GRY

czwartek, 27 lutego 2014

Zaczęłam wierzyć

Postanowiłam dokończyć te opowiadanie szybciej gdyż niedobrze mi się robi gdy to piszę. Nie umiem.Gardzę nim. Od jakiegoś czasu wierzę w Larry'ego. Od razu mówię NIE WIEM dlaczego. Są bardzo słodcy. W tym opowiadaniu będzie jeszcze jakieś 2-3 rozdziały i już planuję nowe 2 opowiadania. Jedno będzie tylko o nich a w drugim będzie bardzo dużo sław. Nie obrazę się jeśli nagle mniej osób zacznie wchodzić na mojego bloga tylko dlatego, że w nich nie wierzy. Osobiście przyznam się, że gardzę ludźmi którzy uważają gejów a wybryk natury. TO SĄ LUDZIE. Pewnie nic was to nie interesuje ale zauważyłam, że na początku 1D byli bardzo blisko a teraz? Chciałabym poprosić o kilka komentarzy ale wiem, że to bez sensu bo nikogo to nie interesuje... :( chcę wiedzieć czy opłaca się marnować czas by nikt tego nie przeczytał?


I decided to finish the story quickly because I'm sick of this writing. No umiem.Gardzę him. For some time, I believe in Larry. At once I say I DO NOT KNOW why. They are very sweet. The story is still some 2-3 chapters and am already planning a new 2 story. One of them will be only in the second will be a lot of celebrities. No offense to fewer people if you suddenly start to come on my blog just because they do not believe. Personally, I admit that I despise people who think gay and a freak of nature. ARE PEOPLE. Probably nothing you do not care but I noticed that at the beginning of 1D were very close and now? I would like to ask a few comments but I know that it's pointless because no one is interested ...: (I want to know whether it is worth the time to waste no one read? 























Rozdział 9

Jak tylko weszliśmy do sklepu Niall z Karoliną od razu pobiegli w stronę słodyczy. Ja z Harry'm poszliśmy kupić jabłka, truskawki, jogurty oraz czekoladę rozpuszczalną. Haz jeszcze szybko poleciał po białe wino. Ciekawe po co mu? Podchodziliśmy do kasy gdy do nas dołączyli Niall i jego dziewczyna. Byli obładowani słodyczami. Ja tego nie rozumiem.
-Ej! Zakochańce! Jecie tyle a jesteście tak chudzi jakbyście nic nie jedli!
-No wiesz to jest urok ludzi kochających jeść...-wymruczał słodko Irlandczyk i pocałował moją przyjaciółkę w usta. Właśnie wchodziliśmy do naszego pokoju. Haz powiedział, że nie mamy ochoty na film i poszliśmy do pokoju.
-Dlaczego powiedziałeś, że nie mam ochoty na film?!- byłam wkurzona. Bo ja naprawdę chciałam ten czas spędzić z przyjaciółmi.
- A co nie zamierzasz przebywać ze mną sam na sam? Bo jak nie to proszę bardzo idź sobie do nich a ja z miłą chęciom tu zostanę!- Czułam, że łzy próbują wyjść na zewnątrz. Podeszłam do niego ale on odsunął się ode mnie. Zatrzymałam się. Czułam się tak jakby ktoś użył zaklęcia bym zmieniła się w kamień. To co czułam było nie do opisania. Serce rozrywało na małe kawałeczki a świadomość, że mój ukochany nie chce mnie teraz widzieć jeszcze bardziej mnie dołowała. Postanowiłam dać mu tę swobodę.
-Dobrze pójdę sobie!- Wybiegłam z hotelu najszybciej jak się dało. Nie patrzyłam gdzie biegnę świat był zamglony przez moje łzy. Co chwilę ktoś dziwnie na mnie patrzył. No tak biegam w sukience balowej z rozmazanym tuszem i jestem znana jako dziewczyna Harry'ego więc mieli swoje powody by tak patrzeć. Udałam się do parku. Usiadłam na ławce z dala od latarni. Od razu tego pożałowałam. Ktoś od tyłu chwycił mnie na ramię tak, że wywróciłam się na ziemię.  Ten ktoś pociągnął za nogi jakiś drugi typ założył mi na głowę worek. Podnieśli mnie i wsadzili a raczej rzucili do auta. Walnęłam głową o coś i straciłam przytomność. Obudziłam się i poczułam ból w tylnej części głowy. Chciałam dotknąć tą część ale miałam związanie ręce. Teraz przypomniało co się działo. Nagle drzwi zaczęły skrzypieć a do środka weszło dwóch chłopaków. Jeden z nich dość dobrze zbudowany z tatuażem na lewym ramięniu. Zobaczyłam, że to róża w płomieniach. Pogłaskał mnie po policzku i szepnął:
-Nareszcie mamy naszą zdobycz. Polujemy na ciebie od bardzo długiego czasu. Zawsze gdy byliśmy w pobliżu twój były kochaś nas załatwiał. Śmierć jest spowodowana tym, że my go zabiliśmy. To my kazaliśmy mu jechać- zaśmiał się jak idiota. Po chwili kontynuował:- później się ulotniłaś byłaś cały czas z rodzicami. Postanowiliśmy z nimi kończyć. Ten wypadek był naszą sprawką. Później znowu zniknęłaś ale dzięki telewizji już wiedzieliśmy gdzie cię szukać. Czekaliśmy na odpowiedni czas. No i był tydzień temu taka niewinna, zdruzgotana.- zrobiłam wielkie oczy. Byłam nie przytomna przez tydzień? Nie chcę wiedzieć przez co Haz przechodzi. Nagle ta jego obślizła łapa zaczęła schodzić na dół. Zaczęłam piszczeć i wyrywać się. Rozpłakałam się jak małe dziecko. On  podniósł swoją łapę i wymierzył mi siarczysty cios w policzek. Zawyłam z bólu i z tego, że nie uda mi się dotrzymać dziewictwa. Zaczął mnie rozbierać. Macał moje piersi. Płakałam tak bardzo tego nie chciałam, usłyszałam odgłos odpinanego paska. Nagle ni skąd ni zowąd usłyszałam głos mamy
Córeczko wyrywaj się! Obok ciebie leży nóż.Broń się! 
Posłuchałam się jej. Chwyciłam nóż i wbiłam go w serce tego nic nie robiącego człowieka a później w niego.
*perspektywa Harry'ego*
Boże co ja najlepszego zrobiłem? Gdyby nie ta nasza kłótnia ona była by cała i zdrowa, a tak? Nie wiem czy w ogóle żyje! Od tygodnia nic nie jem, nie śpię. Jedynie siedzę na kanapie z telefonem w ręku. Wszyscy są ze mną. Pierwszego dnia poszliśmy na policję i złożyliśmy zaginięcie. Od razu zajęli się tą sprawą. W parku znaleziono jej buta. Wtedy już wiedziałem, że została porwana. Moja księżniczka w rękach jakiś bandziorów. To wszystko moja wina. Chciałem z nią spędzić romantyczny wieczór. Teraz mogę sobie o nim pomarzyć no chyba, że jakąś inną laską bo...bo ona...nie wytrzymałem i wybuchłem płaczem. Poczułem jak Lou mnie przytula:
-ej, Haz nie martw się odnajdą ją!- pocieszał mnie. Dziękowałem, że są ze mną. Wiem, że każdy się bał o nią
-Taa...może i znajdą ale martwą! To jest pewne.- tak teraz powiedziałem szczerą prawdę. Nagle telefon zaczął dzwonić
*perspektywa Megan*
Gdy tylko wbiłam im nóż szybko się uwolniłam. Już miałam wychodzić gdy ten skurwysyn dwa razy trafił we mnie kulką. Jedna blisko serca a druga w nogę. Robiłam wszystko aby uciec. Wszystko mnie bolało. Nie wiedziałam gdzie jestem. Jakieś odludzie, środek lasu. Z odległości chyba 100 metrów zobaczyłam czarny wóz.
-pewnie ich a obok niego tabliczkę. ''Żegnamy Londyn. Witamy w Lambeth'' Wybrałam numer 112. Ktoś odebrał niemal od razu
-Dzień Dobry, coś się stało?
-Tak. Jestem prawie martwa! Mam dwie kule i wszystko mnie boli. Mam na imię Megan Kwiatkowska 18 lat. Jestem na granicy Londynu a Lambeth. Koło tego znaku stoi czarny wóz a ja jestem w lesie jakieś sto metrów koło szopy. Proszę o pomoc. Błagam!
- Dobrze uspokój się! Nie zamykaj oczu! Zaraz będzie pogotowie i policja. Uważaj na siebie! - rozłączyłam się. Siadłam koło drzewa. Siedziałam tak jakiś czas. Nagle moje powieki zaczęły opadać. Widziałam samą ciemność. Ale tylko na chwilę. Potem ujrzałam postać z skrzydłami podeszła bliżej mnie i zobaczyłam moja matkę
-Córciu, nie poddawaj się, walcz dla niego
-ale on mnie zranił...mimo, że kocham nie wiem czy mu wybaczę.
-wybaczysz mu. Jestem tego pewna. Pamiętaj dla miłości zrobisz wszystko. Ja z ojcem też się kłóciliśmy. Wybacz mu.
- Ale jak? Już jest po mnie.- podchodziłam coraz bliżej mnie.
-Stój!- wydarła się do mnie a ja się zatrzymałam.
-Co? Po co?
-Chcesz żyć? - co za głupie pytanie. Jasne, że chcę żyć!
-Tak...nawet bardzo.
-To odwróć się w drugą stronę idź!- odwróciłam się i ruszyłam. Poczułam jak ktoś trzyma mnie za dłoń
*perspektywa Harry'ego*
2 miesiące wcześniej
Gdy tylko ją przywieźli zadzwonili do mnie i powiedziała, że leży w szpitalu. Od razu powiedziałem to przyjaciołom i pojechaliśmy do szpitala. Wpadłem jak opętany do szpitala i popędziłem do recepcji. Gdy tylko mi powiedziała gdzie leży pobiegłem usłyszałem za sobą krzyk pielęgniarki
-idź wpierw do lekarza!- wpadłem do windy i ruszyłem na 2 piętro. Podszedłem do drzwi od gabinetu doktora. Zapukałem a po chwili usłyszałem ciche ''proszę''. Wszedłem. Pomieszczenie nie było za duże. Tylko duże biurko, fotel i dwa krzesła. usiadłem na jednym z nich.
-Pan jest...?
-Chłopakiem Megan. Powie mi pan co się stało?
-Tak ale proszę trzymać emocje na wozy.- pokiwałem głową
-więc tak...pańska dziewczyna jest w ciężkim stanie...nie wiadomo czy się obudzi. Szczerze ona jest bardziej martwa niż żywa. Dajemy jej czas 2 miesiące jak się nie obudzi, będzie mi bardzo przykro...-nie mogłem uwierzyć, że mogę ją stracić...to jest jakiś cholerny sen z którego zaraz się obudzę.
-dlaczego? Dlaczego? Co się stało?
-dwie kule. Jedna w nodze druga bardzo blisko serca. Jest strasznie pobita. Prawie została zgwałcona straciła dużo krwi...-Boże co ja narobiłem? Gdyby nie kłótnia...Wstałem. Otworzyłem drzwi. Miałem wyjść lecz odwróciłem się do lekarza
-um...mogę do niej iść? - lekarz lekko się uśmiechnął i pokiwał głową. Podziękowałem i podszedłem do Przyjaciół. Mocno przytuliłem się do Nat. W końcu były jak siostry.
-Co z nią?- zapytał Zayn
-Bardzo kiepsko. Dają jej 2 miesiące  później...-rozpłakałem się i mocniej się przytuliłem do Natalii.
-Co się stało? Możesz powiedzieć? - Dopytywał Liam
- Jest mocno pobita, straciła dużo krwi i zastała 2 razy dostała kulą. Jedną w nogę a drugą...a w drugą bardzo blisko serca
-o matko!- powiedziała cicho Els. Wstałem i ruszyłem do jej sali. Wszedłem cicho. Na łóżku leżała Meg. Była strasznie blada. Wyglądała tak jakby spała anie walczyła o, życie. Podszedłem  do niej i chwyciłem jej dłoń. Była chłodna. Łzy spływały mi po policzkach. Nie zniosę tego długo. Ona musi się obudzić...Pocałowałem jej dłoń. Usiadłem na krześle
-Meg, kochanie obudź się, błagam...

Codziennie byłem u niej. Wszyscy już mnie tu znają a ja znam ich. Meg dalej się nie obudziła. Już dwa tygodnie śpi. Lekarze coraz ,mniej wierzą w to, że się obudzi. Ja wierzę. Ponoć nadzieja umiera ostatnia. Przerwaliśmy pracę jako One Direction. Hejterzy uważają, że to koniec 1D. Nie to nie koniec...chyba. Jak się obudzi będzie dobrze a jak nie...koszmar. Już nie dbam tak o moje loki jak wcześniej. Chciałem je ściąć ale chłopcy mi zabronili.

Dzisiaj mija miesiąc. Też się poddaję. Mam bardzo widoczne worki pod oczami. Nie spałem od 3 dni z nadzieją, że się obudzi. W domu jestem raz na tydzień by się umyć i porządnie wyspać. Bardzo boję się, że nie obudzi się.

Jutro muszą ją zabić. Modlę się by się obudziła. Mocno ścisnąłem jej dłoń. Poczułem jak ją ściska. Może mam jakieś urojenia no ale poczułem. Tym razem jej powieki się uniosły. Bardzo lekko. Po policzkach spływały mi łzy szczęścia. Teraz zobaczyłem jej piękne niebieskie oczy. Uśmiechnęła się do mnie.Nachyliłem się do niej a ona odwróciła głowę. Chwyciłem ją za dłoń a ona spojrzała na mnie z łzami oczach.
-Przepraszam, ale nie umiem cię pocałować. Przepraszam- wyszeptała i do pokoju weszli lekarze i poprosili mnie bym wyszedł. Pod salą byli wszyscy.
-Obudziła się...-powiedziałem cicho. Wszyscy zaczęli skakać
-ej, Harry czemu się nie cieszysz?
-ona...ona mnie odtrąciła. Powiedziała, że nie podtrawi mnie pocałować, przepraszała.- spuściłem głowę. Wszyscy się do mnie przytulili. Z sali wyszedł lekarz podszedł do mnie z uśmiechem.
-Panna Kwiatkowska chce pana widzieć
-Mnie?!- zapytałem zdziwiony. Jeszcze przed chwilę mnie odrzuciła. Ruszyłem do jej sali. Jak tylko zamknąłem drzwi spojrzała na mnie z uśmiechem
*perspektywa Megan*
Żałowałam, że nie pocałowałam go wcześniej. Bardzo go kocham i wiem, że on mnie też. Tylko, że ja jestem taka głupia.
-hej, Haz- usiadł koło mnie. Chwyciłam jego dłoń i przyciągnęłam do siebie. Przybliżył się do mnie, nasze twarze dzieliły milimetry. Zmniejszyłam odległość. Jego wargi były ciepłe i wilgotne. Całował mnie delikatne.Jakby bał się, że mnie skrzywdzi. Za to go kochałam, dbał o mnie mimo wszystko. Odsunęliśmy się od siebie
-Kocham cię- wyszeptałam patrząc się w jego oczy. Uśmiechnął się do mnie czule ukazując swoje dołeczki
-Ja ciebie też Kocham
*miesiąc później*
Dwa tygodnie temu wyszłam ze szpitala. Jutro mamy samolot do Polski. Chłopcy się cieszyli z tego koncertu bo nigdy wcześniej tam nie byli. Lecimy tam ze względu na Paulę, ma to być niespodzianka dla niej. Teraz pakowałam swoje rzeczy. Nie lubiłam tego zajęcia. Do pokoju wpadł Niall.
-Hej, gdzie jest Harry? Chyba go nie zabiłaś?!- zaśmiałam się z jego teorii. Z łazienki wyszedł Haz.Wokół bioder miał owinięty ręcznik. Gdy tylko zobaczył Horana zatrzymał się w pół kroku i patrzył na niego jak idiota ja nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem. Spojrzeli na mnie zdziwieni a Niall uniósł jedną brew do góry, przez co śmiałam się głośniej.
-Nie wiem czym ją nafaszerowałeś ale coś z nią nie tak- wymruczał Nialler i wyszedłz pokoju zamykają drzwi z hukiem. Podeszłam do loczka i ręce zarzuciłam na szyję. Lubię go przytulać bo jest bardziej miękki niż misiu. Pocałowałam go i szepnęłam w jego usta:
-Kocham cię- Haz uśmiechnął się i zaczął się bawić końcówkami moich włosów.
-Wiem to kochanie.  Dokończmy to pakowanie i ruszajmy do Polski. - Odsunęłam się od niego i powiedziałam:
- koteczku, ja już dawno się spakowałam a teraz kończę pakować twoje gacie i inne pierdoły- loczek uśmiechnął się czule i puścił mi buziaka w powietrzu a ja udałam, że szczelam palcami.
-Nie lubisz moich buziaków?!
-Kocham je ale chcę być już w Polsce!- tupnęłam nogą w podłogę. Harry podszedł bliżej mnie i położył swoje dłonie na moich biodrach.
-Za niedługo będziemy. A teraz idź się wykąpać.- Popchnął mnie w stronę łazienki i klepnął mnie w tyłek. Ja podskoczyłam ale ruszyłam do wanny.
*perspektywa Harry'ego*
Gdy tylko Meg weszła do łazienki zadzwoniłem do Liam'a. Odebrał po 3 sygnałach
-Hej, co tam Harry?
-Ciszej! Dobrze, wszystko załatwione w tej Polsce?
-Tak. Stolik, miejsce, orkiestra i inne duperele. Jesteś pewny, że to nie za wcześnie? Znacie się pół roku. Nawet nie.
-Liam! Ja. Ją. Kocham. Zamierzam. Zrobić.To.Co.Postanowiłem-powiedziałem mu jasno powiedzieć, że to nie są żarty.
-Rozumiem. Więc macie być tam 30 minut po koncercie. - usłyszałem jak moja ukochana zaczyna śpiewać. Zawsze tak robi gdy się maluje. (swoją drogą ma piękny głos. Wszyscy proponowali jej dojście do little mix) Więc wykąpała się już.
-Dobra. Muszę kończyć. Pa Liam- rozłączyłem się akurat wtedy gdy wchodziła do pokoju. Wiązała swoje włosy w kucyka. Miała na sobie różową spódniczkę co było do niej nie podobne, białą bluzkę (lub koszulę) w czarne krzyżyki i do tego czarne buty na wysokim obcasie. Zamurowało mnie bo wyglądała pięknie. Jej nogi były lepsze od tych wszystkich modelek. Podeszła do mnie i położyła swoje małe dłonie na mojej klatce piersiowej. Teraz była mi do czoła. Nachyliła się trochę i musnęła kącik moich ust.
-Ślinić się kochany. Co się stało?- jej niebieskie oczy były bardziej niebieskie niż zwykle. Wyglądała tak seksownie, że pewnie bym się na nią rzucił gdyby nie to, że nie jesteśmy małżeństwem. Ocknąłem się i zapytałem:
-Mam być zazdrosny? Czy w Polsce jest chłopak który ci się podoba?- Meg zaśmiała się a jej śmiech był taki kojący dla moich uszu, że mógłbym słuchać tego cały dzień i noc. Cmoknęła mnie w usta i poczochrała moje włosy.
-Koteczku, nie ma żadnego chłopaka ale wszystkie spodnie pochowałam więc musiałam założyć to- wskazała swoimi dłońmi na spódniczkę i skrzywiła się jakby zobaczyła słonia który zamiast dupy ma głowę rekina. Objąłem ją w pasie i spojrzałem w jej cudne oczy
- Słuchaj, wyglądasz tak ślicznie, że normalnie mógłbym cię teraz zgwałcić.- zaśmiała się z tego kiepskiego żartu a po chwili dodała:
-Kocham jak najpiękniejszy bóg na ziemi mówi, że jestem śliczna- nachyliłem się do niej i wpiłem się w jej usta. Były jak zwykle miękkie i ciepłe. Kocham je całować. Otworzyła lekko swoje usta i po chwili nasze języki tańczyły dziki taniec. Po pokoju rozległo się głośne '' no ludzie! Ile można się całować?! Ja chcę jechać do Polski i skosztować bigos!''Wybuchnąłem śmiechem a zaraz po mnie reszta.
-Niall i jego zapał do jedzenia -skomentował Zayn.
-Ej! Było miło i wesoło ale za niedługo mamy samolot! - poganiał nas Liam. Przyjrzał mi się, z początku nie wiedziałem o co mu chodzi ale potem zrozumiałem. Powiedziałem do nich bezgłośnie ''nie zmienię zdania''. Chwyciłem moje i Meg walizki i ruszyliśmy w stronę Polski.
*24 godziny później*
Byłem strasznie zmęczony podróżą. Mimo, że przespałem pół drogi czuję się jak trup. Wysiadaliśmy z samolotu i nagle powróciła energia. Bo to co zobaczyliśmy zbiło nas z tropu. Nigdy nie było tylu fanów na lotnisku! Pogadaliśmy z menedżerami i dali nam godzinę. Podeszliśmy i uśmiechnęliśmy się. Na wszystkich plakatach było jak nas kochają, jak cieszą się z tego na jakie dziewczyny trawiliśmy a co najważniejsze dziękują Meg i Karolinie za to, że sprowadzili nas do tego kraju. Ścisnąłem rękę mojej ukochanej i ruszyliśmy przez siebie. Gdy rozdawałem autografy wszyscy chcieli by nasze podpisy (Hazzy i Meg) były koło siebie. Jedna dziewczyna około 15 lat zapytała:
-Harry, oświadczysz się jej?- spojrzałem na nią przerażony. Skąd ona wiedziała? Już chciała coś powiedzieć ale powiedziałem cicho ''To niespodzianka, bądź cicho, proszę''zrozumiała. Gdy odwróciłem się do Megan miała zdezorientowaną minę. Podszedłem do niej i mocno przytuliłem. Po chwili odsunąłem się lekko od niej i czule pocałowałem w usta. Dookoła rozległy się piski  uśmiechnąłem się szeroko.
-Kocham Cię Meg. -powiedziałem na tyle cicho by tylko ona to usłyszała.
-Też cię kocham Harry i nikt tego nie zmieni.
***************************************
Napisałam ten rozdział z nadzieją, że ktoś to czyta. Chociaż czuję, że piszę to dla siebie ale może...czytasz=skomentuj
please,please,please.....
 

czwartek, 6 lutego 2014

     

              Czym dla mnie jest One Direction?

Zazwyczaj przyjaciele czy nawet rodzice pytają się mnie dlaczego ich słucham. Odpowiedź jest bardzo łatwa. Kocham ich głosy. To o czym śpiewają jest piękne. Najbardziej zauroczyła mnie piosenka ''Half a Heart''. Oni sami w sobie są bardzo piękni <3  Kocham w nich tą pewność sobie. Robią to co kochają.

Dalej nie umiem uwierzyć, że oni już mają po 20 lat. A nie 16 czy 18. Ten czas tak szybko zleciał :'( Mam też pytanie do was. Czy bierzecie udziały w akcjach na TT by sprowadzić chłopaków do Polski? 

Postanowiłam dodać taki mały komiks jak się spodoba proszę o komentarz :)


#1 
Lou: [T.I], lubisz mnie? 
Ty:nie...

                               Lou: Co!? Nie lubisz mnie?
                                                           Ty: Nie, ja cię kocham debilu! 

                                                   
                                                                          #2
                                                           Ty: Co dziś robimy? 
                                                           Chłopcy : Idziemy na imprezę! 
                                                     

                                                                           #3
                                                     Mama: [T.I] chodź na dół
                                           Ty: ( schodzisz tak bo nie wiesz o co chodzi)
                                                               Mama: usiądź...     
                                                   Ty:  O co chodzi?
                                                       Mama: Jedziesz na koncert One Direction!
                                                       Ty: Co? 
                                                      Mama: To co słyszałaś. Nie żartuję! 
                                            Ty: O matko! Naprawdę? Bożę! 

                                   Ty z przyjaciółką w samolocie do Londynu:

                                   W kolejce po bilety:                                                                                                      Ty: jak nie będzie tych biletów to będzie po mnie!

                                Kupiłyście ostatnie bilety: 

                                Jak tańczycie przy ich piosence:
                                   Kiedy uświadamiasz sobie, że to sen:

*******************************************

To na tyle dzisiaj :) Proszę o 5 komentarzy. Błagam! Następny rozdział będzie...zresztą nie wiem. Ja straciłam wenę bo nie mam waszego wsparcia. Nie wiem kiedy coś napiszę... 

                                         

Rozdział 8

Obudziły mnie ciepłe promienie słoneczne. Odwróciłem głowę w bok i zobaczyłem najpiękniejszy widok na świecie- Śpiącą Meg- Była taka słodka. Lekko rozchylone usta, rumieńce na policzkach. Włosy miała na każdą stronę. Teraz leżała wtulona we mnie. Wolną ręką sięgnąłem po telefon. Była 6:30.
-Więc czas wstać z tego wyra i zapierdalać na lotnisko po tych lalusi. - powiedziałem do siebie. Cmoknąłem Megan w czoło. Wydostałem się z uścisku ukochanej i podszedłem do komody. Wyciągnąłem z szafy czarny t-shirt, rurki, okulary i biały kapelusz. Wyciągnąłem czyste bokserki i poszedłem wziąć prysznic. 
Rozebrałem się z piżamy i wszedłem do kabiny. Zdecydowałem się na chłodny prysznic. Gdy z moim  rozgrzanym ciałem stykały  się pierwsze krople zadrżałem. Po chwili się przyzwyczaiłem.
Wychodziłem z łazienki gotowy. Podszedłem do stolika i wziąłem telefon oraz portfel. Z portfela wyciągnąłem kartę i położyłem na stole. Chwyciłem jakiś kawałek papieru i napisałem wiadomość do Meg.
Już miałem wychodzić ale wróciłem i musnąłem usta dziewczyny i wyszedłem. Zadzwoniłem do Niall'a. Odebrał po 3 sygnałach:
-Halo?
-Hej, Niall . Gdzie jesteście?
-Jeszcze w samolocie. Lądujemy za pół godziny. Jedziesz już?
-tak. Dobra ja kończę. Nara
-Pa- rozłączyłem się. Spojrzałem na zegarek. Była 8:15. Ruszyłem na dół. Ku mojemu szczęściu nie spotkałem tej pustej Barbie.
* perspektywa Megan*
Obudziłam się chwilę jak Haz wyszedł. Jestem tego pewna bo słyszałam zamykanie drzwi. Wstałam z łóżka i poszłam do stolika by sprawdzić która godzina. Zobaczyłam kartę i wiadomość. Wpierw godzina, była 8:35. Więc za godzinę u Karoliny. Chwyciłam karteczkę i przeczytałam
'' Dzień Dobry skarbie! <3  Zostawiam ci kartę byś kupiła sobie sukienkę. Ma być bardzoo ładna :) Pamiętaj o 11:00 przyjeżdżają dziewczyny więc bądź w holu. O 19:00 jest zbiórka w pokojach a o 20:00 musimy jechać. Więc papa kochanie ;*'' 
Uśmiechnęłam się na tą wiadomość. Postanowiłam się wykąpać więc ruszyłam do łazienki. Wzięłam długi prysznic. Podeszłam do lustra by nałożyć krem i takie tam. Wyszłam z pokoju w samym ręczniku. Podeszłam do komody i zaczęłam przeglądać.Zdecydowałam się na jeansowe krótkie spodenki, jasnobrązowy pasek z ćwiekami i beżową bluzkę z kieszonką w brązową panterkę.
Ubrałam się w wybrany zestaw i podeszłam do białej toaletki. Wyciągnęłam tusz i kredkę. Pomalowałam się. Podeszłam do szafki i wyciągnęłam torebeczkę i włożyłam telefon i kartę. Spojrzałam na zegar była 9:25
-idealnie- powiedziałam. Chwyciłam klucze u brałam czarne vansy i wyszłam z pokoju. Zamknęłam pokój a klucze schowałam to torebeczki i pobiegłam do do pokoju Karo. Pukałam do jej pokoju. Otworzyła mi ładnie ubrana dziewczyna. Miała na sobie spódniczkę w kwiatki, czarną koszulkę i jeansową kamizelkę. Na nogach ma białe conversy.
- Cześć Karo- weszłam do jej pokoju i przytuliłam się do niej
- Hej- odsunęłyśmy się od siebie. Usiadłam na jej łóżku a ona dokończyła makijaż. Uśmiechnęła się do swojego odbicia i usiadła koło mnie.
- To jak będzie dzisiaj wyglądał nasz dzień?- zapytała z entuzjazmem
-hm...jest przed 10 więc mamy około godzinę na przyjazd dziewczyn. Trochę się poznamy i jedziemy na zakupy.- widać było, że cieszy się na ten plan jak wariatka. Nagle coś mi się przypomniało:- a i jeszcze jedno...-pokazała gestem ręki bym kontynuowała-...idziesz z nami na galę. Będziesz osobą towarzyszącą Niall'a. - zrobiła takie oczy jakby ducha zobaczyła a szczęka odpadła. Dosłownie. - Ym... Karo?
-Co? -patrzyła na mnie z niedowierzeniem
- Coś się stało?
-Tak, stało się dużo. Będę osobą towarzyszącą samego Niall'a Horan'a a co lepsze na światowej gali!- nie rozumiałam. To nawet ja się tak z niej nie cieszę. Ja jestem dziewczyną Harry'ego Styles'a i będę się z nim tam pokazywać i w ogóle a ona tylko osobą towarzyszącą. Może niegdy jej się to nie śniło?
-Super, że się cieszysz. Jestem pewna, że nasz blondasek skacze z radości jeśli Hazza mu powiedział, ale pamiętaj! Zero pisku w jego otoczeniu wtedy już jesteś na przegranej pozycji.- pokiwała głową na znak, że rozumie. Rozmawiałyśmy na różne tematy. Tak fajnie nam się rozmawiało, że gdyby nie to, że spojrzałam na zegarek byłoby po nas.
-Karolina jest za 5 jedenasta!- Chwyciłam ją za rękę i wybiegłyśmy z pokoju. Ona pośpiesznie zamknęła pokój i ruszyłyśmy biegiem na hol. Ku naszemu szczęściu wysiadały z auta. Jedna za drugą. Weszły do holu a ja z Karoliną o mało nie zemdlałyśmy tak jak te dziewczyny na zewnątrz. Weszły pojedynczo do środka z wielkimi uśmiechami każda była pięknie ubrana. Danielle miała krótkie spodenki we wzorki i czarną
na ramiączkach.  Na nosie miła czarne okulary. Następnie weszła Eleanor. Miała na sobie ładną, białą sukienkę z brązowym paskiem a na głowie miała artystyczny nieład i okulary. 
Na samym końcu weszła Nat. Cholernie pięknie wyglądała. Zazdrościłam jej urody i figury. Gdy tylko mnie zobaczyła od razu rzuciła się na mnie biegiem też ruszyłam. W połowie mojej drogi przytuliłyśmy się
-tęskniłam. Mimo, że to były tylko 3 dni. Boże jak mi cię brakowało!- po jej policzkach zaczęły spływać łzy szczęścia
-też tęskniłam- odsunęłam się od niej i zaczęłam obserwować to w co jest ubrana. Miała na sobie czerwoną bluzkę na ramiączkach w jakieś małe, białe kropki, jeansowe spodenki z czarnymi krzyżami i czarne vansy!
-aaa! Mamy te same buty!- ona spojrzała na dół i krzyknęła. Przyłożyła swoją nogę do mojej wyciągnęła swój telefon i zrobiła zdjęcie. Nagle do nas podeszła reszta dziewczyn. Odsunęłyśmy się od siebie i przytuliła się do mnie Danielle w zraz Eleanor. Trochę zdziwiona odwzajemniłam.
-Zachowujecie się jak dzieci- powiedziała Danielle.- Ty jesteś pewnie Megan dziewczyna Hazzy a twoja koleżanka to Karolina. Dobrze pamiętam? - ja jedynie pokiwałam głową. Odsunęłyśmy się od siebie. Dziewczyny poszły zarezerwować pokoje. Jak się okazało każda dziewczyna miała pokój z chłopakiem. Gdy Karo to usłyszała o mało zawału nie dostała! Z tego co się dowiedziałam jej ulubieńcem był Niall. Poszłyśmy do swoich pokoi. Stałybyśmy tam dłużej gdyby nie to, że ochrona przyniosła walizki dziewczyn jak i chłopaków. Karolina niestety musiała pożegnać się ze swoim pokojem i powędrować bliżej nas. Złożyło się tak, że całe 3 piętro należało do nas. Gdy dziewczyny odłożyły  walizki udałyśmy się na stołówkę by zjeść śniadanie.
- Jedzenie było pyszne!- Powiedziała Karolina.
- Ona jest strasznie podobna do Niall'a.- powiedziałyśmy wszystkie naraz i wybuchnęłyśmy śmiechem
5 godzin później
Chodzimy po sklepach już długo i żadna nie znalazła pięknej sukni. Za to pokupowałyśmy masę innych rzeczy. Weszłyśmy do jakiegoś sklepu z sukienkami. Tak na serio nie zwracałyśmy uwagi na nazwy tych sklepów. Podeszłyśmy do sukienek które były ponoć najpiękniejsze- tak uważała ekspedientka- i nie myliła się. Po upływie pół godziny każda poszła do przymierzalni by przymierzyć te wybrane. Gdy już się przebrałam krzyknęłam by usłyszały:
-przebrane?!
-tak!
-tak!
-tak!
-tak!
-Więc wychodzimy na trzy!- wydarłam się- raz...dwa...trzy!- Każda z nas wyszła i wzdychałyśmy na widok innej. Każda z nas wyglądała pięknie. Więc w skrócie Danielle miała długą suknię do pasa białą a później czarną. Eleanor wyglądała jak księżniczka z bajki. Wyglądała jak cukierek malinowy. Jej suknia też była długa ale różowa bez
ramiączek. Potem spojrzałam na Karolinę. Wyglądała cudnie. Ta sukienka podkreślała jej figurę i 
szczupłe nogi. Była krótka czarna z
paskiem w pasie miała też brązowe 
szpilki. Wyglądała jak czarna anielica. Na koniec zostawiłam sobie Natalię bo przez nią mdleję i tym razem się nie pomyliłam to jak ona wyglądała...czarna sukienka od kolan w dół prześwitująca. Od 
ramion do pasa była koronka. Miła też żółty żakiet co dodawało jej urody. Wszystkie wyglądały jak anioły.
-Boże, wyglądacie tak pięknie...- wyszeptałam cicho.
-wiemy, ale ty wyglądasz najładniej. Ta sukienka. Jest jak szczał w dziesiątkę.- Z przodu była do kolan a z tyłu do kostek. Miała biały, bardziej mleczny kolor. Na piersiach były różne srebrne paseczki. Do tego tego samego koloru wysokie szpilki.

Teraz szłyśmy do lodziarni. Zdecydowałyśmy się na te sukienki i zadowolone idziemy się obżerać. Stałyśmy w kolejce. Gdy była nasz kolej każda wybrała duże lody truskawkowo-czekoladowo-śmietankowe z polewą toffi. Tak wiem jest to bomba kaloryczna ale miałam na nie ochotę. Rozmawiałyśmy dość długo. O wszystkim ale o niczym. Natalia została smsa. Jej oczy prawie wyszły z orbit. Spojrzała na nas przestraszonym wzrokiem i wydarła się:
-kobiety! Jest 19:10! Chłopcy już od jakiegoś czasu są w hotelu i siedzą w holu bo kluczy nie mają! Ruszamy się!- nie przejmowałyśmy się tym, że ludzie się na nas patrzą. Zebrałyśmy wszystkie torby i biegiem ruszyłyśmy do hotelu. Byłyśmy w nim po 5 minutach. Podbiegli od razu do nas chłopcy. Karolina stała koło mnie szczęśliwa. Do mnie podszedł Harry z Niall'em.
-Jezu, kochanie nareszcie jesteś! Dawaj klucz i idziemy do pokoju! - chwycił mnie za rękę ale odwróciłam się w stronę Karoliny. Rozmawiała z Niall'em jakby znali się od zawsze. Wszyscy ruszyliśmy schodami na górę. Przy swoich każdy mówił ''do zobaczenia później! O ile dożyjemy do 20!'' Śmiałam się ale może mieli rację? Nie licząc się z tym. Wparowałam do pokoju a raczej przez pokój do łazienki. Szybko się umyłam. Wyszłam owinięta ręcznikiem. Teraz to Harry biegł w jej stronę. Po drodze musnął moje usta i zamknęły się za nim drzwi. Podeszłam do torby z sukienką i nową bielizną i zaczęłam się ubierać. Gdy zakładałam suknię z łazienki wyszedł loczek. Był w samych bokserkach. Podszedł do swojej torby i wyciągnął garnitur. Ubraliśmy się pośpiesznie. Ja podeszłam do toaletki i zaczęłam się robić. Po upływie 20 minut byłam gotowa. Byłam zadowolona z końcowego wyniku.
 Chwyciłam torebeczkę i włożyłam na niej telefon. Spojrzałam na mojego chłopaka wyglądał pięknie.Wyglądał jak bóg. Podeszłam do niego. Jego ręce powędrowały na moje biodra by mógł mnie jeszcze bardziej do siebie przybliżyć. Moje dłonie owinęłam na jego szyi. Musnęłam jego usta ale on postanowił to pogłębić. Najpierw pocałunek był delikatny lecz z sekundy na sekundę bardziej namiętny. Rozszerzyłam usta i jego język wtargną we mnie.Poddałam się temu całkowicie. Jego język był taki subtelny. Po chwili uznałam, że nie będę taka ''Łatwa'' i zaczęła się walka o dominację. Drzwi do pokoju otworzyły się z hukiem. Odskoczyłam od chłopaka i spojrzałam na przybysza. Albo wzrok mnie myli albo mam urojenia. Przede mną stała Karolina a w pasie obejmował ją... Nialler. Wow szybcy są.
-hej przepraszamy, że przerwaliśmy wam tą cudną chwilę ale musimy iść.- Powiedziała zmieszana dziewczyna. Blondynek jedynie zrobił się czerwony. Wiedziałam, że jeszcze chwila i wybuchnie śmiechem. Nie myliłam się. Śmiał się jak opętany tak, że na korytarzu były już wszystkie pary i patrzyli się na nas jak na idiotów. Wzruszyłam ramionami i wyszłam z Hazzą z pokoju. Zamknęłam drzwi a klucze włożyłam do torebeczki. Harry chwycił mnie w talii i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Przed hotelem były tłumy fanów. Jak i chłopaków jak też dziewczyn. Na co niektórych transparentach były napisy takie jak:'' Hagan: Najsłodsza para na świecie! <3'' Wywnioskowałam, że to połączenie imion, mojego i Harry'ego. Zrobiło mi się cieplej na sercu. Czytając to. Jednak nie było czasu na autografy więc ruszyliśmy na przód do samochodu.
Jechaliśmy już jakiś czas. Siedziałam wtulona w Hazze. Co chwile szeptał mi coś słodkiego do ucha.
- Ej ludzie!- wydarł się blondasek- Co wy na to by po gali zrobić sobie maraton filmowy?
-okey! Oglądamy horrory a później straszymy się nawzajem.- powiedział Louis a Els spojrzała na mnie z przerażeniem. Zaśmiałam się.
- a kiedy wracacie? - Zapytałam tych co rano przyjechali. Pierwsza odezwała się Danielle:
-a wy? Ty z Harrym kiedy wracacie?
-hm...jeszcze 5 dni, a co?- odpowiedział Harry
-więc my też za 5 dni- dodał zazwyczaj spokojny Liam. Może być ciekawie. Pomyślałam. Samochód się zatrzymał a aja spojrzałam przez szybę.
-O matko ile ludzi i reporterów!- powiedziałam przerażona. Natalka potwierdziła moje słowa.
- nie bój się- szepnął mi Haz. Wpierw wyszedł Louis i Elka potem Niall i Karolina zaraz po nich Nat i Zayn po nich ja z Harrym i na końcu Danielle z Liam'em. Zaczęły się piski na nasz widok i flesze błyskały nie miłosiernie. Ruszyliśmy przez siebie. Stąpałam po czerwonym dywanie po którym chodziły największe sławy. Zatrzymaliśmy się na chwile by zrobiono nam parę zdjęć i ruszyliśmy dalej. Byłam w szoku. Nigdy nie myślałam, że będę w telewizji na czerwonym dywanie! To co się działo wewnątrz we mnie było nie do opisania. Zajęliśmy swoje miejsca i impreza się rozpoczęła.
* perspektywa Niall'a*
Siedzieliśmy tak ze 2 godziny gdzie nadszedł czas na który czekaliśmy a mianowicie o najlepszym brytyjskim zespole. Na dużym ekranie pojawiały się kawałki piosenek. Jedna z nich była nasza. Strasznie się denerwowałem. Widać, że nie tylko ja. Karolina mocno się do mnie tuliła. Szczerze bardzo ją polubiłem. Liam był z pozorów spokojny ale ja wiedziałem swoje. Starał się uspokoić Dan. Louis który siedział obok mnie gadał coś w stylu: '' No na święte marchewki! Jak ja się denerwuję'' albo ''przeklęte duże marchwy na scenie'' chciało mi się śmiać. Els próbowała go uspokoić ale coś jej nie wychodziło. Harry mocno przytulał Megan. razem byli nerwowi. Zayn miał zamknięte oczu, więc pewnie się modlił. Natalia rysowała coś. Ona zawsze to robiła gdy była bardzo nerwowa. To jej pozwalało nie rzucać rękoma w każdą stronę
- Więc najlepszym BoysBandem w Anglii jest...- dlaczego oni tak robią? Dlaczego przez nich ludzie nie oddychają? -...za chwilę się dowiemy na kogo głosował cały świat. Wygrywa...One Direction!- wrzaski i oklaski dookoła nas były ogromne. Nie mogłem uwierzyć wszyscy stanęliśmy.Wpierw każdy przytulił się do swojej dziewczyny. Ja objąłem mocno Karolinę i zacząłem się z nią kręcić wokół własnej osi. Po chwili wszyscy się przytuliliśmy. Dziewczyny wygoniły nas na scenę. To co czułem było nie do opisania. Każdy dziękował fanom, ludziom którzy nam pomagali ale ja wiedziałem, że czegoś żaden nie wymienił. Chwyciłem mikrofon od Zayn'a i powiedziałem:
-Dziękuje najbardziej naszym dziewczyną! Gdyby nie one nie ruszalibyśmy się w ogóle z łóżka! Dziękuje też naszym wspaniałym fanom! Do zobaczenia!- zeszliśmy z sceny i Karolina cmoknęła mnie w policzek. Była taka kochana! Usiedliśmy na swoich miejscach i siedzieliśmy tak jeszcze godzinę i koniec!
* perspektywa Megan*
Byłam taka szczęśliwa! Co chwilę całowałam Hazzę. Właśnie wracaliśmy do hotelu
- nie mogę uwierzyć, że to dzieje się naprawdę!Teraz wracamy do domu przebieramy się w piżamy i...piżama party!- darł się loczek. Zaśmiałam się z niego. Tak go kochałam. Nagle wszyscy zaczęli tańczyć jak idioci. A najbardziej Hazza. Jak go zobaczyłam myślałam, że padnę na zawał
-proszę was chłopcy spokój! Bo zaraz auto się rozleci- odezwała Karolina.
-a jak się uspokoję to co będę miał zamian? - Niall zaczął ją podrywać uuu...! Zamierzałam podsłuchać. Szturchnęłam łokciem Hazzę by też posłuchał
-hm...nie wiem, nie wiem- Karo odpowiedziała z uśmiechem na twarzy. Nialler zrobił smutną imię
-przynajmniej całus w policzek- Karo jęknęła i cmoknęła go w policzek. No chciała bo Niall przechylił tak głowę, że pocałowali się ustami. Ta od niego odskoczyła jakby ją piorun kopnął. Na twarzy była czerwona jak burak. Ja z Hazzą ledwo wytrzymaliśmy by nie wybuchnąć  śmiechem. Niall ponownie się do niej przysunął i musnął jej usta. Ona odwzajemniła i ręce narzuciła na jego szyję. Ja z loczkiem nie wytrzymaliśmy i wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem. Wszyscy spojrzeli na nas dziwnie na co ja z Harrym spojrzeliśmy na siebie i kiwnęliśmy głowami:
- Zakochana para Niall i Kara! Zakochana Para Jacek i Barbara!- śpiewaliśmy na całe gardło a nasze świeżo upieczone gołąbeczki zniknęli za czerwienią na ich twarzy. Pojechaliśmy jeszcze do sklepu.
*****************************************
Więc jestem z następnym rozdziałem ten jest nieco dłuższy ale dużo się w nim działo a nie miałam serca rozdzielać tego na pół :) Proszę o 5 komentarzy!

środa, 5 lutego 2014

Rymowanki xd

Dzisiaj na jednym blogu o One Direction spodobały mi się takie rymowanki więc postanowiłam je tytaj umieścić :) Chciałabym przynajmniej 5 komentarzy :) to nie jest dużo ale no proszę... Kolejny rozdział pojawi się jutro albo pojutrze.


1. Krzyki, piski, fanfary,
gdy na scenę wchodzi Harry
                                           2.Niall dumnie sobie kroczy,
                                              Wyżej niego nie podskoczysz
                                                                                           3.Liam musi być poważny
                                                                                              Daddy też jest przecież ważny
                                                                                            4.Ta fryzura odlotowa
                                                                                                Zayn lusterko swoje chowa
                                         5.Louis marchew trzyma w dłoni,
                                            Czy to są naprawdę ONI?
6.''One Direction'' wykrzykują
Polskie fani ich stratują!

                                                                                                              7. Takie jest moje marzenie:
                                                                                                                  ''Jeden De'' na polskiej scenie :)


Dobranoc ;* Życzę jednokierunkowych snów :)

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 7

Okazało się, że Karolina jest w tym samym hotelu co my tylko, że na pierwszym piętrze. Stałam przed lustrem i przyglądałam się czy dobrze wyglądam. Odwróciłam się i zobaczyłam loczka wpatrującego się we mnie. Podszedł do mnie i szepnął do ucha:
-Ślicznie wyglądasz- puściłam buraka. Według mnie wcale nie byłam ładna.
-Na świecie są miliony dziewczyn ładniejszych ode mnie. Na przykład Selena Gomez.- Hazza pokręcił przecząco głową
-Wcale nie. Ty jesteś najpiękniejsza i ja ci to mówię z tego miejsca.- jęknęłam bo wiedziałam, że z nim nie wygram. Chwyciłam czarną kopertówkę i włożyłam do niej telefon i niedużą sumę gotówki.
-Idziemy?- Haz chwycił mnie za rękę i splótł nasze palce. Nie puścił ich nawet gdy musiał zamknąć pokój. Jak chciałam by puścił patrzył na mnie jak na mordercę. Szliśmy przez hol gdy zobaczyłam Karo biegnącą w naszą stronę. Zatrzymaliśmy się i zapytałam:
-Coś się stało?- ona pokręciła przecząco głową. Odsapnęła i zaczęła mówić:
-Nie, nic się nie stało. Chciałam zapytać jakie macie na jutro plany?- chciałam odpowiedzieć ale Hazza musiał coś dodać więc nie przerywałam
-Ja juto jadę na lotnisko po chłopaków i jedziemy na chwilę do Simona oraz Paula. Potem ja z chłopakami jedziemy na zakupy a wy, El, Dani oraz Perrie też macie iść na zakupy. Więc żegnamy się o 9 a widzimy o 19. O 20 mamy limuzynę i 20:30 zaczyna się gala.- Spojrzałam na niego jak na ufo. Znowu zakupy?
-przecież mam sukienkę.-wytknęłam.
-ale niestety w świecie sław musisz mieć suknię od znanego projektanta.
- Po cholerę?- boże oni nie mają na co kasę wydawać? Wiem, że chłopcy tacy nie są i w ogóle ale inni? Zamiast dać ubogim rodziną wydają na jakieś suknie gdzie po jednym wyjściu lądują w śmietniku.
- Nie wiem. Lecz ja chcę byś miała przepiękną suknie. A teraz chodźmy bo się spóźnimy. -chwycił mnie za rękę a ja się wydarłam do Karoliny:
- jutro o 9:30 będę u ciebie! - Ona pomachała mi i ruszyliśmy. Po upływie kilkunastu minut wysiadaliśmy przy najlepszej restauracji w Australii. Od razu gdy wysiedliśmy zaczęły błyskać flesze i były piski. Przebrnęliśmy przez tłum fanek i weszliśmy do cichej restauracji. W tle leciała powolna piosenka klasyczna. Podeszliśmy do zarezerwowanego przez Harry'ego stolika. Bardzo mi się tu spodobało
-pięknie tu- powiedziałam gdy odsuwał mi krzesło. Uśmiechnął się do mnie i musną mnie w policzek. Odwzajemniłam uśmiech. Usiadł na przeciwko mnie.
- Po kolacji zabieram cię w piękne miejsce.- mówił to tak jakby za oknem była cisza i spokój a mnie już to wkurzało. Co chwila jakieś blaski aparatów albo krzyki. Boże ile tak można?
-cieszę się ale teraz z innej bajki. Czy nie wkurza cię to co się dzieje za szybą?- pokazałam głową w tamtą stronę. Harry lekko się uśmiechnął i chwycił moją dłoń. Opuszkiem kciuka kreślił ślady na zewnętrznej stonie ręki.
-denerwuje ale pomyśl. Gdybyśmy się nie poznali a ty byś była tu i mnie zobaczyła w restauracji co byś zrobiła? Przeszłabyś dalej czy raczej podeszła by zobaczyć swojego idola?- to dało mi dużo do myślenia. Nie wiedziałam, że on jest taki inteligentny
-no...masz rację ale to jest wkurzające!
-kochanie, nie przejmuj się nimi. Ciesz się chwilą i tym co jest dla ciebie ważne a nie na czymś innym- uśmiechnęłam się do niego a on nachylił się i musnął moje usta. Chciałam by trwało to dłużej ale podeszła do nas kelnerka.
- Co państwo zamawiacie?- Była to wysoka dziewczyna około 30-dzieski. Miała bardzo długie brązowe włosy i szare oczy. Uśmiechała się, było widać na kilometr że ten uśmiech jest szczery.
-hm..-usłyszałam zamyślony głos mojego chłopaka.- dwa razy Grillowane krewetki, a na deser Vanilla Bean oraz białe wino.- uśmiechnął się do niej a ona odeszła. Patrzyłam na niego jak w obrazek. Harry zaczął poprawiać włosy i zapytał:
-Coś nie tak? Mam coś we włosach- zaśmiałam  się. Chwyciłam jego dłonie i szepnęłam:
-nie. Wszystko w porządku. Po prostu nie wierzę, że ktoś tak piękny siedzi przede mną a co najlepsze jest moim chłopakiem.- Teraz gdy się uśmiechnął było dokładnie widać dołeczki Harry'ego. Podniosłam ręce i wskazujące palce wbiłam w dołeczki. Było słychać piski fanek bo chyba skojarzyły, że ich odol ma te cudne dołeczki, ale one należały jedynie do mnie i do Hazzy. Zaczęliśmy rozmawiać o błahostkach a mianowicie o muzyce, o jutrzejszej gali, o kotach. Podeszła do nas kelnerka z naszymi zamówieniami. Jedliśmy w ciszy. Nagle do głowy wpadło mi jedno pytanie. nie chciałam go zadawać bo uznałam, że to głupie ale Harry wyczuł, że coś nie tak. Położył sztućce i chwycił mnie za dłonie z zatroskanym głosem zapytał:
- coś nie tak?- nie chciałam o tym mówić ale też nie chciałam by był smutny z mojej winy. Jedynie przekręciłam głowę w bok. Jednak nie było dane mi patrzeć na nic innego niż na szmaragd w jego oczach. Chwycił mnie za podbródek i ponownie zapytał:
-coś się stało, księżniczko?- lekko uśmiechnęłam się na to jak mnie nazwał
-nic, tylko nie daje...mi spokoju...jed...jedno pytanie- spuściłam zażenowana głowę 
-jakie pytanie?- zapytał zirytowany moimi dziwnymi odpowiedziami.
-dlaczego...dlaczego się we mnie...zakochałeś?- zaczęłam się bawić moimi palcami.
- łatwiejszego pytania nie słyszałem. Zakochałem się w tobie bo jesteś piękna, utalentowana, usamodzielniona, mimo tego co cię spotkało jesteś silna, jesteś Directioners a nie piszczałaś na nasz widok, traktujesz mnie jak zwykłego chłopaka oraz kocham cię za to, że jesteś taka urocza- spojrzałam na niego nie dowierzając jego słowom. Naprawdę tak sądził? 
-ty za to jesteś słodki- zobaczyłam, że jego policzki nabierają czerwonego koloru. Właśnie oto mi chodziło.
-nie słodź tak! To ja jestem od słodzenia- chciał udawać naburmuszonego ale mu nie wychodziło
-jestem zmęczona tym całym dniem.- zobaczyłam cień smutku w oczach Harry'ego. Czyżby pomyślał, że to przez niego?- Ten dzień był taki cudowny ale jestem padnięta- loczek uśmiechnął się i szepnął:
-przykro mi ale jeszcze mam niespodziankę.- chwycił mnie za rękę by spleść nasze palce i wyszliśmy z restauracji wcześniej płacąc. Znowu te krzyki, znowu flesze. Czy im się nie nudzi? Pomyślałam o tym co mi powiedział loczek. Ja zapewne też bym cały czas bym tam stała. Hazza zaczął rozdawać autografy a ja stałam koło jego boku. Zobaczyłam dziewczynę w gipsie. Mimo tego, że ma chyba złamana nogę stoi tu, nie przejmuje się bólem. Podeszłam bliżej niego i szepnęłam mu na ucho:
-bo tam trochę dalej stoi dziewczyna w gipsie. Widać, że bardzo cierpi między innymi dlatego, że wszyscy ją depczą.- On spojrzał w tamtą stronę i powiedział:
-chodź idziemy do niej.- chwyciliśmy się za dłonie i podeszliśmy do niej. Była odwrócona do nas tyłem bo już się poddała i wracała...dokądś. 
-hej...-zaczął Harry. Tamta wyprostowała się jak struna i odwróciła się. Gdy nas zobaczyła o mało zawału nie została.
-To...to wy?- pokazała na nas
- a widzisz tu kogoś innego?- zapytałam mile miała ze 15 lat
-nie, nie widzę ale nie mogę uwierzyć, że spotykam mojego idola a do tego od jakiegoś czasu idolkę- idolkę? miała na myśli mnie? Co ja takiego zrobiłam?
-dlaczego jestem twoją ''idolką''?
- Bo właśnie taką jaka ty jesteś wyobrażałam sobie dziewczynę Harry'ego- Haz lekko mnie przytulił i odpowiedział:
-miło, że tak mówisz...-wziął od niej kartkę i długopis-...jak masz na imię? 
- Alex.- uśmiechnęła się do nas. Harry oddał jej kartkę. Mieliśmy iść gdy ta Alex nas zawołała
-tak?- zapytałam. Boże mimo, że ją polubiłam działała mi już na nerwy, Ja Chcę Spać.
-dasz mi też swój autograf?- Co? Przecież nie jestem sławna.
-okey...-wzięłam od niej tą samą kartkę na której był autograf Harry'ego. Podpisałam się koło niego a między podpisami narysowałam serduszko. Uśmiechnęliśmy się do niej i ruszyliśmy
                                                                                  *
Chodziliśmy po parku a mi się wydawało, że ktoś nas śledzi. Uznałam, że to moja paranoja. Skręciliśmy w jakąś alejkę i moim oczom ukazała fontanna ozdobiona kolorowymi światełkami. Zasłoniłam usta rękami z zachwytu. Hazz widząc moją reakcję podszedł do mnie i mocno ale czule przytulił całując czubek głowy. Odsunął się ode mnie i uklęknął...co on chciał zrobić? Byłam taka szczęśliwa. Wyciągnął z kieszeni garnituru małe pudełeczko. Otworzył je a moim oczom ukazał się piękny pierścionek. Był on złoty z malutkimi diamentami a pośrodku jeden duży.  Spojrzałam na Harry'ego. był uśmiechnięty od ucha do ucha:
-  Czy ty Megan Kwiatkowska zostaniesz oficjalnie moją dziewczyną? - Nagle usłyszałam oklaski i krzyki fanów. Więc nie myliłam się, że ktoś idzie za nami ale wracając do Hazzy byłam przszczęśliwa
-Tak. Zgadzam się- założył mi na palec pierścionek i podniósł się z kolan. Rzuciłam się mu na szyję. 
-Kocham cię, Kocham cię- powtarzałam w kółko. Jakiś reporter do nas podszedł i zapytał:
- Więc teraz jesteście oficjalnie  razem?- spojrzałam na Harry'ego. Spojrzał na mnie i pokiwał głową tak by nikt nie zauważył. On wiedział jak bardzo nie chciałam z nimi rozmawiać. 
- Tak jesteśmy razem. Bardzo ją kocham. Ona jest jedyną dziewczyną której podarowałem pierścionek na znak, że jest ze mną.- Uśmiechnęłam się na te słowa. Nie widziałam, że jestem jedyną dziewczyną którą tak kochał.
- Też cię kocham, Hazza. Naprawdę nigdy nie spotkałam jak idealnego chłopaka jak ty- Reporter uśmiechnął się do nas a fanom wymsknęło się jedno, długie ''aww'' 
-cieszę się, ale mam jednak pytanie które huczy w internecie od początku waszego związku- Harry spojrzał na niego by kontynuował ale ten chyba nie zrozumiał więc odezwał się:
-jakie?
- Czy ty, Megan jesteś z Harry'm bo go kochasz czy dla pieniędzy? Oczywiście to co tu widziałem święcie przekonuje mnie, że to pierwsze ale inni się domagają odpowiedzi od was- Po części zobaczyłam, że krępował się gdy zadał pytanie no ale miał zdjęcia i nagranie jak się cieszyliśmy więc po co mu więcej dowodów jednak jak to łaskawy Harry Styles odpowiedział:
- przykro mi ale jeśli nie wystarczą im zdjęcia które pan ma gdzie miała to być nasza randka a nie całego świata! Nie interesuje mnie co ludzie sądzą o nas! Powiem to raz a porządnie: Kochamy się naprawdę, nie dla pieniędzy czy czego ty tam wymyślacie!- trochę się przestraszyłam Harry'ego. Nigdy nie wiedziałam, że może być tak...zły.- Więc jeszcze raz zobaczę czy usłyszę pytanie '' Dlaczego wy jesteście razem?'' pourywam głowy. Niech ja zobaczę od fanek czy ''Directioners'' jeden hejt dla naszych dziewczyn będzie koniec One Direction i nie żartuję!- wszystkie fani jak i ja wydaliśmy bliżej nieokreślony dźwięk na słowa Harry'ego. Zasłoniłam usta ręką. Nie mogłam dopuścić by fanki cierpiały. Chwyciłam go za ramiona i spojrzałam w oczy:
- Harry, nie możesz tak mówić! Straszysz w ten sposób fanów. 
- Tak jest już postanowione. Czekaliśmy na wywiad jutrzejszy by ich ostrzec ale dzisiaj nie wytrzymałem i wszystko wygarnąłem!- moje zdziwienie było jeszcze większe. Oni zamierzali opuścić fanów ze względów miłości? Odwróciłam się do zszokowanych ludzi i wyjaśniłam:
-ludzie jak się okazało Harry nie żartował. Więc błagajcie waszych znajomych Directioners by nic nie pisali o Perrie, Eleanor, Danielle i mnie. Błagam was. Nie mówię tego by uratować sobie dupę tylko dlatego, że sama jestem Directioners! Nie wyobrażam sobie końca kariery chłopaków. Zbyt bardzo to kochają, ale jak widać miłość jest dla nich najważniejsza. Weźcie to sobie do serca i starajcie się dla nich, proszę...-wszyscy chwycili telefony i zaczęli pisać wiadomości. Co chwilę przychodziły dźwięki przysłanych wiadomości w większości były to kawałki piosenek chłopaków. Odwróciłam się do chłopaka i spojrzałam mu w oczy. 
-widzisz? Trzeba było im jasno powiedzieć. Ja jutro napiszę do znajomych w Polsce by zorganizowali dużo zlotów fanów w całym kraju by przemówić im do rozsądku. Może przejdzie to na cały świat i będzie spokój?- Uśmiechnęłam się do niego. On mocno mnie przytulił kładąc policzek na mój czubek głowy. 
-dziękuję. 
-za co głuptasie?- zapytałam zdezorientowana   
-za to, że ich przekonałaś do działania- cmoknęłam go w obojczyk i odsunęłam go od siebie
-nie masz za co dziękować. A teraz z chęcią wybiorę się do hotelu- Uśmiechnęliśmy się na równo. On chwycił moją dłoń i splótł nasze palce i wymruczał mi do ucha:
- dla mojej księżniczki wszystko- zadrżałam gdy poczułam ciepły powiew powietrza Harry'ego na mojej skórze. Ruszyliśmy przed siebie ale fani nas zatrzymali:
-dziękujemy ci, że przemówiłaś nam do rozumu. Życzymy szczęścia w miłości i ruszyli w drugą stronę co my.
weszliśmy do naszego pokoju a ja od razu rzuciłam się na łóżko.
* perspektywa Harry'ego*
Zaśmiałem się widząc jak Meg rzuca się na łóżko. Odwróciła się w moją stronę i spiorunowała spojrzeniem.
- z czego się śmiejesz?- zacząłem podchodzić do niej. Uśmiechnęła się
- z tego, że mam tak piękną, zabawną i inteligentną dziewczynę- jęknęła odchylając głowę do tyłu. Skorzystałem z okazji i zacząłem robić jej malinkę na obojczyku. Wpierw musnąłem to miejsce. Zacząłem ssać, lekko podgryzając skórę. Moja ukochana jęknęła. Gdy oddaliłem głowę, na szyi widniała czerwona plamka podmuchałem w to miejsce i szepnąłem:
-teraz już każdy będzie wiedział, że należysz do mnie- Megan zaśmiała się i uwolniła z mojego uścisku. Zdziwiony zapytałem:
-co robisz?
-hm...idę się umyć?- odpowiedziała tak jakby to była najprostsza rzecz na świecie. Automatycznie poruszyłem z zabawny sposób brwiami a ona wybuchła śmiechem gdy tylko się uspokoiła dodałem:
-może pójdziemy się razem kąpać? - spojrzała na mnie jak na byka.
-ty jesteś nienormalny czy udajesz? Przecież mówiłam, że nie chcę ci na razie nic pokazywać!- a no tak, wspominała ale jesteśmy parą. Postanowiłem z nią pogadać jak będziemy iść spać
                                                             *
Już jakieś 20 minut leżymy w ciszy. Mag miała głowę opartą na moim torsie za to jedną rękę miałem na jej plecach a drugą pod głową. Chciałem z nią porozmawiać ale bałem się, że uzna że to jej sprawa intymna i się na mnie obrazi no ale musiałem. Tak muszę przyznać jestem ciekawsi.
-Meg?- zapytałem cicho w obawie, że śpi ale poruszyła się lekko
-hm...?-wymruczała cicho
-możemy pogadać? -spojrzała na mnie z dołu
-nie możemy rano? Jest pewnie po północy...
-proszę
-skoro nalegasz...
-czy...czy ty jesteś...dziewicą? - poczułem, że się spina. Niestety nie widziałem jej twarzy więc nie wiem jakie uczucia odczuła. Od krząknęła i powiedziała:
-tak, jestem dziewicą i zostanę nią do nocy poślubnej- ''nieźle''pomyślałem.
- Dlaczego tak? - teraz odwróciła się tak byśmy patrzyli sobie w oczy
- po prostu zafascynowało mnie życie rodziców. Mama do ślubu była dziewicą a tata nie był prawiczkiem. To dlatego byli ze sobą szczęśliwi i...pewnie dalej są- zobaczyłem mały kryształek spływający jej po policzku. Starłem pojedynczą łzę a ona kontynuowała:- byli dla siebie stworzeni. Tata nie nalegał na...na to a ona była przy nim szczęśliwa on też był. Radko się kłócili, prawie nigdy. Dlatego ja postanowiłam zachować dziewictwo do ślubu- rzadko kto próbuje naśladować rodziców. Ja też naśladowałem ojczyma i jestem taki jaki jestem ona bierze przykład z matki i wcale nie żałuję, lecz wręcz przeciwnie. Gdyby żyli od razu bym do nich pojechał i podziękował za taką córkę
-cieszę się, że próbujesz być taka jak ona...- musnąłem jej usta i szepnąłem- dobranoc księżniczko
-dobranoc mój księciu na białym koni.- uśmiechnąłem się na to jak mnie nazwała. Nawet nie wiem kiedy odpłynąłem w krainę morfeusza.
****************************************
Więc jestem z kolejnym rozdziałem. proszę o mały komentarz przynajmniej 5 proszę. Ale teraz z innej bajki. Co wy na to bym dawała różne komiksy z One Direction? Dziękuję też za tyle wejść ale dalej nie wiem ile was chętnie czyta. Proszę o komentarz. Dawajcie też różne pomysły co bym mogła też dodać na tym blogu

:)

jeszcze dzisiaj dodam rozdział (przynajmniej spróbuję) pod nim będzie też krótka notka. Bardzo bym chciała by ktoś przeczytał i mi doradził do pewnej sprawy ale to już w swoim czasie 
                                                                                                                       więc papa 

Proszę

Jeśli czytacie moje opowiadanie proszę o mały komentarz... Nie chcę tego pisać od tak, chcę to pisać dla was. ( o ile wgl. ktoś to czyta) Naprawdę dla was to będzie 5 sekund a dla mnie motywacja do dalszego pisania. Więc PROSZĘ zostawcie za sobą ślad...