam bladego pojęcia co tam jest. Nawet nie wiem jak wygląda pokój Nat...postanowiłam pozwiedzać. Najpierw kuchnia:
była bardzo ładna. Obok kuchni a raczej za mną był salon:
Widać, że wujkowie nie mają kasy wydawać...podeszłam do niby drzwi obok kominka. Tam znajdowała się ogromna jadalnia. Policzyłam krzesła. 14. dużo, naprawdę po cholerę komuś tyle krzeseł ale potem zaczęłam liczyć
Liam
Danielle ( chociaż jej nie znałam bardzo o tym marzę)
Louis
Eleanor
Zayn
Nat
Ja
Harry
Niall
?
Moi rodzice...znaczy wujkowie
rodzice Harry'ego.Było by idealnie... Poszłam do góry zobaczyć pokój Nat. Był bardzo ładny:
Jak schodziłam po schodach usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko zeszłam ostatnie stopnie i pobiegłam do drzwi. Jego widok sprawił, że o mało nie zemdlałam...:
-co jest? Ja ci się nie podobam? Sama mówiłaś, że jestem najładniejszy na świecie , decyduj się co gadasz...-spuściłam głowę bo czułam, że zraniłam Harry'ego chłopaka którymi się podobał jako piosenkarz bardzo przypomniał mi Piotrka dlatego nie chciałam z nim chodzić nie chciałam żyć przeszłością ...chciałam żyć przyszłością
-nie mogę przypominasz mi Piotrka chociaż bardzo bym chciała spróbować czegoś nowego z tobą...
-to miłe- nachylił się w moją stronę nie wiedziałam co robić więc tylko czekałam na to co się stanie...Harry zbliżył się jeszcze bliżej mnie poczułam jego wargi na moich.Były one ciepłe, miękkie, delikatne. Na początku pocałunek był czuły z sekundy na sekund był bardziej gorący nie wiem czemu a uważam ze usta Harry'ego są najlepsze.Gdy się od niego odsunęłam, szybko wstałam i wybiegłam z pokoju. Teraz uświadomiłam sobie, że to nie powinno się zdarzyć gdy zbiegłam na dół wszyscy się na mnie spojrzeli. Poczułam, że ktoś znowu łapie mnie za nadgarstek. Odwróciłam się i zobaczyłam zdeterminowanego loczka. Zrobiło mi się żal go ale nie mogę. To dla mnie za szybko
-Meg, co się stało?- wyrwałam rękę z jego uścisku spojrzałam na niego złym wyrazem twarzy
*perspektywa Harry;ego*
Nie rozumiałem o co jej chodzi. Jak skończyliśmy się całować wybiegła jakby piorun walnął ją w dupę. Wybiegłem zaraz po niej.
- o co ci chodzi?- zapytałem bo przyznam, że nie wiem. Patrzyła na mnie jak na jakiegoś bandziora
-to nie powinno się zdarzyć! Przykro mi...- usłyszałem, że jej głos załamał się przy 2 ostatnich słowach. Poczułem łzy w oczach. Spojrzałem na nią przeszklonymi oczami, zobaczyłem w jej smutek i żal
-naprawdę przykro mi...a teraz postaraj się zapomnieć o tym...o tym wszystkim.- zrobiła kilka kroków w tył odwróciła się i...wyszła! Nadzwyczajnie w świecie wyszła! Poczułem, że łzy cieknął mi po policzkach...ja ją naprawdę pokochałem...odwróciłem się w stronę reszty i zobaczyłem, że Natalii już nie ma. Zerknąłem na ich twarze, każdy miał ją wykrzywioną z bólu. Jako pierwszy podszedł do mnie Lou i mocno mnie przytulił
-pierwszy raz na kimś ci tak zależy...-tak to prawda bardzo mi na niej zależało nie była taka jak inne dziewczyny była...wyjątkowa
- ona jet tą jedyną...-wyszeptałem Louis spojrzał na mnie i powiedział:
-skąd wiesz?
-dużo mi o sobie opowiedziała. Po za tym traktuje a raczej traktowała mnie jak normalnego człowieka a nie za sławnego Harry'go Styles'a!- tak to co teraz powiedziałem też było szczerą prawdą jeszcze bardziej się rozpłakałem. Puściłem Lou i wybiegłem do pokoju. Spojrzałem w okno i zobaczyłem ją siedzącą na łóżku i płaczącą? Dlaczego płacze? Postanowiłem po tajemnie iść do niej.
*15 minut później*
stałem pod drzwiami od willi dziewczyn cholernie się bałem, że mój plan nie wypali. Na szczęście drzwi odtworzyła Nat
- o hej Hazza co tu robisz?!
-ciszej przyszedłem do mojej...chyba mojej księżniczki- poczułem ukłucie w sercu a myślałem, że będzie moja księżniczką już na zawsze...
-okey, wchodź. Siedzi u siebie. U góry ostatnie drzwi po lewej- uśmiechnęła się do mnie więc pewnie o niczym nie wiedziała, dziwne...
-dzięki- odwzajemniłem uśmiech i ruszyłem. Jak wszedłem do góry to skierowałem się do drzwi o których mówiła Natalia. Zapukałem. Usłyszałem krótkie ''proszę!''. Niepewnie odtworzyłem drzwi i zobaczyłem zapłakaną Meg. Od razu wstała z łóżka i podeszła do mnie
-co ty tu robisz, do cholery jasnej!?- więc jednak nie byłem ty mile widziany
- czemu mi to robisz?- chyba nie zrozumiała o co mi chodzi bo patrzyła na mnie jak na osła- dlaczego mnie odrzuciłaś?- zapytałem jaśniej
-Harry...-wyczułem, że jej głos stał się łagodniejszy-...ja cię nie kocham...- spuściła głowę. Jak to?! Przecież mówiła, że jej się podobam i że chciała spróbować czegoś nowego ze mną... to nie może być prawda!
-jak to? przecież mówiłaś...- nie mogłem dokończyć bo Meg mi przerwała
-mówiłam, że podobasz mi się jako piosenkarz i bardzo przypominasz Piotrka. Mówiłam też, że chciałabym spróbować czegoś nowego z tobą ale podczas pocałunku...-zobaczyłem, że się rumieni więc chyba coś znaczył ten pocałunek uśmiechnąłem się z tego powodu że jednak mam u niej szansę tylko muszę dać jej czas-...uświadomiłam sobie, że to dla mnie za szybko. Najpierw zostańmy przyjaciółmi a później się zobaczy...okey?- nie mogłem uwierzyć, że uciekła z tego powodu że dla niej jest to za szybko
dobrze, najlepsi przyjaciele...pogadamy?- nie wiem czemu o to zapytałem ale bardzo lubiłem z nią rozmawiać
-hm..okey i tak mam ci dużo do powiedzenia...między innymi przeprosiny- uśmiechnąłem się do niej a ona odwzajemniła. Byłem szczęśliwy, no w połowie znaczeniu tego słowa ale lepiej tyle nisz nic. Chwyciła mnie za rękę i pociągnęła na łóżko. Dopiero teraz zorientowałam jaki ma pokój był ładny jak na nią:
Zacząłem oglądać zdjęcia nad jej łóżkiem jedno przykuło moją uwagę a mianowicie zdjęcie na którym byliśmy razem... po chwili skapnąłem się, że to przeróbka to zdjęcie zostało zrobione w parku a ona je tak przerobiła, że wyglądało to tak jakbyśmy byli tam razem i ja całowałem ją w policzek. Słodkie było to zdjęcie
-ładne to jest- pokazałem palcem na tamto zdjęcie
-am...dzięki- zauważyłem że się rumieni- zrobiłam je tydzień przed przyjazdem tutaj- uśmiechnęła się do mnie. Nagle wpadłem na genialny pomysł
-a może jutro pójdziemy tu do parku porobimy sobie zdjęcia a przy okazji poznasz lepiej miasto. co ty na to?- w jej oczach wyczytałem, że podoba jej się ten pomysł ale nie była do niego taka pewna
-hm...czyżby sam Harry Styles zapraszał mnie na randkę?- skrzyżowała ręce na piersi
-nazwij to jak chcesz hm..np. wyjście przyjacielskie, sesja zdjęciowa, randka, okazja do poznania miasta
do koloru do wyboru- uśmiechnęła się do mnie ukazując przy tym rząd białych zębów
- nazwę to: randka z przyjacielem oraz poznawanie miasta i robienie zdjęć w parku- wybuchliśmy śmiechem po chwili do pokoju wpadła wystrojona w to:
-dokąd idziesz?- usłyszałem zainteresowanie Meg.
-idę z Zayn'em na randkę. Wam też by się przydała- powiedziała z chytrym uśmieszkiem. Zauważyłem, że Meg rzuca w jej stronę poduszkę ale ta ją ominęła powiedziała:
-papa gołąbeczki!- pomachała nam i wyszła. Odwróciłem głowę w stronę brunetki i widziałem jak na jej policzki wypływa rumieniec
-czy ja o czymś nie wiem?-zapytałem krzyżując ręce na piersi
-tak Harry...nie wiesz o najważniejszej rzeczy...- odwróciła się do mnie plecami tak, że nie widziałem jej twarzy. Chwyciłem ją ja biodra i pociągnąłem do siebie. Posadziłem ją na moich kolanach ręce owinąłem dookoła niej. Spojrzałem na jej oczy były jakby... zmartwione
-o co chodzi?- zapytałem jak potrafiłem
-prawda jest taka, że ty mi się strasznie podobasz. Przez ciebie nie umiałam się zakochać w żadnym chłopaku po śmierci gdyż naprawdę próbowałam. Jesteś bardzo piękny i twój charakter też jest uroczy ale potem pomyślałam, że ty taki jesteś przed kamerami lecz kiedy cię spotkałam uznałam, że dalej facetem moich marzeń-uśmiechnęła się leciutko dalej patrząc na mnie co było słodkie- gdy powiedziałeś, że się we mnie zakochałeś nie umiałam się opanować w środku. Później ten pocałunek to już były jakieś cuda! Bo nigdy nie sądziłam, że TY będziesz chciał ze mną chodzi...lecz nagle odzyskałam zdrowy rozsądek i zaczęłam się bać...- zobaczyłem pojedynczą łezkę na jej policzku, otarłem ją koniuszkiem palca.
-czego?-chwyciłem jej rękę i zacząłem całować każdą wystającą kosteczkę
-boję się, że ludzie będą o nas źle mówić, że ja nie zasługuję na ciebie i w ogóle- przytuliłem ją do siebie i szepnąłem:
- to co mówiłaś było piękne i przysięgam na wszystko, że nie masz się czego bać.Jestem pewny, że cię pokochają tak mocno jak ja- zobaczyłem w jej oczach iskry...szczęścia? Nadziei? Nie wiem jak ona to nazwała. Przytuliła się do mojego torsu tak, że jej oddech czułem na szyi.
-dzięki tobie Harry jest nadzieja że moje życie będzie wyglądać tak jak zaplanowałam-ucieszyłem się na te słowa ale byłem ciekawy jak je planowała....
-jak?-poczułem że się uśmiecha. Odchyliła głowę i powiedziała patrząc mi się w oczy:
- skończyłam liceum wyprowadzam się do Londynu. Poznaję was ja jestem wniebowzięta. Po jakimś czasie ty mi mówisz że mnie kochasz a ja ciebie. zostajemy parą, ja zaczynam studiować fotografię. Po roku weźmiemy ślub, będziemy mieć synka Leona . Skończę studia wszyscy wyprowadzamy się do Los Angeles. Zostaję fotografem Rihanny i waszym potem wracamy do Londynu. Ja, ty i Leon zamieszkamy w przytulnym domku niedaleko jeziora koło lasu. Będziemy żyć długo i szczęśliwie. Umrzemy razem trzymając się za ręce by pokazać że mimo śmierci dalej jesteśmy razem tylko że trochę...wyżej- poczułem że łzy spływają mi po policzkach. To jak planowała życie było...wspaniałe. cieszyłem się, że planowało to z moją osobą obok siebie, poczułem jak ociera moje policzki z łez.
- Harry, nie płacz. Uśmiechnij się- uśmiechnąłem się lekko. Chciałem jakoś podziękować za to co powiedziała.''Mam!'' pomyślałem. zabiorę ją na naszą pierwszą randkę. Spojrzałem na zegarek była 19:30 ''idealnie'' pomyślałem. Chwyciłem ponownie dłonie Meg i złączyłem nasze palce razem i powiedziałem:
-zabieram cię na romantyczną kolację-uśmiechnęła się szeroko.
-dobrze...daj mi godzinkę...-szepnęła. Musnęła moje usta i wstała. Pociągnęła mnie do drzwi
ty kochany idziesz do domu- chciałem zaprotestować. Nie zdążyłem bo wyrzuciła mnie z pokoju...
Wyszedłem z domu i spojrzałem w jej okna. Widać było jak skacze po pokoju i z kimś rozmawia przez telefon. Na pewno nie z Nat...może z kimś z Polski? Nie wiem ale cieszyłem się, że mogą uszczęśliwić dziewczynę, z którą chcę spędzić resztę życia. Widziałem wiele tysięcy dziewczyn ale, żadna nie była...wyjątkowa. Ona jest tą jedyną
*perspektywa Megan*
Jak Harry wyszedł zaczęłam skakać po pokoju jak opętana. Szybko chwyciłam po telefon i zadzwoniłam do Pauliny mojej przyjaciółki z Polski. Po pięciu sygnałach odebrała:
-hej, Meg! Możesz mi wyjaśnić co to za laska koło Zayn'a? Bo ona mi strasznie przypomina Nat...-chciała co,ś powiedzieć ale jej przerwałam
- hej Paula! Ta dziewczyna koło Zayn'a to Nat jest z nim teraz na randce. Ja za to umówiłam się z samym Harry'm Styles'em! Uwierzysz w to?- usłyszałam jak Paula upadła na coś
- na serio?-wydarła się
-tak na tysiąc procent! Dobra ja kończę bo muszę się szykować pogadamy później na skype ok?- uśmiechnęłam się do siebie. Nie wiem dlaczego, może byłam psychiczna?
-okey...ale mam prośbę.-usłyszałam jak się lekko spięła
- jaką?
-mógłby być z tobą Louis? A i Niall i Liam. Albo nie wszyscy?- zaśmiałam się. Ona też była wielką fanką One Direction. Nie miała ''tego'' ulubionego. Każdego kochała tak samo
- jasne. Zrobię wszystko co z mojej mocy. 10 min przed rozmową zadzwonię do ciebie ok?- usłyszałam pisk Pauli i krzyk jej mamy coś w stylu '' gdzie jest zombi?'' zachciało mi się śmiać ale usłyszałam odpowiedź Blondynki ''nie zombi a One Direction!'' ''haha bo ci uwierzę, że jednym z nich teraz rozmawiasz?'' ''nie teraz rozmawiam z Meg. Ona właśnie idzie na randkę z Harry'm a Nat jest już na randce z Zayn'em jak nie wierzysz zobacz do neta'' ''i co to ma wspólnego z tobą i twoim piskiem?'' ''to, że Meg może sprawi tak, że będę z nimi rozmawiać!'' ''jak zaczniesz rozmowę to mnie zawołaj'' usłyszałam zamykanie drzwi. Ta cała rozmowa między Paulą a jej mamą była tak zabawna, że po chwili wybuchłam razem z Paulą niepohamowanym śmiechem
-dobra kończmy bo się spóźnisz na randkę z Harry'm Styles'em! papa- rozłączyłam się i podeszłąm do szafy. Nie miałam zbyt dużego problemu odnalezieniem sukienki. Bo miałam tylko dwie: jedną taką bardziej sportową a drugą wieczorową miniówkę. Wybrałam tą drugą:
do tego założyłam, beżowe szpilki i byłam gotowa. Zeszłam na dół chwyciłam małą, czarną torebkę i włożyłam do niej telefon i klucze. Podeszłam jeszcze do naszej kuchni w której szczerze mówiąc jestem pierwszy raz. Jeszcze nie widziałam salonu, łazienki, i tego co było na dole a nie miałam bladego pojęcia co tam jest. Nawet nie wiem jak wygląda pokój Nat...postanowiłam pozwiedzać. Najpierw kuchnia:
była bardzo ładna. Obok kuchni a raczej za mną był salon:
Widać, że wujkowie nie mają kasy wydawać...podeszłam do niby drzwi obok kominka. Tam znajdowała się ogromna jadalnia. Policzyłam krzesła. 14. dużo, naprawdę po cholerę komuś tyle krzeseł ale potem zaczęłam liczyć
Liam
Danielle ( chociaż jej nie znałam bardzo o tym marzę)
Louis
Eleanor
Zayn
Nat
Ja
Harry
Niall
?
Moi rodzice...znaczy wujkowie
rodzice Harry'ego.Było by idealnie... Poszłam do góry zobaczyć pokój Nat. Był bardzo ładny:
Jak schodziłam po schodach usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko zeszłam ostatnie stopnie i pobiegłam do drzwi. Jego widok sprawił, że o mało nie zemdlałam...:







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz