Okazało się, że Karolina jest w tym samym hotelu co my tylko, że na pierwszym piętrze. Stałam przed lustrem i przyglądałam się czy dobrze wyglądam. Odwróciłam się i zobaczyłam loczka wpatrującego się we mnie. Podszedł do mnie i szepnął do ucha:
-Ślicznie wyglądasz- puściłam buraka. Według mnie wcale nie byłam ładna.
-Na świecie są miliony dziewczyn ładniejszych ode mnie. Na przykład Selena Gomez.- Hazza pokręcił przecząco głową
-Wcale nie. Ty jesteś najpiękniejsza i ja ci to mówię z tego miejsca.- jęknęłam bo wiedziałam, że z nim nie wygram. Chwyciłam czarną kopertówkę i włożyłam do niej telefon i niedużą sumę gotówki.
-Idziemy?- Haz chwycił mnie za rękę i splótł nasze palce. Nie puścił ich nawet gdy musiał zamknąć pokój. Jak chciałam by puścił patrzył na mnie jak na mordercę. Szliśmy przez hol gdy zobaczyłam Karo biegnącą w naszą stronę. Zatrzymaliśmy się i zapytałam:
-Coś się stało?- ona pokręciła przecząco głową. Odsapnęła i zaczęła mówić:
-Nie, nic się nie stało. Chciałam zapytać jakie macie na jutro plany?- chciałam odpowiedzieć ale Hazza musiał coś dodać więc nie przerywałam
-Ja juto jadę na lotnisko po chłopaków i jedziemy na chwilę do Simona oraz Paula. Potem ja z chłopakami jedziemy na zakupy a wy, El, Dani oraz Perrie też macie iść na zakupy. Więc żegnamy się o 9 a widzimy o 19. O 20 mamy limuzynę i 20:30 zaczyna się gala.- Spojrzałam na niego jak na ufo. Znowu zakupy?
-przecież mam sukienkę.-wytknęłam.
-ale niestety w świecie sław musisz mieć suknię od znanego projektanta.
- Po cholerę?- boże oni nie mają na co kasę wydawać? Wiem, że chłopcy tacy nie są i w ogóle ale inni? Zamiast dać ubogim rodziną wydają na jakieś suknie gdzie po jednym wyjściu lądują w śmietniku.
- Nie wiem. Lecz ja chcę byś miała przepiękną suknie. A teraz chodźmy bo się spóźnimy. -chwycił mnie za rękę a ja się wydarłam do Karoliny:
- jutro o 9:30 będę u ciebie! - Ona pomachała mi i ruszyliśmy. Po upływie kilkunastu minut wysiadaliśmy przy najlepszej restauracji w Australii. Od razu gdy wysiedliśmy zaczęły błyskać flesze i były piski. Przebrnęliśmy przez tłum fanek i weszliśmy do cichej restauracji. W tle leciała powolna piosenka klasyczna. Podeszliśmy do zarezerwowanego przez Harry'ego stolika. Bardzo mi się tu spodobało
-pięknie tu- powiedziałam gdy odsuwał mi krzesło. Uśmiechnął się do mnie i musną mnie w policzek. Odwzajemniłam uśmiech. Usiadł na przeciwko mnie.
- Po kolacji zabieram cię w piękne miejsce.- mówił to tak jakby za oknem była cisza i spokój a mnie już to wkurzało. Co chwila jakieś blaski aparatów albo krzyki. Boże ile tak można?
-cieszę się ale teraz z innej bajki. Czy nie wkurza cię to co się dzieje za szybą?- pokazałam głową w tamtą stronę. Harry lekko się uśmiechnął i chwycił moją dłoń. Opuszkiem kciuka kreślił ślady na zewnętrznej stonie ręki.
-denerwuje ale pomyśl. Gdybyśmy się nie poznali a ty byś była tu i mnie zobaczyła w restauracji co byś zrobiła? Przeszłabyś dalej czy raczej podeszła by zobaczyć swojego idola?- to dało mi dużo do myślenia. Nie wiedziałam, że on jest taki inteligentny
-no...masz rację ale to jest wkurzające!
-kochanie, nie przejmuj się nimi. Ciesz się chwilą i tym co jest dla ciebie ważne a nie na czymś innym- uśmiechnęłam się do niego a on nachylił się i musnął moje usta. Chciałam by trwało to dłużej ale podeszła do nas kelnerka.
- Co państwo zamawiacie?- Była to wysoka dziewczyna około 30-dzieski. Miała bardzo długie brązowe włosy i szare oczy. Uśmiechała się, było widać na kilometr że ten uśmiech jest szczery.
-hm..-usłyszałam zamyślony głos mojego chłopaka.- dwa razy Grillowane krewetki, a na deser Vanilla Bean oraz białe wino.- uśmiechnął się do niej a ona odeszła. Patrzyłam na niego jak w obrazek. Harry zaczął poprawiać włosy i zapytał:
-Coś nie tak? Mam coś we włosach- zaśmiałam się. Chwyciłam jego dłonie i szepnęłam:
-nie. Wszystko w porządku. Po prostu nie wierzę, że ktoś tak piękny siedzi przede mną a co najlepsze jest moim chłopakiem.- Teraz gdy się uśmiechnął było dokładnie widać dołeczki Harry'ego. Podniosłam ręce i wskazujące palce wbiłam w dołeczki. Było słychać piski fanek bo chyba skojarzyły, że ich odol ma te cudne dołeczki, ale one należały jedynie do mnie i do Hazzy. Zaczęliśmy rozmawiać o błahostkach a mianowicie o muzyce, o jutrzejszej gali, o kotach. Podeszła do nas kelnerka z naszymi zamówieniami. Jedliśmy w ciszy. Nagle do głowy wpadło mi jedno pytanie. nie chciałam go zadawać bo uznałam, że to głupie ale Harry wyczuł, że coś nie tak. Położył sztućce i chwycił mnie za dłonie z zatroskanym głosem zapytał:
- coś nie tak?- nie chciałam o tym mówić ale też nie chciałam by był smutny z mojej winy. Jedynie przekręciłam głowę w bok. Jednak nie było dane mi patrzeć na nic innego niż na szmaragd w jego oczach. Chwycił mnie za podbródek i ponownie zapytał:
-coś się stało, księżniczko?- lekko uśmiechnęłam się na to jak mnie nazwał
-nic, tylko nie daje...mi spokoju...jed...jedno pytanie- spuściłam zażenowana głowę
-jakie pytanie?- zapytał zirytowany moimi dziwnymi odpowiedziami.
-dlaczego...dlaczego się we mnie...zakochałeś?- zaczęłam się bawić moimi palcami.
- łatwiejszego pytania nie słyszałem. Zakochałem się w tobie bo jesteś piękna, utalentowana, usamodzielniona, mimo tego co cię spotkało jesteś silna, jesteś Directioners a nie piszczałaś na nasz widok, traktujesz mnie jak zwykłego chłopaka oraz kocham cię za to, że jesteś taka urocza- spojrzałam na niego nie dowierzając jego słowom. Naprawdę tak sądził?
-ty za to jesteś słodki- zobaczyłam, że jego policzki nabierają czerwonego koloru. Właśnie oto mi chodziło.
-nie słodź tak! To ja jestem od słodzenia- chciał udawać naburmuszonego ale mu nie wychodziło
-jestem zmęczona tym całym dniem.- zobaczyłam cień smutku w oczach Harry'ego. Czyżby pomyślał, że to przez niego?- Ten dzień był taki cudowny ale jestem padnięta- loczek uśmiechnął się i szepnął:
-przykro mi ale jeszcze mam niespodziankę.- chwycił mnie za rękę by spleść nasze palce i wyszliśmy z restauracji wcześniej płacąc. Znowu te krzyki, znowu flesze. Czy im się nie nudzi? Pomyślałam o tym co mi powiedział loczek. Ja zapewne też bym cały czas bym tam stała. Hazza zaczął rozdawać autografy a ja stałam koło jego boku. Zobaczyłam dziewczynę w gipsie. Mimo tego, że ma chyba złamana nogę stoi tu, nie przejmuje się bólem. Podeszłam bliżej niego i szepnęłam mu na ucho:
-bo tam trochę dalej stoi dziewczyna w gipsie. Widać, że bardzo cierpi między innymi dlatego, że wszyscy ją depczą.- On spojrzał w tamtą stronę i powiedział:
-chodź idziemy do niej.- chwyciliśmy się za dłonie i podeszliśmy do niej. Była odwrócona do nas tyłem bo już się poddała i wracała...dokądś.
-hej...-zaczął Harry. Tamta wyprostowała się jak struna i odwróciła się. Gdy nas zobaczyła o mało zawału nie została.
-To...to wy?- pokazała na nas
- a widzisz tu kogoś innego?- zapytałam mile miała ze 15 lat
-nie, nie widzę ale nie mogę uwierzyć, że spotykam mojego idola a do tego od jakiegoś czasu idolkę- idolkę? miała na myśli mnie? Co ja takiego zrobiłam?
-dlaczego jestem twoją ''idolką''?
- Bo właśnie taką jaka ty jesteś wyobrażałam sobie dziewczynę Harry'ego- Haz lekko mnie przytulił i odpowiedział:
-miło, że tak mówisz...-wziął od niej kartkę i długopis-...jak masz na imię?
- Alex.- uśmiechnęła się do nas. Harry oddał jej kartkę. Mieliśmy iść gdy ta Alex nas zawołała
-tak?- zapytałam. Boże mimo, że ją polubiłam działała mi już na nerwy, Ja Chcę Spać.
-dasz mi też swój autograf?- Co? Przecież nie jestem sławna.
-okey...-wzięłam od niej tą samą kartkę na której był autograf Harry'ego. Podpisałam się koło niego a między podpisami narysowałam serduszko. Uśmiechnęliśmy się do niej i ruszyliśmy
*
Chodziliśmy po parku a mi się wydawało, że ktoś nas śledzi. Uznałam, że to moja paranoja. Skręciliśmy w jakąś alejkę i moim oczom ukazała fontanna ozdobiona kolorowymi światełkami. Zasłoniłam usta rękami z zachwytu. Hazz widząc moją reakcję podszedł do mnie i mocno ale czule przytulił całując czubek głowy. Odsunął się ode mnie i uklęknął...co on chciał zrobić? Byłam taka szczęśliwa. Wyciągnął z kieszeni garnituru małe pudełeczko. Otworzył je a moim oczom ukazał się piękny pierścionek. Był on złoty z malutkimi diamentami a pośrodku jeden duży. Spojrzałam na Harry'ego. był uśmiechnięty od ucha do ucha:
- Czy ty Megan Kwiatkowska zostaniesz oficjalnie moją dziewczyną? - Nagle usłyszałam oklaski i krzyki fanów. Więc nie myliłam się, że ktoś idzie za nami ale wracając do Hazzy byłam przszczęśliwa
-Tak. Zgadzam się- założył mi na palec pierścionek i podniósł się z kolan. Rzuciłam się mu na szyję.
-Kocham cię, Kocham cię- powtarzałam w kółko. Jakiś reporter do nas podszedł i zapytał:
- Więc teraz jesteście oficjalnie razem?- spojrzałam na Harry'ego. Spojrzał na mnie i pokiwał głową tak by nikt nie zauważył. On wiedział jak bardzo nie chciałam z nimi rozmawiać.
- Tak jesteśmy razem. Bardzo ją kocham. Ona jest jedyną dziewczyną której podarowałem pierścionek na znak, że jest ze mną.- Uśmiechnęłam się na te słowa. Nie widziałam, że jestem jedyną dziewczyną którą tak kochał.
- Też cię kocham, Hazza. Naprawdę nigdy nie spotkałam jak idealnego chłopaka jak ty- Reporter uśmiechnął się do nas a fanom wymsknęło się jedno, długie ''aww''
-cieszę się, ale mam jednak pytanie które huczy w internecie od początku waszego związku- Harry spojrzał na niego by kontynuował ale ten chyba nie zrozumiał więc odezwał się:
-jakie?
- Czy ty, Megan jesteś z Harry'm bo go kochasz czy dla pieniędzy? Oczywiście to co tu widziałem święcie przekonuje mnie, że to pierwsze ale inni się domagają odpowiedzi od was- Po części zobaczyłam, że krępował się gdy zadał pytanie no ale miał zdjęcia i nagranie jak się cieszyliśmy więc po co mu więcej dowodów jednak jak to łaskawy Harry Styles odpowiedział:
- przykro mi ale jeśli nie wystarczą im zdjęcia które pan ma gdzie miała to być nasza randka a nie całego świata! Nie interesuje mnie co ludzie sądzą o nas! Powiem to raz a porządnie: Kochamy się naprawdę, nie dla pieniędzy czy czego ty tam wymyślacie!- trochę się przestraszyłam Harry'ego. Nigdy nie wiedziałam, że może być tak...zły.- Więc jeszcze raz zobaczę czy usłyszę pytanie '' Dlaczego wy jesteście razem?'' pourywam głowy. Niech ja zobaczę od fanek czy ''Directioners'' jeden hejt dla naszych dziewczyn będzie koniec One Direction i nie żartuję!- wszystkie fani jak i ja wydaliśmy bliżej nieokreślony dźwięk na słowa Harry'ego. Zasłoniłam usta ręką. Nie mogłam dopuścić by fanki cierpiały. Chwyciłam go za ramiona i spojrzałam w oczy:
- Harry, nie możesz tak mówić! Straszysz w ten sposób fanów.
- Tak jest już postanowione. Czekaliśmy na wywiad jutrzejszy by ich ostrzec ale dzisiaj nie wytrzymałem i wszystko wygarnąłem!- moje zdziwienie było jeszcze większe. Oni zamierzali opuścić fanów ze względów miłości? Odwróciłam się do zszokowanych ludzi i wyjaśniłam:
-ludzie jak się okazało Harry nie żartował. Więc błagajcie waszych znajomych Directioners by nic nie pisali o Perrie, Eleanor, Danielle i mnie. Błagam was. Nie mówię tego by uratować sobie dupę tylko dlatego, że sama jestem Directioners! Nie wyobrażam sobie końca kariery chłopaków. Zbyt bardzo to kochają, ale jak widać miłość jest dla nich najważniejsza. Weźcie to sobie do serca i starajcie się dla nich, proszę...-wszyscy chwycili telefony i zaczęli pisać wiadomości. Co chwilę przychodziły dźwięki przysłanych wiadomości w większości były to kawałki piosenek chłopaków. Odwróciłam się do chłopaka i spojrzałam mu w oczy.
-widzisz? Trzeba było im jasno powiedzieć. Ja jutro napiszę do znajomych w Polsce by zorganizowali dużo zlotów fanów w całym kraju by przemówić im do rozsądku. Może przejdzie to na cały świat i będzie spokój?- Uśmiechnęłam się do niego. On mocno mnie przytulił kładąc policzek na mój czubek głowy.
-dziękuję.
-za co głuptasie?- zapytałam zdezorientowana
-za to, że ich przekonałaś do działania- cmoknęłam go w obojczyk i odsunęłam go od siebie
-nie masz za co dziękować. A teraz z chęcią wybiorę się do hotelu- Uśmiechnęliśmy się na równo. On chwycił moją dłoń i splótł nasze palce i wymruczał mi do ucha:
- dla mojej księżniczki wszystko- zadrżałam gdy poczułam ciepły powiew powietrza Harry'ego na mojej skórze. Ruszyliśmy przed siebie ale fani nas zatrzymali:
-dziękujemy ci, że przemówiłaś nam do rozumu. Życzymy szczęścia w miłości i ruszyli w drugą stronę co my.
weszliśmy do naszego pokoju a ja od razu rzuciłam się na łóżko.
* perspektywa Harry'ego*
Zaśmiałem się widząc jak Meg rzuca się na łóżko. Odwróciła się w moją stronę i spiorunowała spojrzeniem.
- z czego się śmiejesz?- zacząłem podchodzić do niej. Uśmiechnęła się
- z tego, że mam tak piękną, zabawną i inteligentną dziewczynę- jęknęła odchylając głowę do tyłu. Skorzystałem z okazji i zacząłem robić jej malinkę na obojczyku. Wpierw musnąłem to miejsce. Zacząłem ssać, lekko podgryzając skórę. Moja ukochana jęknęła. Gdy oddaliłem głowę, na szyi widniała czerwona plamka podmuchałem w to miejsce i szepnąłem:
-teraz już każdy będzie wiedział, że należysz do mnie- Megan zaśmiała się i uwolniła z mojego uścisku. Zdziwiony zapytałem:
-co robisz?
-hm...idę się umyć?- odpowiedziała tak jakby to była najprostsza rzecz na świecie. Automatycznie poruszyłem z zabawny sposób brwiami a ona wybuchła śmiechem gdy tylko się uspokoiła dodałem:
-może pójdziemy się razem kąpać? - spojrzała na mnie jak na byka.
-ty jesteś nienormalny czy udajesz? Przecież mówiłam, że nie chcę ci na razie nic pokazywać!- a no tak, wspominała ale jesteśmy parą. Postanowiłem z nią pogadać jak będziemy iść spać
*
Już jakieś 20 minut leżymy w ciszy. Mag miała głowę opartą na moim torsie za to jedną rękę miałem na jej plecach a drugą pod głową. Chciałem z nią porozmawiać ale bałem się, że uzna że to jej sprawa intymna i się na mnie obrazi no ale musiałem. Tak muszę przyznać jestem ciekawsi.
-Meg?- zapytałem cicho w obawie, że śpi ale poruszyła się lekko
-hm...?-wymruczała cicho
-możemy pogadać? -spojrzała na mnie z dołu
-nie możemy rano? Jest pewnie po północy...
-proszę
-skoro nalegasz...
-czy...czy ty jesteś...dziewicą? - poczułem, że się spina. Niestety nie widziałem jej twarzy więc nie wiem jakie uczucia odczuła. Od krząknęła i powiedziała:
-tak, jestem dziewicą i zostanę nią do nocy poślubnej- ''nieźle''pomyślałem.
- Dlaczego tak? - teraz odwróciła się tak byśmy patrzyli sobie w oczy
- po prostu zafascynowało mnie życie rodziców. Mama do ślubu była dziewicą a tata nie był prawiczkiem. To dlatego byli ze sobą szczęśliwi i...pewnie dalej są- zobaczyłem mały kryształek spływający jej po policzku. Starłem pojedynczą łzę a ona kontynuowała:- byli dla siebie stworzeni. Tata nie nalegał na...na to a ona była przy nim szczęśliwa on też był. Radko się kłócili, prawie nigdy. Dlatego ja postanowiłam zachować dziewictwo do ślubu- rzadko kto próbuje naśladować rodziców. Ja też naśladowałem ojczyma i jestem taki jaki jestem ona bierze przykład z matki i wcale nie żałuję, lecz wręcz przeciwnie. Gdyby żyli od razu bym do nich pojechał i podziękował za taką córkę
-cieszę się, że próbujesz być taka jak ona...- musnąłem jej usta i szepnąłem- dobranoc księżniczko
-dobranoc mój księciu na białym koni.- uśmiechnąłem się na to jak mnie nazwała. Nawet nie wiem kiedy odpłynąłem w krainę morfeusza.
****************************************
Więc jestem z kolejnym rozdziałem. proszę o mały komentarz przynajmniej 5 proszę. Ale teraz z innej bajki. Co wy na to bym dawała różne komiksy z One Direction? Dziękuję też za tyle wejść ale dalej nie wiem ile was chętnie czyta. Proszę o komentarz. Dawajcie też różne pomysły co bym mogła też dodać na tym blogu
-Ślicznie wyglądasz- puściłam buraka. Według mnie wcale nie byłam ładna.
-Na świecie są miliony dziewczyn ładniejszych ode mnie. Na przykład Selena Gomez.- Hazza pokręcił przecząco głową
-Wcale nie. Ty jesteś najpiękniejsza i ja ci to mówię z tego miejsca.- jęknęłam bo wiedziałam, że z nim nie wygram. Chwyciłam czarną kopertówkę i włożyłam do niej telefon i niedużą sumę gotówki.
-Idziemy?- Haz chwycił mnie za rękę i splótł nasze palce. Nie puścił ich nawet gdy musiał zamknąć pokój. Jak chciałam by puścił patrzył na mnie jak na mordercę. Szliśmy przez hol gdy zobaczyłam Karo biegnącą w naszą stronę. Zatrzymaliśmy się i zapytałam:
-Coś się stało?- ona pokręciła przecząco głową. Odsapnęła i zaczęła mówić:
-Nie, nic się nie stało. Chciałam zapytać jakie macie na jutro plany?- chciałam odpowiedzieć ale Hazza musiał coś dodać więc nie przerywałam
-Ja juto jadę na lotnisko po chłopaków i jedziemy na chwilę do Simona oraz Paula. Potem ja z chłopakami jedziemy na zakupy a wy, El, Dani oraz Perrie też macie iść na zakupy. Więc żegnamy się o 9 a widzimy o 19. O 20 mamy limuzynę i 20:30 zaczyna się gala.- Spojrzałam na niego jak na ufo. Znowu zakupy?
-przecież mam sukienkę.-wytknęłam.
-ale niestety w świecie sław musisz mieć suknię od znanego projektanta.
- Po cholerę?- boże oni nie mają na co kasę wydawać? Wiem, że chłopcy tacy nie są i w ogóle ale inni? Zamiast dać ubogim rodziną wydają na jakieś suknie gdzie po jednym wyjściu lądują w śmietniku.
- Nie wiem. Lecz ja chcę byś miała przepiękną suknie. A teraz chodźmy bo się spóźnimy. -chwycił mnie za rękę a ja się wydarłam do Karoliny:
- jutro o 9:30 będę u ciebie! - Ona pomachała mi i ruszyliśmy. Po upływie kilkunastu minut wysiadaliśmy przy najlepszej restauracji w Australii. Od razu gdy wysiedliśmy zaczęły błyskać flesze i były piski. Przebrnęliśmy przez tłum fanek i weszliśmy do cichej restauracji. W tle leciała powolna piosenka klasyczna. Podeszliśmy do zarezerwowanego przez Harry'ego stolika. Bardzo mi się tu spodobało
-pięknie tu- powiedziałam gdy odsuwał mi krzesło. Uśmiechnął się do mnie i musną mnie w policzek. Odwzajemniłam uśmiech. Usiadł na przeciwko mnie.
- Po kolacji zabieram cię w piękne miejsce.- mówił to tak jakby za oknem była cisza i spokój a mnie już to wkurzało. Co chwila jakieś blaski aparatów albo krzyki. Boże ile tak można?
-cieszę się ale teraz z innej bajki. Czy nie wkurza cię to co się dzieje za szybą?- pokazałam głową w tamtą stronę. Harry lekko się uśmiechnął i chwycił moją dłoń. Opuszkiem kciuka kreślił ślady na zewnętrznej stonie ręki.
-denerwuje ale pomyśl. Gdybyśmy się nie poznali a ty byś była tu i mnie zobaczyła w restauracji co byś zrobiła? Przeszłabyś dalej czy raczej podeszła by zobaczyć swojego idola?- to dało mi dużo do myślenia. Nie wiedziałam, że on jest taki inteligentny
-no...masz rację ale to jest wkurzające!
-kochanie, nie przejmuj się nimi. Ciesz się chwilą i tym co jest dla ciebie ważne a nie na czymś innym- uśmiechnęłam się do niego a on nachylił się i musnął moje usta. Chciałam by trwało to dłużej ale podeszła do nas kelnerka.
- Co państwo zamawiacie?- Była to wysoka dziewczyna około 30-dzieski. Miała bardzo długie brązowe włosy i szare oczy. Uśmiechała się, było widać na kilometr że ten uśmiech jest szczery.
-hm..-usłyszałam zamyślony głos mojego chłopaka.- dwa razy Grillowane krewetki, a na deser Vanilla Bean oraz białe wino.- uśmiechnął się do niej a ona odeszła. Patrzyłam na niego jak w obrazek. Harry zaczął poprawiać włosy i zapytał:
-Coś nie tak? Mam coś we włosach- zaśmiałam się. Chwyciłam jego dłonie i szepnęłam:
-nie. Wszystko w porządku. Po prostu nie wierzę, że ktoś tak piękny siedzi przede mną a co najlepsze jest moim chłopakiem.- Teraz gdy się uśmiechnął było dokładnie widać dołeczki Harry'ego. Podniosłam ręce i wskazujące palce wbiłam w dołeczki. Było słychać piski fanek bo chyba skojarzyły, że ich odol ma te cudne dołeczki, ale one należały jedynie do mnie i do Hazzy. Zaczęliśmy rozmawiać o błahostkach a mianowicie o muzyce, o jutrzejszej gali, o kotach. Podeszła do nas kelnerka z naszymi zamówieniami. Jedliśmy w ciszy. Nagle do głowy wpadło mi jedno pytanie. nie chciałam go zadawać bo uznałam, że to głupie ale Harry wyczuł, że coś nie tak. Położył sztućce i chwycił mnie za dłonie z zatroskanym głosem zapytał:
- coś nie tak?- nie chciałam o tym mówić ale też nie chciałam by był smutny z mojej winy. Jedynie przekręciłam głowę w bok. Jednak nie było dane mi patrzeć na nic innego niż na szmaragd w jego oczach. Chwycił mnie za podbródek i ponownie zapytał:
-coś się stało, księżniczko?- lekko uśmiechnęłam się na to jak mnie nazwał
-nic, tylko nie daje...mi spokoju...jed...jedno pytanie- spuściłam zażenowana głowę
-jakie pytanie?- zapytał zirytowany moimi dziwnymi odpowiedziami.
-dlaczego...dlaczego się we mnie...zakochałeś?- zaczęłam się bawić moimi palcami.
- łatwiejszego pytania nie słyszałem. Zakochałem się w tobie bo jesteś piękna, utalentowana, usamodzielniona, mimo tego co cię spotkało jesteś silna, jesteś Directioners a nie piszczałaś na nasz widok, traktujesz mnie jak zwykłego chłopaka oraz kocham cię za to, że jesteś taka urocza- spojrzałam na niego nie dowierzając jego słowom. Naprawdę tak sądził?
-ty za to jesteś słodki- zobaczyłam, że jego policzki nabierają czerwonego koloru. Właśnie oto mi chodziło.
-nie słodź tak! To ja jestem od słodzenia- chciał udawać naburmuszonego ale mu nie wychodziło
-jestem zmęczona tym całym dniem.- zobaczyłam cień smutku w oczach Harry'ego. Czyżby pomyślał, że to przez niego?- Ten dzień był taki cudowny ale jestem padnięta- loczek uśmiechnął się i szepnął:
-przykro mi ale jeszcze mam niespodziankę.- chwycił mnie za rękę by spleść nasze palce i wyszliśmy z restauracji wcześniej płacąc. Znowu te krzyki, znowu flesze. Czy im się nie nudzi? Pomyślałam o tym co mi powiedział loczek. Ja zapewne też bym cały czas bym tam stała. Hazza zaczął rozdawać autografy a ja stałam koło jego boku. Zobaczyłam dziewczynę w gipsie. Mimo tego, że ma chyba złamana nogę stoi tu, nie przejmuje się bólem. Podeszłam bliżej niego i szepnęłam mu na ucho:
-bo tam trochę dalej stoi dziewczyna w gipsie. Widać, że bardzo cierpi między innymi dlatego, że wszyscy ją depczą.- On spojrzał w tamtą stronę i powiedział:
-chodź idziemy do niej.- chwyciliśmy się za dłonie i podeszliśmy do niej. Była odwrócona do nas tyłem bo już się poddała i wracała...dokądś.
-hej...-zaczął Harry. Tamta wyprostowała się jak struna i odwróciła się. Gdy nas zobaczyła o mało zawału nie została.
-To...to wy?- pokazała na nas
- a widzisz tu kogoś innego?- zapytałam mile miała ze 15 lat
-nie, nie widzę ale nie mogę uwierzyć, że spotykam mojego idola a do tego od jakiegoś czasu idolkę- idolkę? miała na myśli mnie? Co ja takiego zrobiłam?
-dlaczego jestem twoją ''idolką''?
- Bo właśnie taką jaka ty jesteś wyobrażałam sobie dziewczynę Harry'ego- Haz lekko mnie przytulił i odpowiedział:
-miło, że tak mówisz...-wziął od niej kartkę i długopis-...jak masz na imię?
- Alex.- uśmiechnęła się do nas. Harry oddał jej kartkę. Mieliśmy iść gdy ta Alex nas zawołała
-tak?- zapytałam. Boże mimo, że ją polubiłam działała mi już na nerwy, Ja Chcę Spać.
-dasz mi też swój autograf?- Co? Przecież nie jestem sławna.
-okey...-wzięłam od niej tą samą kartkę na której był autograf Harry'ego. Podpisałam się koło niego a między podpisami narysowałam serduszko. Uśmiechnęliśmy się do niej i ruszyliśmy
*
Chodziliśmy po parku a mi się wydawało, że ktoś nas śledzi. Uznałam, że to moja paranoja. Skręciliśmy w jakąś alejkę i moim oczom ukazała fontanna ozdobiona kolorowymi światełkami. Zasłoniłam usta rękami z zachwytu. Hazz widząc moją reakcję podszedł do mnie i mocno ale czule przytulił całując czubek głowy. Odsunął się ode mnie i uklęknął...co on chciał zrobić? Byłam taka szczęśliwa. Wyciągnął z kieszeni garnituru małe pudełeczko. Otworzył je a moim oczom ukazał się piękny pierścionek. Był on złoty z malutkimi diamentami a pośrodku jeden duży. Spojrzałam na Harry'ego. był uśmiechnięty od ucha do ucha:
- Czy ty Megan Kwiatkowska zostaniesz oficjalnie moją dziewczyną? - Nagle usłyszałam oklaski i krzyki fanów. Więc nie myliłam się, że ktoś idzie za nami ale wracając do Hazzy byłam przszczęśliwa
-Tak. Zgadzam się- założył mi na palec pierścionek i podniósł się z kolan. Rzuciłam się mu na szyję.
-Kocham cię, Kocham cię- powtarzałam w kółko. Jakiś reporter do nas podszedł i zapytał:
- Więc teraz jesteście oficjalnie razem?- spojrzałam na Harry'ego. Spojrzał na mnie i pokiwał głową tak by nikt nie zauważył. On wiedział jak bardzo nie chciałam z nimi rozmawiać.
- Tak jesteśmy razem. Bardzo ją kocham. Ona jest jedyną dziewczyną której podarowałem pierścionek na znak, że jest ze mną.- Uśmiechnęłam się na te słowa. Nie widziałam, że jestem jedyną dziewczyną którą tak kochał.
- Też cię kocham, Hazza. Naprawdę nigdy nie spotkałam jak idealnego chłopaka jak ty- Reporter uśmiechnął się do nas a fanom wymsknęło się jedno, długie ''aww''
-cieszę się, ale mam jednak pytanie które huczy w internecie od początku waszego związku- Harry spojrzał na niego by kontynuował ale ten chyba nie zrozumiał więc odezwał się:
-jakie?
- Czy ty, Megan jesteś z Harry'm bo go kochasz czy dla pieniędzy? Oczywiście to co tu widziałem święcie przekonuje mnie, że to pierwsze ale inni się domagają odpowiedzi od was- Po części zobaczyłam, że krępował się gdy zadał pytanie no ale miał zdjęcia i nagranie jak się cieszyliśmy więc po co mu więcej dowodów jednak jak to łaskawy Harry Styles odpowiedział:
- przykro mi ale jeśli nie wystarczą im zdjęcia które pan ma gdzie miała to być nasza randka a nie całego świata! Nie interesuje mnie co ludzie sądzą o nas! Powiem to raz a porządnie: Kochamy się naprawdę, nie dla pieniędzy czy czego ty tam wymyślacie!- trochę się przestraszyłam Harry'ego. Nigdy nie wiedziałam, że może być tak...zły.- Więc jeszcze raz zobaczę czy usłyszę pytanie '' Dlaczego wy jesteście razem?'' pourywam głowy. Niech ja zobaczę od fanek czy ''Directioners'' jeden hejt dla naszych dziewczyn będzie koniec One Direction i nie żartuję!- wszystkie fani jak i ja wydaliśmy bliżej nieokreślony dźwięk na słowa Harry'ego. Zasłoniłam usta ręką. Nie mogłam dopuścić by fanki cierpiały. Chwyciłam go za ramiona i spojrzałam w oczy:
- Harry, nie możesz tak mówić! Straszysz w ten sposób fanów.
- Tak jest już postanowione. Czekaliśmy na wywiad jutrzejszy by ich ostrzec ale dzisiaj nie wytrzymałem i wszystko wygarnąłem!- moje zdziwienie było jeszcze większe. Oni zamierzali opuścić fanów ze względów miłości? Odwróciłam się do zszokowanych ludzi i wyjaśniłam:
-ludzie jak się okazało Harry nie żartował. Więc błagajcie waszych znajomych Directioners by nic nie pisali o Perrie, Eleanor, Danielle i mnie. Błagam was. Nie mówię tego by uratować sobie dupę tylko dlatego, że sama jestem Directioners! Nie wyobrażam sobie końca kariery chłopaków. Zbyt bardzo to kochają, ale jak widać miłość jest dla nich najważniejsza. Weźcie to sobie do serca i starajcie się dla nich, proszę...-wszyscy chwycili telefony i zaczęli pisać wiadomości. Co chwilę przychodziły dźwięki przysłanych wiadomości w większości były to kawałki piosenek chłopaków. Odwróciłam się do chłopaka i spojrzałam mu w oczy.
-widzisz? Trzeba było im jasno powiedzieć. Ja jutro napiszę do znajomych w Polsce by zorganizowali dużo zlotów fanów w całym kraju by przemówić im do rozsądku. Może przejdzie to na cały świat i będzie spokój?- Uśmiechnęłam się do niego. On mocno mnie przytulił kładąc policzek na mój czubek głowy.
-dziękuję.
-za co głuptasie?- zapytałam zdezorientowana
-za to, że ich przekonałaś do działania- cmoknęłam go w obojczyk i odsunęłam go od siebie
-nie masz za co dziękować. A teraz z chęcią wybiorę się do hotelu- Uśmiechnęliśmy się na równo. On chwycił moją dłoń i splótł nasze palce i wymruczał mi do ucha:
- dla mojej księżniczki wszystko- zadrżałam gdy poczułam ciepły powiew powietrza Harry'ego na mojej skórze. Ruszyliśmy przed siebie ale fani nas zatrzymali:
-dziękujemy ci, że przemówiłaś nam do rozumu. Życzymy szczęścia w miłości i ruszyli w drugą stronę co my.
weszliśmy do naszego pokoju a ja od razu rzuciłam się na łóżko.
* perspektywa Harry'ego*
Zaśmiałem się widząc jak Meg rzuca się na łóżko. Odwróciła się w moją stronę i spiorunowała spojrzeniem.
- z czego się śmiejesz?- zacząłem podchodzić do niej. Uśmiechnęła się
- z tego, że mam tak piękną, zabawną i inteligentną dziewczynę- jęknęła odchylając głowę do tyłu. Skorzystałem z okazji i zacząłem robić jej malinkę na obojczyku. Wpierw musnąłem to miejsce. Zacząłem ssać, lekko podgryzając skórę. Moja ukochana jęknęła. Gdy oddaliłem głowę, na szyi widniała czerwona plamka podmuchałem w to miejsce i szepnąłem:
-teraz już każdy będzie wiedział, że należysz do mnie- Megan zaśmiała się i uwolniła z mojego uścisku. Zdziwiony zapytałem:
-co robisz?
-hm...idę się umyć?- odpowiedziała tak jakby to była najprostsza rzecz na świecie. Automatycznie poruszyłem z zabawny sposób brwiami a ona wybuchła śmiechem gdy tylko się uspokoiła dodałem:
-może pójdziemy się razem kąpać? - spojrzała na mnie jak na byka.
-ty jesteś nienormalny czy udajesz? Przecież mówiłam, że nie chcę ci na razie nic pokazywać!- a no tak, wspominała ale jesteśmy parą. Postanowiłem z nią pogadać jak będziemy iść spać
*
Już jakieś 20 minut leżymy w ciszy. Mag miała głowę opartą na moim torsie za to jedną rękę miałem na jej plecach a drugą pod głową. Chciałem z nią porozmawiać ale bałem się, że uzna że to jej sprawa intymna i się na mnie obrazi no ale musiałem. Tak muszę przyznać jestem ciekawsi.
-Meg?- zapytałem cicho w obawie, że śpi ale poruszyła się lekko
-hm...?-wymruczała cicho
-możemy pogadać? -spojrzała na mnie z dołu
-nie możemy rano? Jest pewnie po północy...
-proszę
-skoro nalegasz...
-czy...czy ty jesteś...dziewicą? - poczułem, że się spina. Niestety nie widziałem jej twarzy więc nie wiem jakie uczucia odczuła. Od krząknęła i powiedziała:
-tak, jestem dziewicą i zostanę nią do nocy poślubnej- ''nieźle''pomyślałem.
- Dlaczego tak? - teraz odwróciła się tak byśmy patrzyli sobie w oczy
- po prostu zafascynowało mnie życie rodziców. Mama do ślubu była dziewicą a tata nie był prawiczkiem. To dlatego byli ze sobą szczęśliwi i...pewnie dalej są- zobaczyłem mały kryształek spływający jej po policzku. Starłem pojedynczą łzę a ona kontynuowała:- byli dla siebie stworzeni. Tata nie nalegał na...na to a ona była przy nim szczęśliwa on też był. Radko się kłócili, prawie nigdy. Dlatego ja postanowiłam zachować dziewictwo do ślubu- rzadko kto próbuje naśladować rodziców. Ja też naśladowałem ojczyma i jestem taki jaki jestem ona bierze przykład z matki i wcale nie żałuję, lecz wręcz przeciwnie. Gdyby żyli od razu bym do nich pojechał i podziękował za taką córkę
-cieszę się, że próbujesz być taka jak ona...- musnąłem jej usta i szepnąłem- dobranoc księżniczko
-dobranoc mój księciu na białym koni.- uśmiechnąłem się na to jak mnie nazwała. Nawet nie wiem kiedy odpłynąłem w krainę morfeusza.
****************************************
Więc jestem z kolejnym rozdziałem. proszę o mały komentarz przynajmniej 5 proszę. Ale teraz z innej bajki. Co wy na to bym dawała różne komiksy z One Direction? Dziękuję też za tyle wejść ale dalej nie wiem ile was chętnie czyta. Proszę o komentarz. Dawajcie też różne pomysły co bym mogła też dodać na tym blogu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz