GRY

sobota, 22 marca 2014

Rozdział 10 - end of story

Teraz napiszę wcześniej. To będzie chyba najdłuższy rozdział i niestety ostatni. Z góry dziękuję za tyle wejść a zero komentarzy :/. Chciałam te opowiadanie dłużej ciągnąć gdyby nie moja wiara xd. Miałam w planach studia Meg wyprowadzka do Los Angeles niezłe życie zawodowe jak i prywatne. Chciałam je pisać aż do śmierci pary zakochanych ale niedobrze mi się robi gdy je piszę. Czuję się tak jakbym kogoś zdradzała. (Tak jestem wariatką, tak muszę iść do psychiatryka ale co tam xd) Zapraszam na rozdział :)
*****************************************
 Leżałem na łóżku a dokładniej na plecach i zastanawiałem się co ja takiego zrobiłem, że mam takie szczęście? Nie uratowałem nikomu życia, zrywałem z każdą laską po miesiącu. Meg jest taka kochana, że nie wyobrażam sobie zostawienia jej dla kogoś innego. Kocham ją nad życie. Lubię wypowiadać te trzy słowa ''Kocham Cię Meg''.
-Też cię kocham Harry!- teraz zdałem sobie sprawę, że powiedziałem te trzy słowa na głos. To może nawet dobrze. Powinna wiedzieć ile dla mnie znaczy. Dopiero teraz zacząłem rozglądać się po naszym pokoju. Był czarno-czerwony z wielkim łóżkiem i z stolikiem szklanym oraz dwa fotele czarno-białe paski. Pokój był przytulny. Właśnie z łazienki wyszła Meg z pidżamą z wielkim misiem na bluzce.
-Słodko wyglądasz tej pidżamce- wymruczałem do niej. Ona weszła na łóżko i położyła się koło mnie. Odwróciłem się w jej stronę i przyglądałem się z jak piękną istotą związał mnie bóg. Zmniejszyłem odległość między nami. Chwyciłem w swoje dłonie jej drobną twarz i przyciągnąłem do siebie. Na ustach miała jeszcze smak miętowej pasty do zębów. Pachniała jak ogród pełen róż. Jak zawsze słodko i romantycznie.
-Jesteś najlepszym co mnie spotkało- wymruczałem w jej usta. -Nigdy nie byłem tak szczęśliwy jak jestem z tobą. Uzupełniasz mój czas samą swoją osobą. Do końca świata i tydzień dłużej będę mówił jak bardzo cię kocham. Całowaliśmy się przez jakieś 20 minut i poszliśmy spać.
*perspektywa Megan*
Obudziłam się i poczułam pustkę na łóżku. Spojrzałam w bok i zamiast zobaczyć burzy loków zastałam tam poduszkę. Podniosłam się do pozycji siedzącej i zaczęłam rozglądać się dookoła pokoju a jego nigdzie nie było. Wstałam pobiegłam do łazienki. Brak loków. Ubrałam pierwsze lepsze spodenki i bluzkę i wybiegłam z pokoju. Zapukałam do pokoju na lewo od naszego. Otworzyła mi zaspana Elka
-Laska nie wiem czy wiesz ale jest cholernie wcześnie a ja z Lou chcemy spać! Co cię do nas sprowadza?
-Gdzie jest Harry?!- powiedziałam trochę za głośno tak, że za drzwi pojawiła się czupryna Louis'a.
-Skąd mam wiedzieć? To twój chłopak. Może poszedł na stołówkę?- odpowiedziała trochę zirytowana dziewczyna a Louis zaczął ją głaskać po ramionach. Rzuciłam szybkie ''miłego spania'' i pobiegłam na stołówkę. Gdy tylko wpadłam przez te cholernie ciężkie drzwi mojego ukochanego ani śladu. Postanowiłam pobiec do pokoju. Jak go nie będzie to do Dani i Liam'a a później do Perrie i Zayna. Na końcu...cóż będę czekać.
Padłam do naszego pokoju ale przeliczyłam się. Nie było zmartwionej buźki loczka siedzącej na łóżku i czekającego na mnie. Było tak jak zostawiłam ten pokój. Po za jednym małym szczegółem. Kartki koło mojego telefony. Wcześniej jej nie było. Podeszłam do szafki wzięłam kawałek papieru i przeczytałam
''Dowiedziałem się od Els i Lou, że mnie poszukujesz. Nie martw się. Zobaczymy się na koncercie :) Muszę parę spraw pozałatwiać. A ty moja księżniczko ubierz się bardzo ładnie na koncert i to co po nim. Kocham Cię ~ Harry ;*'' Uśmiechnęłam się na te słowa. Harry i jego niespodzianki. wzięłam ciuchy i kosmetyczkę i ruszyłam w stronę łazienki.
Wyszłam z sauny(łazienka) po upływie pół godziny. Miałam na sobie czarne rurki, czarną bluzkę z białym krzyżem z długim rękawem. Chwyciłam kartę, telefon i wyszłam z pokoju ale po chwili wróciłam bo zapomniałam butów. Założyłam je i napisałam do dziewczyn ''idziemy na zakupy! Za pół godziny u Karo w pokoju! Też was kocham :)'' Pobiegłam do pokoju Karoliny i zapukałam. Otworzył mi Niall. Był w samych bokserkach a włosy miał poczochrane na każdą stronę.
-Cześć Niall. Jak tam poranek?- weszłam do pokoju i zobaczyłam taki bajzel, że o mało zawału nie zostałam. Jak to możliwe?! Przyjechaliśmy wczoraj a tu taki syf. -Czysto tu.-skomentowałam zanim farbowany blondyn odpowiedział.
-Miły poranek i faktycznie zanim napisałaś o zakupach było czysto- odpowiedział sarkastycznie Niall. Podeszłam do niego i mocno przytuliłam.
-oj...nie gniewaj się. Chcę z nimi gdzieś wyjść. Bo na Harry'ego nie mam co liczyć- ostatnie zdanie prawie wysyczałam. Nialler to wyczuł i zapytał:
-Co się stało?
-Ulotnił się gdzieś. Nigdzie go nie ma. Powiedział a raczej napisał, że spotkamy się na koncercie.
-pewnie ma dla ciebie niespodziankę.- uśmiechnął się do mnie i mocniej mnie przytulił. Usłyszeliśmy chrząknięcie. Odwróciliśmy się i zobaczyłam lekko wkurzoną rudowłosą dziewczynę
- Mam być zazdrosna ? 
-Nie, czemu?- Karolina zaczęła udawać zamyśloną.
-Hmm...stoi w samych bokserkach i przytulacie się jakby było coś między wami-ja z Niall'em wybuchnęliśmy śmiechem blondyn podszedł do dziewczyny i czule ją pocałował. Do pokoju wpadła Perrie i para zakochanych odsunęła się. Karolina krzyżowała ręce na piersi i zapytała:
-ładnie to tak nie przyjść?- nie wiedziałam o co chodzi więc siedziałam cicho
-przepraszam no ale Zayn porwał mnie wczoraj i powiedział mi, że chce wziąć ślub za 2 miesiące. Już wszystko pozałatwiane i w ogóle! Boże wychodzę za mąż!- podleciałyśmy do przyszłej panny i mocno uściskałyśmy.
-Jestem taka szczęśliwa!-powiedziałyśmy w tym samym czasie ja i Karolina. Rozmawialiśmy jeszcze przez pół godziny gdy do drzwi ktoś zapukał.
-idę otworzyć powiedział Niall. Rozległy się dwa głosy. Els i Dani. Od razu podbiegły do Perrie.
-Jaka szczęściara z ciebie!- powiedziała Danielle. Eleanor jedynie jej zrównała.
-Laseczki! Trzeba to uczcić więc idziemy na zakupy! -gdy tylko to powiedziałam wszystkie ruszyłyśmy do wyjścia.
*16:00- Trzy godziny do koncertu*
Przechodzimy właśnie koło stadionu gdzie odbędzie się koncert. Było tam tyle fanów. Chciałyśmy przejść niezauważone ale nie udało się. Jakaś fanka nas zobaczyła i krzyknęła:
-Ludzie! Tam są dziewczyny chłopaków!- wszystkie zrobiłyśmy wielkie oczu i znieruchomiałyśmy. Jednak odzyskałam rozum i chwyciłam Els i Perrie za ramiona i powiedziałam:
-Ej! Nie stójcie tak! Musimy wiać!- i jak na zawołanie zaczęły uciekać. Dogoniłam je i biegłyśmy przed siebie. Wpadłyśmy do jakiegoś sklepu i poprosiłyśmy by ochrona zamknęła drzwi. Na początku mówił, ze nie ma takiej opcji ale gdy zobaczył tłumy ludzi od razu wykonał polecenie.Rozejrzałyśmy się po sklepie. Był to zwyczajny butik z ciuchami raczej wieczorowymi. Podeszłam do tych krótkich sukienek i zaczęłam grzebać. Po kilku chwilach zobaczyłam taką śliczną niebieską miniówkę. Na piersiach miała czarne i pod nimi koronkę. Strasznie mi się spodobała więc postanowiłam kupić. Podeszłam do kasy zapłaciłam. Spojrzałam na zegarek była 16:30. A przed sklepem dalej tłumy. Podeszłam do ochroniarza.
-Ymm...przepraszam, jest może jakieś tylne wyjście z tego sklepu?-Spojrzałam na dziewczyny. Siedziały na kanapie i popijały kawę.
-Tak jest. Kim panie w ogóle są?- Perrie podeszła do mnie i spojrzała na niego wilkiem.
-My jesteśmy dziewczynami chłopaków z One Direction- jego usta zrobi się z literę ''o''
-Naprawdę?!-zapytał zdziwiony facet.
-No tak? Czemu pan taki...zaskoczony?- Perrie wydawała się być lekko zdenerwowana.
-Bo moja córka jest directioners.
-naprawdę? To pewnie jest gdzieś w tłumie i nie pozwala nam iść?-zapytała Pez
-Nie. Siedzi w domu i płacze. Nie stać mnie na bilety. -odpowiedział ze smutkiem.
-Przykro nam- odpowiedziałam jak najłagodniej. Do głowy wpadł mi pewien pomysł. Odwróciłam się w stronę dziewczyn i zapytałam:
-może się złożymy na bilet dla tej dziewczynki?- Laski chyba dały przekonać na ten pomysł. Odwróciłam się do ochroniarza
-O której pan kończy pracę?
-Ymm...za pół godziny.
-To świetnie! Poczekamy i pojedziemy z panem do domu weźmiemy małą i przyprowadzimy po koncercie! Teraz poproszę o kawę- uśmiechnęłam się do mężczyzny i usiadłam na kanapie między Karoliną a Eleanor.   -Nie mogę uwierzyć, że padłaś na ten pomysł. Przy okazji kupimy tej rodzinie jakieś rzeczy. Niech ludzie pomyślą, że my nie jesteśmy takie złe. A tak w ogóle kiedy zaczynasz studia? - Całkowicie o nich zapomniałam. W poniedziałek są pierwsze zajęcia w Londynie a ja jestem w Warszawie! Na szczęście mam jeszcze 2 dni na naszykowanie się.
-W poniedziałek. Nie mogę się doczekać! Od małego marzyłam o fotografii- rozmarzyłam się. Zastanawiałam się jakby to było gdybym nigdy nie zaczęła się interesować zdjęciami, angielskim to nigdy bym nie poznała Harry'ego. To mi się nie podobało. Zmarszczyłam lekko nos i dziewczyny zaczęły się śmiać
ze mnie.
-O co wam chodzi?- zapytałam szczerze
- Jak zmarszczyłaś ten nosek wyglądałaś jak dziecko...-powiedziała Eleanor
-Słodkie dziecko- dodała Nat
-Haha bardzo śmieszne! -odpowiedziałam sarkastycznie. To spowodowało, że wszyscy zaczęli się śmiać.-Ej, może zadzwonisz do Zayn'a i zapytasz gdzie mamy się spotkać?- Zapytałam Nat.
-Dobry pomysł, powiem mu, że przyjdziemy z...-spojrzała na ochroniarza który rozmawiał z sprzedawczynią.- Proszę pana...-spojrzał w naszą stronę- ile lat ma pańska córka?- uśmiechnął się gdy wspomniano o jego skarbie
-15.  W sierpniu miała urodziny. Obiecałem jej 3 lata temu, że na te urodziny pojedzie na ich koncert. Nie udało mi się. Nienawidzę się gdy widzę jak moja córka płacze.-Uśmiechnęłam się. Kochający tatuś a nie jakiś sukinsyn, który bije swoje dziecko.
-Miło.-Uśmiechnęłam się. Nastała grobowa cisza. Po chwili słychać było wybieranie numeru i sygnał.
-Hej, Zayn- uśmiechnęła się.  Nie słyszałam o czym on mówi.
-Tak, stało się.
-Utknęłyśmy w sklepie koło stadionu gdzie ma być koncert.- uśmiechnęła się. Pewnie czarnowłosy coś jej miłego.
-Nie nie musisz. Za...-spojrzała na zegarek- za 10 minut jedziemy z ochroniarzem sklepu do jego domu i porywamy jego córkę na koncert. Nie ma biletu więc my jej kupimy- usłyszałam jak Zayn mówi ''...jesteście aniołami...''. Rozmawiali jeszcze chwilę. gdy skończyli pojechaliśmy do domu Directioners.
*perspektywa Harry'ego*
Ćwiczyliśmy '' Little Things'' gdy zadzwonił telefon Zayn'a. Przerwaliśmy próbę. Jestem pewien, że to Nat. Rozmawiał z nią jakiś czas.  Gdy tylko skończył spojrzał na nas i oznajmił:
-Dziewczyny są uwięzione w sklepie i za chwilę jadą z jakimś ochroniarzem do jego domu, po jego córkę i ta 15-latka jest naszą fanką i one zamierzają jej kupić bilet i zając się na czas koncertu potem odwiozą ją do domu- wkurzyłem się. Nie dlatego, że Meg jedzie do jakiegoś kolesia ale dlatego, że po koncercie miałem coś w planach. A to było dla mnie bardzo ważne. Czasami miałem dość, że ona była taka miła dla ludzi.Kochałam ją bardziej niż wszystkie inne rzeczy razem wzięte. Pokochałem ją za to, ze była pomocna. Jest słodka, urocza, piękna, zawsze radosna i pozytywnie nastawiona na świat. Mimo wszystko nie poddała się po stracie najbliższych i teraz powinna być z tego dumna. Lubię myśleć o swojej dziewczynie... z zamyśleń wyrwał mnie głos Niall'a.
-Halo, halo! Tu ziemia do Hazzy!- Niall krzyczał wniebogłosy. Przecież stał obok mnie więc po cholerę się tak darł!? Czasem go nie ogarniam mimo, że jest dla mnie jak brat.
-Słyszę cię Niall.- wyszeptałem tak jakby do siebie ale jak na złość usłyszał to.
-Cieszę się. A teraz gadaj o co chodzi.- Wszyscy stanęli przede mną.
-Ugh...jestem lekko wkurzony i tyle.- uznałem, że rozmowa jest zakończona więc ruszyłem w kierunku garderoby. Zrobiłem 2 kroki gdy poczułem jak czyjaś  ręka szarpnęła mnie do tyłu. Okazało się, że to Liam.
-Harry, o co chodzi?- zapytał łagodnie Liam. Mimo, ze widziałem jak twarz każdego jest wykrzywiona w grymasie on jedyny był nadzwyczajnie łagodny.
-Jestem wkurzony ponieważ Meg jest dla wszystkich za miła! Na przykład dzisiaj po koncercie mieliśmy mieć randkę ale nie! Bo ona musi jakąś dziewczynę odwieźć po koncercie!-Ręka Zayn'a wylądowała na moim ramieniu.
-Uspokój się. Podczas rozmowy słyszałem jak twoja księżniczka mówi, że po koncercie będą musiały poradzić sobie same bo jej książę w białych conversach zabiera ją na randkę. Później powiedziała- cytuję- ''Ach...jak ja Kocham Harry'ego! Nigdy nie pomyślałam, że spotkam takiego chłopaka jak on!'' - Uśmiechnąłem się na te słowa. Więc mój plan może stać się realny.
-Naprawdę tak uważała?- zapytałem łagodnie.
-tak. Nie masz się czym przejmować a teraz wracajmy do próby. -Odpowiedział żartem Louis. Znowu zaśpiewaliśmy ''Little Things''.  Gdy zegar wybił godzinę 18:30 ruszyli do garderoby by się przebrać i spotkać z fanami. Ubrałem to co zwykle i napiłem się wody. Już miałem wychodzić gdy do pokoju weszła Megan. Podszedłem do niej i mocno przytuliłem. Po chwili odsunąłem ją na długość moich ramion i lekko pocałowałem.
-co się stało?-wyszeptałem po pocałunku.
-Nic tylko boję się.- powiedziała tak cicho, że prawie jej nie usłyszałem. Nie wiedziałem o co jej chodzi. Czego się bała?
-Dlaczego? Czego?
-Boję się tego, ze mnie kiedyś zostawisz dla jakieś gwiazdeczki z cycami. Ja tego nie chcę, chcę chło...-nie pozwoliłem jej dokończyć gdyż mam dość tych bzdur.
-Meg, kochanie ja nigdy nie zostawię cię dla jakieś panienki. Ty jesteś tą idealną, jedyną. Byłbym głupcem gdybym cię stracił.- Meg zaśmiała się.
-Brzmisz jak jakiś średniowieczny romantyk. Haha- zaczęliśmy się razem śmiać gdy do pokoju nie wszedł Simon.
-Przepraszam ale koncert zaczyna się za 2 minuty. A tobie panienko moja ukochana...-od razu się odezwałem  
-Ejej! To moja dziewczyna! Więc ty wracaj do swojej żony! - Meg objęła mnie w pasie i szepnęła:
-Nie bój się. Kocham tylko ciebie.Simon jest dwa razy starszy a ja wolę...bardziej sexy chłopaka- jak to mówiła czułem jak mi staje.
-Też cię kocham.- cmoknąłem ją w nos a Simon jęknął.
-Dobra, dobra gołąbeczki koncert się zaczyna. - chwyciłem Meg za rękę i ruszyliśmy .  Przed wejściem na scenę szybko pocałowałem Meg a później ruszyła na widownie. Weszliśmy do scenę. Pierwszą piosenkę czyli ''Up All Night'' zaśpiewaliśmy dla dziewczyny chorą na białaczkę. Dlaczego ja o tym nic nie wiem ? 
* 2 godziny później *
- Teraz czas na ''Summer Love'' ta piosenka wiele dla mnie znaczy. Właśnie na początku tych wakacji spotkałem miłość swojego życia. Żyję z tobą i umieram z tobą. - powiedziałem w kierunku Megan mogło mi się wydawać ale zobaczyłem łzy w jej pięknych oczach.
* perspektywa Meg *
                                                       włącz- skończy się? Jeszcze raz  KLIK
Właśnie jedziemy autostradą cóż...gdzieś. Nie wiem dokąd Harry nic mi nie powiedział. Odwróciłam głowę w jego stronę . Był taki skupiony. Przybliżyłam się do niego i szepnęłam
- jesteś piękny - odwrócił się w moją stronę i lekko pocałował. Po chwili walnęłam go w ramię.
-Pacz na drogę ! - krzyknęłam do niego. Uśmiechnął się do mnie z cwanym uśmiechem przez co wybuchłam śmiechem. Jechaliśmy jakieś 20 minut gdy Harry zatrzymał się. Spojrzałam do okna i zobaczyłam morze. Loczek wysiadł z auta i otworzył mi po czym pomógł mi wyjść. Przytulił się do mnie od tyłu.
- Wiesz że cię kocham ? -zapytał szeptem. Odwróciłam się w jego stronę i leciutko pocałowałam.
- Wiem. Też cię kocham, Nawet bardzo.- Harry pociągnął mnie bliżej morza i klęknął przede mną. Dłonią zasłoniłam usta gdy on wyciągał czarne, małe pudełko. Otworzył je a moim oczom ukazał się piękny pierścionek. Spojrzałam na ukochanego wpatrywał się we mnie z uśmiechem.
- Megan, czy ty ukochana sprawisz że już na zawszę będę najszczęśliwszym facetem na tej planecie ? - poczułam jak na moich policzkach ciekną łzy.
- Tak - odpowiedziałam. Harry założył mi pierścionek a ja rzuciłam mu się na szyję. zakręcił nas kilka razy
- Tak bardzo cię kocham ! - krzyknął strasznie głośno. Uśmiechnęłam się do niego i splotłam ręce na jego karku i odpowiedziałam:
- Wiem to. Też cię kocham. - pocałowałam go namiętnie w usta. Powiało mrozem przez co przerwałam pocałunek i mocno przytuliłam się do Harry'ego.
- Zimno ci ? -zapytał z troską ? przejęciem ? Pokiwałam głową a on mnie chwycił i zaciągnął stronę samochodu. Zamknął za mną drzwi i ruszył na swoje miejsce. Gdy usiadł napisał do kogoś wiadomość. Przybliżyłam się i zobaczyłam że pisze do Nialla. '' oświadczyłem się Meg ! Bożę jestem taki szczęśliwy. Za niedługo ślub''  uśmiechnęłam się i ruszyliśmy. Spojrzałam na oddalające się morze.
- Będziemy musieli tu wrócić - powiedziałam do mojego narzeczonego [ :) ] nawet nie zaszczycając go spojrzeniem
- Tak. To miejsce od zawsze było dla mnie wyjątkowe. Teraz jeszcze bardziej. Cmoknął mnie w policzek a ja puściłam buraka.
- Każdą dziewczynę tu zapraszałeś ? -zapytałam zażenowana.
- Nie. Ty jesteś pierwszą. Kiedy byłem mały obiecałem mamie że zabiorę w to miejsce miłość mojego życia. Moja mama uśmiechnęła się do mnie i powiedziała '' Oby była tą jedyną'' teraz wiem co miała na myśli. - wjechaliśmy na autostradę i Harry przyspieszył.
- Dlaczego mnie kochasz ? - on spojrzał na mnie i odpowiedział:
- Chyba już ci mówiłem no nie ? - zapytał zdezorientowany nadal na mnie patrząc
- Wiem ale lubię gdy tak mówisz - uśmiechnął się do mnie. Nadal. Na. Mnie. Patrząc.
- Więc. Jesteś słodka, pomocna, piękna, kochana, inteligentna i za to najbardziej cię kocham - uśmiechnął się do mnie. Usłyszeliśmy trąbienie ciężarówki przed nami  i Harry próbował zjechać na inny pas ale nie mógł bo to tamto auto jechało na jego pasie. Gdy ciężarówka była już bardzo blisko ich on chwycił mnie za rękę odpinając swoje i moje pasy. Pocałował mnie i ciężarówka uderzyła nas. Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Gdy się ocknęłam dookoła było pełno krwi, szkła, policji, straży pożąrnej i innych ludzi. W tłumie zobaczyłam Nialla i Barbarę przytulającą się do niego, Zayna i płaczącą Nat, Louisa i Eleanor razem płakali patrząc na nas oraz Liama i Danielle obydwoje patrzyli mi w oczy. Z ust Liama zrozumiałam '' nie poddawajcie się walczcie'' więc Harry jeszcze żył. Mocniej ścisnęłam jego dłoń a on odwrócił się w moją stronę. Chwycił telefon i jakimś dziwnym cudem włączył dyktafon.
- Bardzo cię kocham Meg - szepnął z resztą powietrza jaka mu zostało i mi też
- Też cię kocham Harry. - po moich policzkach ciekły łzy. Otarł moje łzy.
- Pamiętaj. Na zawsze razem. Nawet u góry. Nigdy cię nie puszczę. - przybliżył się do mnie i pocałował mnie. Przed moimi oczami zapanowała ciemność jedynie czułam usta na moich ustach i słyszałam szloch innych osób. Po chwili już nic nie słyszałam ani nie czułam.
* perspektywa Nialla *
Dzisiaj mija rok od śmierci Harry'ego i Megan. Chwilę po ich śmierci odsłuchaliśmy ich ostatnie zdania. Z nich wynikło, że musieliśmy ( i chcieliśmy ) pochować ich razem ze złączonymi rękami, blisko siebie. Jeśli chodzi o One Direction dalej gramy ale bez...niego. To już nie to samo ale nie mieliśmy serca tego zakończyć. Ani Harry ani Megan by tego nie chcieli. Właśnie za 5 minut mamy koncert. Za 5 minut będzie godzina śmierci. Za 5 minut wszyscy będą płakać. Za 5 minut minie rok od nienawiści chłopa i jego ciężarówki i najważniejsze za 5 minut minie rocznica od pokazania prawdziwej miłości.
- Niall wszystko dobrze ? -zapytała moja żona. Tak żona każdy z nas ma żonę...prawie oprócz JEGO. Barbara jest w 8 miesiącu ciąży. Będą bliźniaki - Harry i Megan.
- Nie. Nic nie jest dobrze. -Krzyknąłem przez co wszyscy spojrzeli na mnie. Przybliżyłem się do Barbary przytulając ją. - Tęsknię za nimi.
- Ej, słodki ja wierzę że bóg przyśle ich w postaci waszych  dzieci - uśmiechnął się pocieszająco Louis Uśmiechnąłem się do niego ale moje łzy i tak wyszły na wierzch po chwili już wszyscy płakaliśmy.
- Przepraszam że przerywam ale już czas. -powiedział z czerwonymi oczami Simon. Czyżby też płakał ?
- Też płakałeś ? - zapytał Zayn
- Tak. Tak mi ich brakuje- przy dwóch ostatnich słowach głos mu się złamał. Ruszyliśmy wszyscy do niego i przytuliliśmy się. - dobra starczy. Czas na koncert.
Ruszyliśmy stronę sceny. Gdy tylko na nią weszliśmy nie było krzyków tak jak zawsze. Nikt nie umiał. Każdy miał małą lampkę.
- Dzisiaj zaśpiewamy piosenki Harry'ego które napisał jak...jak..- nie umiał dokończyć po rozpłakał się. Chwyciłem mikrofon i dokończyłem:
- Napisał je gdy...żył i poznał jego...żonę. Takby było gdyby...gdyby - też nie dokończyłem. Do akcji wkroczył Zayn
- Gdyby nie frajer. Harry - podniósł głowę do góry- mamy nadzieję że nie będziesz zły jeśli zaśpiewamy twoje piosenki ? - uśmiechnąłem się lekko pod nosem.
- Chyba nie. - powiedziała Nat z mikrofonem na widowni - Na pewno chciałby by...Meg je usłyszała- mówiła to z łzami w oczach.
Usiedliśmy w pół okręgu i zaczęliśmy.
Niall:
I figured it out
I figured it out from black and white
Seconds and hours
Maybe they had to take some time

Liam:
I know how it goes
I know how it goes from wrong and right
Silence and sound
Did they ever hold each other tight like us?
Did they ever fight like us?

Zayn:
I figured it out
Saw the mistakes of up and down
Meet in the middle
There's always room for common ground

Louis:
I see what it's like
I see what it's like for day and night
Never together
Cause they see the things in a different light
Like us
But they never tried like us

Zayn:
Cause You and I

Wszyscy:
We don't wanna be like them
We can make it 'till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above
Can seperate the two of us
No, nothing can come between
You and I (You and I)
You and I (You and I)

Zayn:
We can make it if we try
You and I

Zayn:
You and I*
Ta piosenka była idealna. Jakby  wiedział co się stanie. Jakby nie chciał umierać bez niej. Louis popłakał się w połowie a ja pod koniec. Jak ustalaliśmy zwrotki gdy nas zapytano co z refrenem od razu razem krzyknęliśmy ''Harry !'' ale po chwili przypomnieliśmy sobie że go już nie ma. Fani nawet nie szeptali siedzieli cicho od czasu do czasu płacząc. Spojrzałem na chłopaków. Byli tak samo przybici jak wszystko.
- Teraz śpiewamy tą piosenkę..dla mamy Harry'ego bo tak musiała się czuć po śmieci syna. Anne pamiętaj zawsze jesteśmy z tobą a Harry w twoim sercu. - wyszeptał Louis do mikrofonu.

Liam:
So your friends been telling me
You've been sleeping with my sweater
And that you can't stop missing me
Bet my friends been telling you
I'm not doing much better
'Cause I'm missing half of me

Zayn:
And being here without you
It's like I'm waking up to

Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I'm walking round with just one shoe
I'm a half a heart without you
I'm half the man, at best
With half an arrow in my chest
I miss everything we do
I'm a half a heart without you

Louis:
Forget all we said the night
No it doesn't even matter
Cause we both got split in two

Zayn:
If you could spare an hour or so
We'll go for the lunch down by the river
We could really talk it through

Niall:
Though I try to get you out of my head
The truth is I got lost without you
And since then I've been waking up to

Zayn:
Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I'm walking round with just one shoe
I'm a half a heart without you
I'm half the man, at best
With half an arrow in my chest
I miss everything we do
I'm a half a heart without you

Without you, without you
Half a heart without you
Without you, without you

Ta piosenka  była dla nas trudna. Opisuje to co teraz wszyscy czują. Czasem zastanawiam się czy niebo na prawdę istnieje czy oni odnaleźli się tam u góry ?  Nigdy się tego nie dowiem. Zszedłem z sceny i ruszyłem do fanów. Przytuliłem dziewczynę która od samego początku strasznie płakała. Było mi jej żal. Jej idol nie żyje...przez...jej...ojca. Powinienem  ją teraz znienawidzić  do końca życia ale ona nie była niczemu winna.
- Ja...przepraszam...na prawdę- mówiła przez szloch.- gdybym nie chciała by pojechał w cholerę pod pływem alkocholu nigdy by nie doszło do tego...- przerwałem jej
- Nie mów tak. Pomyśl co teraz czuje Harry. On nie lubi gdy ktoś zwala na siebie całą winę
- Ale go tu nie ma ! - krzyknęła oburzona. Moje serce ścisnęło się.
- Jest tu...- przyłożyłem jej dłonie do jej i mojego serca. - Jest w każdym sercu. - po moich policzkach ciekły łzy.
Niall, Liam, Zayn i wy wszyscy. Uśmiechnijcie się puki żyjecie. Albo mi się wydawało albo słyszałem Harry'ego. Spojrzałem na chłopaków potem na fanów. Wszyscy byli tak samo zdezorientowani jak ja.
- Czy wy też...? -zapytałem chłopaków a oni pokiwali głową.
Tak słyszycie mnie. Ja was widzę ale wy mnie nie. Tęsknie za wami. Tęsknie za fanami tęsknię za tobą mamo tęsknię za wszystkim. Ja odnalazłem Meg. Jesteśmy razem. Na zawsze. Nic nas nie rozdzieli.
Chciałbym was uściskać. Chciałbym usłyszeć głupi żart Louisa i narzekać na Nialla że tyle je. 
- Chciałbym znowu żyć...- odwróciłem się a na scenie zobaczyłem Harry'ego z Meg i małym dzieckiem na rękach.
- Harry ! - krzyknąłem na równo z chłopakami. On pokręcił głową z łzami w oczach.
- Widzicie mnie dzięki sercu. Mnie tu nie ma. To serce wam pokazuje ten obraz. Żegnajcie wszyscy. Kiedyś się zobaczymy. Obiecuję.- zniknął. Już nigdy go nie zobaczę. Nie umiałem powstrzymać łez.
*************************************************
Przepraszam za takie zakończenie ale inaczej nie umiałam wczoraj ( 21.03.14r.) przyjaciółka pokazała mi tą piosenkę i samo wyszło jak wyszło. Żegnamy się z bohaterami :'(   Uwierzcie cała klawiatura jest mokra od łez. Pod koniec płakałam jak najęta. Ale życie to nie bajka. Pewnie zastanawiacie się co to za dziecko jak w świecie umarłych może urodzić się dziecko a więc tak. To jest dziecko Zayna i Nat. Zmarło 2 doby później. Do zobaczenia w następnym opowiadaniu :)  ( jak się pozbieram emocjonalnie po tym ) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz