Do drzwi rozległo się głośne pukanie. Szybko otarłam mokre policzki. Spojrzałam na zegarek w kształcie wielkiego serca. Była godzina 16 więc za dwie godziny mam samolot. Zeszłam na dół i znowu rozległo się pukanie a raczej walenie do drzwi. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Nat. Była ubrana w to:
-kiedyś pozwę cię do sądu za noszenie szpilek!- Meg pogroziła jej palcem- i jeszcze jedno nie umiesz być cierpliwa?- dziewczyna tylko bujała się w przód i tył z uśmiechem trzymając dwie walizki
-jak widać nie umiem...
-to ja cię nauczę! za każdym razem będę cię walić szynką po głowie!- Nat wybuchła nie pohamowanym śmiechem-ja nie żartuję!- ta weszła ignorując mnie do salonu rozsiadła się na kanapie i zapytała:
-spakowana?
-nie do końca. Pomożesz mi?- Nat od razu wstała i poszła w stronę schodów
-oczywiście, że ci pomogę przecież jesteś moją "sis"- chwyciła mnie za rękę i pobiegła do mojego pokoju. Pakowanie zajęło nam pół godziny i musiałyśmy iść. Reszta rzeczy takie jak: meble, łóżko zostały wczoraj wysłane do wujków w Londynie. Nie mogła się doczekać kiedy zobaczy misto o którym od dawna marzy. Jak ja dokończałam pakowanie Nat zadzwoniła po taksówkę. Poszłam do łazienki się ubrać w wybrany zestaw:
włosy zostawiłam rozpuszczone. Rzęsy pomalowałam czarnym tuszem. Szybko schowałam go do torby i zeszłam na dół. O dziwo moje walizki już tam były wyszłyśmy przed dom. Zamknęłam na klucz i szepnęłam:
- żegnaj domku wspomnień...-odwróciłam się i zdecydowanym krokiem weszłam do taxi.
*5 godzin później*
wysiadałyśmy na jakieś willowej dzielnicy. Miałyśmy zamieszkać z wujkami ale oni powiedzieli że mają własne dzieci i problemy i kupili im dom. Meg przyglądała się willi naprzeciwko ich domu. Wydawał się znajomy. Spojrzałam na Nat wyciągała swoje walizki z bagażnika podeszłam jej pomóc i wyciągnęłam swoje. Zapłaciłam taksówkarzowi i znowu spojrzałamna okna w prawym górnym rogu willi. Nie to nie może być prawda! Mam jakieś urojenia! Spojrzałamznowu ON dalej tam stał patrzył się na mnie z uśmiechem. Walnęłam Natalię w ramię.'
-AU! Za co to?- zapytała odwróciłam głowę w jej stronę. Palcem pozywałam w TAMTO okno
-spójrz tam i czy jest tam w oknie Harry Styles?- spojrzałam w tamtą stronę JEGO nie było. Zniknął. Jak?
-ja nic nie widzę. Chyba masz zwidy! To nie możliwe byśmy w jeden dzień miały takie szczęście. Wpierw nowy dom tylko dla nas od twoich wujków, płacą czynsz, kieszonkowe w wysokości 4000 GBP co miesiąc i jeszcze do tego"ponoć" One Direction mieszkają naprzeciwko nas!- ona miała rację zbyt wielkie szczęście. Znowu spojrzałam w tamto okno i GO zobaczyłam ale nie był sam obok niego stał Zayn Malik
-patrz tam!- wydarłam się patrząc tam dalej kątem oka zobaczyłam, że Nat patrzy tam
-OMG! Tonie możliwe oni tam stoją albo my mamy takie same zwidy!- darła się jak opętana! Chwyciłam ją za ramiona i powiedziałam:
-uspokój się po południu pójdziemy tam się przekonamy a teraz chodźmy do środka, rozpakujemy się- Natalia wzięła kilka głębokich wdechów i wydechów.
*2 godziny później*
skończyłam się rozpakowywać, wybrałam chyba najlepszy pokój bo duży turkusowy i z widokiem na dom "chyba" One Direction. Podeszłam do szafy, zaczęłam szukać w czym to iść? Po chwili szukania znalazłam ten zestaw:
przebrałam się w niego i zeszłam na dół do kuchni. odtworzyłam lodówkę i nalałam sobie mleka. Piłam mleko gdy usłyszałam odgłos obcasów na schodach ja tą laskę kiedyś zabiję!
odwróciłam się i była tak ubrana:
-idziemy?- zapytałam gdy zeszła na dół
-yhm...-byłam pewna że się stresuje. Ruszyłam przed siebie w stronę drzwi wejściowych. Jak Nat wyszła z domu zamknęłam go i ruszyłamprzed siebie.
Stałyśmy przed drzwiami. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi a jednak Nat się zdecydowała chciałam zapytać czy dobrze robimy ale drzwi się otworzyły. Zamarłam...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz